Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologiczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologiczne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

środa, 16 października 2013

Walkin’ Butterfly vol. 1 - Chihiro Tamaki




Tytuł: Walkin’ Butterfly vol. 1
Autor: Chihiro Tamaki
Wydawca: Taiga
Ilość stron: 152
Ocena: 5+/6




Każdy z nas jest tylko pojedynczym ziarenkiem piasku pośród pustyni składającej się z miliardów ludzi. Nie oszukujmy się, niemożliwym jest poznanie każdego z osobna i nikt nie zamierza tracić na to czasu. Nasze ciało jest więc jak okładka, która zachęca do sięgnięcia po książkę, jak kolorowe opakowanie obiecujące pyszności i kuszące dzieci. Co jednak zrobić w sytuacji, kiedy nasze „więzienie duszy” jest wadliwym błędem natury i czyni z nas potwora, na którego sami nie potrafimy spoglądać w lustrze? Czy dla ludzi „niedoskonałych” istnieje jakakolwiek nadzieja?

Michiko jest typem chłopczycy, która ukrywa swoje ciało pod obszernymi ubraniami, zaś emocje pod grubą warstwą wulgarności i złości. Wyjątkowo wysoka od dziecka i zraniona w przeszłości przez osobę, której wyznała swoje uczucia, nauczyła się nienawidzić siebie za to, jak bardzo różni się od większości dziewcząt. Mimo upływu lat nadal uważa się za potwora, zaś jej obsesja na punkcie wzrostu w taki, czy inny sposób odbija się na jej życiu zawodowym, przez co Michiko nie jest w stanie nigdzie zagrzać miejsca. Coś zmienia się w jej życiu dopiero, kiedy pracując jako dostawca pizzy, przypadkowo zostaje wzięta za modelkę i po raz pierwszy ma styczność ze światem, gdzie jej wzrost jest atutem, nie przekleństwem. Kiełkująca nieśmiało wiara w siebie zostaje brutalnie zdeptana, kiedy młody, bezczelny projektant, Kou Mihara, miesza dziewczynę z błotem. Tym razem miarka się przebrała i Michiko nie ma zamiaru uciekać od swoich problemów, ale postanawia udowodnić swoją wartość, utrzeć nosa chłopakowi o przerośniętym ego. Jej walka ze sobą i światem dopiero się rozpoczyna, ale już teraz wiadomo, że nie będzie łatwo.

„Walkin’ Butterfly” to tytuł, który już pierwszym tomem udowadnia swoją wartość i zachęca do zgłębiania tej czterotomowej mangi, która właśnie pojawiła się na naszym rynku. Wbrew pozorom, mimo licznych scen humorystycznych, których nie sposób uniknąć, kiedy ma się do czynienia z gorącokrwistą bohaterką, nie mamy tu do czynienia z prostą opowieścią dla dziewczynek spragnionych kariery modelki, ale z pełną psychologicznej głębi historią zakompleksionej dziewczyny, poszukującej swojego miejsca na ziemi.

Stworzona przez Chihiro Tamaki manga przede wszystkim porusza bardzo delikatny problem braku poczucia własnej wartość, na który ogromny wpływ wywiera otoczenie. Karmiona niepochlebnymi komentarzami na swój temat Michiko, wierzy opinii innych osób i chociaż nie jest tego świadoma, to właśnie one kształtują sposób, w jaki spogląda na samą siebie. Krzywe spojrzenia otaczających ją ludzi, ich ciche szepty, czy otwarcie wypowiadane komentarze sprawiają, że niemal obsesyjnie przejmuje się swoim wzrostem, najmniejsze wspomnienie na ten temat wywołuje u niej ataki agresji. Problem jest do tego stopnia poważny, że dziewczyna nie jest w stanie funkcjonować w społeczeństwie i tylko nagły impuls sprawia, iż postanawia ona zmienić siebie i swoje życie.

