Pokazywanie postów oznaczonych etykietą światy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą światy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 października 2013

Samotność Bogów - Dorota Terakowska




Tytuł: Samotność Bogów
Autor: Dorota Terakowska
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Ilość stron: 260
Ocena: 5+/6




Jon mieszka w Wiosce pośrodku Puszczy, gdzie jego Plemię do niedawna czciło starych pogańskich Bogów, wierzyło w czary, składało krwawe ofiary. Teraz w Wiosce wierzy się w Boga Dobroci, którego z Dalekiego Kraju przynieśli mieszkańcom kapłani. W miejscu, w którym dawniej Plemię przekraczało Rzekę by dotrzeć do Kamiennej Drogi przeprawa została zabroniona, a Tabu krępuje ruchy, uniemożliwia złamanie zakazu. Kiedy mała dziewczynka zaczyna się topić, a nurt ściąga ją w stronę zakazanego drugiego brzegu, Jon jako jedyny rzuca się by jej pomóc. Łamie tym samym Tabu, a jego życie ulega zmianie. Słyszy, bowiem nawoływanie Tego, który znajduje się na końcu Kamiennej