Ponadto autorka uzmysławia czytelnikowi ogrom trudności, jakimi charakteryzuje się próba przezwyciężenia samego siebie, swoich słabości, przyzwyczajeń, przekonań i braku wiary we własne siły. Raz odniesione rany nie goją się, ale zaczynają tworzyć gruby mur oddzielający uczucia od świata zewnętrznego, zaś jego długotrwałe istnienie sprawia, iż zwycięstwo nad samym sobą jest nie tylko trudne, ale także zajmuje wiele czasu. Niemniej jednak, nawet jeśli droga do akceptacji siebie i swoich wad nie jest łatwa, to niewątpliwie jest ona niezbędna w procesie przemiany, która powinna zajść w każdym zakompleksionym człowieku, a w tym wypadku musi zajść w Michiko.

Co więcej, nastawiona negatywnie względem siebie dziewczyna jest zmuszona zmienić to podejście jeśli chce zostać zaakceptowaną przez innych i osiągnąć w życiu cokolwiek. Nie wystarczy „być”, należy także „pragnąć być” i kochać siebie, by kochali nas inni. To chyba najważniejsza lekcja, jakiej kiedykolwiek udzielono zarówno Michiko, jak i każdemu człowiekowi dotkniętemu zmorą kompleksów. Przecież nie sposób określić, jak wielu ludzi, podobnych gburowatemu projektantowi, potrafi jednym rzutem oka na innego człowieka odkryć to, co zakorzeniło się głęboko w psychice.

I w końcu, „Walkin’ Butterfly” to także manga o poszukiwaniu w sobie pozytywów, o dążeniu do odnalezienia marzeń godnych realizacji i zdeterminowaniu w dążeniu do celu, kiedy tylko pojawi się on na horyzoncie. Nie ma wątpliwości, iż główna bohaterka zdołała dokonać czegoś, co na pewno większości osób nigdy by się nie udało – wzięła się w garść i odważnie stanęła naprzeciw wyzwaniom kłócącym się z jej dotychczasowym sposobem myślenia. Michiko zrobiła krok do przodu i teraz musi tylko konsekwentnie przeć przed siebie na przekór sobie i innym, a to bez wątpienia zapowiada znakomite kolejne tomy serii.

Pod względem artystycznym manga ta z pewnością jest tytułem miłym dla oka, zważywszy na stosunkowo jasną i delikatną kreskę oraz przejrzyste kadry. Co więcej, mimika głównej bohaterki jest nie tylko bardzo wymowna, ale również stanowi dodatkowy element humorystyczny, co zadziwiająco zgrabnie splata się z psychologicznym ciężarem tematu. Swoim warsztatem Chihiro Tamaki udowadnia prawdziwość stwierdzenia, iż „złość piękności szkodzi”, gdyż nie sposób doszukać się uroku Michiko, gdy ta jest wściekła, bądź poirytowana, a przecież w każdej innej sytuacji patrzy się na nią z największą przyjemnością. Pozbawiona przesadnej pretensji kreska jest więc dodatkowym atutem tego tytułu.

Podsumowując, „Walkin’ Butterfly” posiada nieodparty urok i głębię, które naprawdę przemawiają do czytelnika, dzięki czemu wystarczy sięgnąć po pierwszy tom, by od razu mieć ochotę na zapoznanie się z kolejnymi. Ta przemyślana i niezwykle interesująca historia to prawdziwy, godny polecenia strzał w dziesiątkę. Nieważne, czy jesteś szpetnym potworem, niewyróżniająca się niczym szarą myszką, czy też powodującym ślinotok ciasteczkiem – „Walkin’ Butterfly” z pewnością Cię zainteresuje i nie pozwoli zbyt szybko o sobie zapomnieć!


Recenzja pisana dla portalu Upadli.pl

wtorek, 8 października 2013

Zamek i klucz - Sarah Dessen




Tytuł: Zamek i klucz
Autor: Sarah Dessen
Wydawca: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 344
Ocena: -4/6




Pochodząca z patologicznej rodziny Ruby do wielu lat mieszka wyłącznie z matką-alkoholiczką. Niestety, na niedługo przed osiemnastymi urodzinami dziewczyny, kobieta nagle znika zostawiając ją samą, zaś nieszczęśliwym zrządzeniem losu nieobecność matki zostaje odkryta, a wraz z nią ujawnione zostają także opłakane warunki życia nastolatki. W tej sytuacji Ruby trafia pod skrzydła swojej starszej siostry, Cory, oraz jej męża, Jamiego. Sytuacja z pewnością jest niezręczna, gdyż siostry od lat nie miały ze sobą kontaktu, nie wspominając już o dostatnim życiu Cory, do którego Ruby zupełnie nie pasuje. Wyczuwając to i uważająca się za samodzielną oraz niezależną, nastolatka już pierwszego dnia pragnie uciec z nowego domu, choć nie mierzy siły na zamiary, przez co jej plan zostaje udaremniony. Chcąc lub nie, Ruby musi przyzwyczaić się do nowego życia, nowej szkoły, otaczających ją ludzi. Zadanie to wcale nie jest tak proste, jakby się mogło wydawać, gdyż nastolatka jest nie tylko uparta, ale także niesamowicie przywiązana do swojego dawnego życia. Los udowadnia jej jednak, że musi iść do przodu nie patrząc na tych, których zostawiła w tyle, gdyż ich ścieżki rozeszły się najprawdopodobniej na dobre.

Zamek i klucz to jedna z tych powieści, które bez wątpienia można uznać za całkiem oryginalne, zarówno ze względu na jej gatunek (nie jest, bowiem paranormalnym romansem, jak przerażająca większość literatury młodzieżowej w dzisiejszych czasach), jak i poruszane w niej tematy. W głównej mierze to właśnie ten drugi argument posiada największą siłę przebicia, jako że powieść traktuje o problemie rodziny patologicznej. Samotna matka nadużywająca alkoholu i bijąca dzieci nie wydaje mi się motywem szczególnie popularnym wśród powieści młodzieżowej, a właśnie taki obraz rodziny prezentuje nam autorka. Niemniej jednak, u pani Dessen urodzenie nie warunkuje przyszłości indywidualnego człowieka, toteż Cora jest osobą, która dzięki swojej determinacji i silnej woli zdołała wyrwać się z tego trującego świata, zacząć życie od nowa i wyjść na ludzi. Ruby jest za to postacią zupełnie inną, która nie dostrzega niedoskonałości swojego życia z matką, ale tkwi w tym bagnie przez niemal 18 lat i nie planuje zmieniać niczego.

Oryginalność tejże powieści buduje również dwójka bardzo interesujących postaci, jakimi są Nate oraz Gervais. Albowiem pierwszy z nich jest zawsze uśmiechniętym i gotowym do pomocy nastolatkiem, który daje z siebie wszystko, by dogodzić wymagającemu, w gorącej wodzie kąpanemu ojcu, który nie szczędzi synowi dotkliwych kar cielesnych. Nate nie szuka jednak pomocy innych w sprawie swoich problemów, ale stara się je bagatelizować i ukrywać je obawiając się całkowitego odrzucenia. Tak się, bowiem składa, iż jego matka rozstała się z porywczym ojcem, zakładając własną, nową rodzinę, co zmusiło chłopaka do opuszczenia jej domu i zamieszkania z brutalnym mężczyzną. Gervais to zupełnie inna para kaloszy – dwunastoletni, wyjątkowo genialny dzieciak, który nie tylko mógł przeskoczyć kilka klas, ale również udziela korepetycji z matematyki osobom zdecydowanie starszym od siebie. Jego zachowanie jest dziecinne, ale intelekt przewyższa niejednego dorosłego. Niemniej jednak, chłopak nie ma łatwego życia, jako że wyraźnie brak mu przyjaciół, a swoim zachowaniem odrzuca każdego, kto podejdzie do niego zbyt blisko. Zresztą, czego spodziewać się po osobie, która zmuszona jest otaczać się starszymi, chociaż nadal jest tylko dzieckiem?

Niestety, Zamek i klucz, mimo swojej oryginalności, nie jest lekturą pozbawioną pewnych wad. Przede wszystkim kłopoty z jakimi borykają się Nate, Ruby i jej pracodawczyni nie różnią się od siebie niczym szczególnym. Cała trójka nie przyjmuje do wiadomości faktu, iż potrzebują pomocy kogoś z zewnątrz, są przekonani, że ze wszystkim poradzą sobie sami i nikt nie musi mieszać się w ich sprawy prywatne. Są w błędzie i uczą się tego bardzo powoli, co jest niewątpliwie interesujące dla czytelnika, jednakże traci swoją siłę przebicia niepotrzebnym zwielokrotnieniem jednego tylko motywu.

Kolejną wadą powieści jest niestety nużąca forma obfitująca w opisy i przemyślenia, ale uboga w dialogi i wartką akcję. Taki stan rzeczy może niektórych czytelników śmiertelnie nudzić, zaś innym może nawet się spodoba, jednakże dla mnie jest to kulą u nogi i potwornie przeszkadza w czytaniu tej wartościowej powieści. Ze wstydem przyznaję, że przysnęłam w czasie lektury, choć równie dobrze mogę zrzucić to na karb zmęczenia, nie zaś całkowitej nudy. Punkt widzenia zależy tu jednak od indywidualnego punktu siedzenia, toteż ciężko określić w jakim stopniu Zamek i klucz spodoba się innym czytelnikom. Dla mnie powieść była miejscami nudna, innym razem zwyczajnie brakowało jej polotu. Także zapowiedziana w opisie książki tajemnica nie jest niczym wyjątkowym i rozczarowuje, jeśli oczekiwało się zapierających dech w piersiach rewelacji.

Ostatecznie sądzę, iż Zamek i klucz to tytuł godzien polecenia, chociaż tylko osobom cierpliwym i wytrwałym, bądź zwyczajnie lubiącym życiowe tematy. Jeśli zalety książki w Waszych oczach przyćmiewają jej wady, to nie ma na co czekać, jednakże nie doradzam jej tym, którzy liczą na akcję i przygodę, gdyż tego na pewno tu nie znajdziecie. Sama naprawdę doceniam pracę, jaką Sarah Dessen włożyła w psychologiczne i problematyczne ujęcie swojej powieści, ale nie potrafię spoglądać na nią przez ten pryzmat. Zwyczajnie była zbyt nużąca dla kogoś takiego jak ja.

niedziela, 6 października 2013

Samotność Bogów - Dorota Terakowska




Tytuł: Samotność Bogów
Autor: Dorota Terakowska
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Ilość stron: 260
Ocena: 5+/6




Jon mieszka w Wiosce pośrodku Puszczy, gdzie jego Plemię do niedawna czciło starych pogańskich Bogów, wierzyło w czary, składało krwawe ofiary. Teraz w Wiosce wierzy się w Boga Dobroci, którego z Dalekiego Kraju przynieśli mieszkańcom kapłani. W miejscu, w którym dawniej Plemię przekraczało Rzekę by dotrzeć do Kamiennej Drogi przeprawa została zabroniona, a Tabu krępuje ruchy, uniemożliwia złamanie zakazu. Kiedy mała dziewczynka zaczyna się topić, a nurt ściąga ją w stronę zakazanego drugiego brzegu, Jon jako jedyny rzuca się by jej pomóc. Łamie tym samym Tabu, a jego życie ulega zmianie. Słyszy, bowiem nawoływanie Tego, który znajduje się na końcu Kamiennej Drogi – Światowida, którego zwano Bezimiennym, chcąc o nim łatwiej zapomnieć. Lata mijają, a Jon z chłopca staje się dorosłym mężczyzną, zakłada rodzinę z uratowaną w dzieciństwie dziewczynką, oczekuje przyjścia na świat swojego syna. Bezimienny Bóg wzywa go jednak do siebie, zmusza do wyruszenia w drogę i odkrycia tajemnicy porzuconego przez wyznawców, samotnego Światowida. Tym samym, za sprawą Jona, rozpoczyna się walka pomiędzy starym, pogańskim Bogiem, a Bogiem Dobroci, zaś młody mężczyzna odnajduje swoje przeznaczenie na końcu Kamiennej Drogi.

Samotność Bogów to książka bez wątpienie inna niż wszystkie, pełna głębi, mądrości, religijnych sprzeczności. Czytelnik znajdzie tu wyraźne nawiązanie do baśni Andersena „Królowa Śniegu”, którą autorka w naprawdę imponujący sposób splata z naszą rzeczywistością, z ludzką oziębłością i bezwzględnością, czyniąc z baśniowej Królowej istotę mistyczną, która niczym pradawni bogowie stąpa po świecie. Co więcej, w powieści pojawia się również historia jakże istotna dla Chrześcijaństwa. Chociaż ani Dziewczyna, ani Człowiek nie są nazwani znanymi nam imionami, to nie ma wątpliwości, iż Jon ma do czynienia z Joanną D'Arc oraz Jezusem, których śladami podąża by stanąć po stronie Boga Dobroci.

Głównym tematem powieści jest szeroko pojęta religia. Autorka porusza trzy zagadnienia – religii pogańskiej, chrześcijańskiej teraz i dawniej oraz ideału chrześcijaństwa, od którego jesteśmy i zawsze byliśmy dalecy. Poprzez postaci Szamana, Ezry oraz Isaka rozwija każde z pojęć, ocenia, komentuje, przeciwstawia sobie. I tak, w Samotności Bogów Isak przedstawia pogląd, jakoby ludzie tworzyli Bogów swoją wiarą i uśmiercali ich, kiedy odchodzą Oni w zapomnienie. Kapłan nie boi się zadawać pytań, chociaż wie, że prowadzą one do wątpliwości. Wierzy w istnienie wielu Bogów, którzy byli, są i będą w przyszłości, chociaż żaden z nich nie jest wieczny, jak Bóg Dobroci. Isak nie ucieka od rozmów z Szamanem, od przyjaźni z ludźmi innych wyznań, akceptuje ich, rozumie. Jest przykładem chrześcijańskiego ideału, do którego człowiek powinien dążyć. Reprezentuje kochającego, otwartego Jezusa, który nawracał łagodną perswazją. Tym czasem brat Ezra to radykalny chrześcijanin, który nie ma litości dla innowierców. Popiera stosy, topienie, niszczenie doszczętnie rodzimych wierzeń nawracanych ludów. Uważa, że nie każdy powinien posiadać umiejętność czytania i pisania, gdyż to stwarza zagrożenie dla wiary. Jest negatywnie nastawiony do każdego, kto przeciwstawia się jego poglądom. Jego postawa zdaje się przybliżać nam wymagającego, czasami brutalnego Boga ze Starego Testamentu. Szaman, natomiast, jest reprezentantem krwawych, dawnych Bogów, których wyparło chrześcijaństwo. To poczciwy człowiek oddany swojej religii, która powoli umiera razem z nim, razem ze Światowidem. Jego poglądy w pewnym stopniu przypominają te Isaka, nie zaprzecza istnieniu Boga Dobroci, ale też nie przestaje wierzyć w swoich własnych, co czyni go wrogiem Ezry.

Czytelnik ma także okazję przyjrzeć się postępowi Cywilizacji, która miała oddalić ludzi od krwawych ofiar składanych Bogom, a przybliżyć ich do Cywilizacji Miłości. A jednak widzimy dokładnie, że plan ten się nie powiódł, zawodził od samego początku, gdyż ludzie nie potrafili przyznać się do własnych błędów, byli pyszni i brakowało im pokory. Krwawe ofiary dla pogańskich bóstw zamieniono na ofiary składane w imię Boga Dobroci, tam gdzie miała być miłość pojawia się nienawiść, ludzie mówią o wzniosłych uczuciach, ale przelewają krew każdego dnia. Cywilizacja poniosła więc klęskę i w dalszym ciągu prze do przodu nie poprawiając się, ale zatracając.

Powieść Doroty Terakowskiej jest więc naprawdę nieobliczalna i zaskakująca, absorbuje czytelnika, zmusza do zastanowienia się nad światem, nad prawdami religijnymi, nad postępowaniem indywidualnych ludzi. Wytyka błędy religijnego zapatrzenia w siebie, bezwzględnego wyniszczania innych ludzi w imię błędnych przekonań, wiary nie mającej nic wspólnego z ideałem, który wydaje się nam, że osiągamy. Autorka ukazała nam mroczny świat, o którym rzadko się mówi, którego się unika ze strachu przed wyśmianiem, bo kto dziś mówi otwarcie o wierze w Boga? Samotność Bogów jest także powieścią niezwykle wzruszającą, która zapada w pamięć i pozostawia nas z pytaniami, na które musimy sami sobie odpowiedzieć. Mam wrażenie, że czytelnik sam powinien wytłumaczyć sobie zakończenie książki, jako że nasze indywidualne wierzenia odróżniają nas od siebie nawzajem tak, jak miało to miejsce w przypadku Szamana i dwóch kapłanów.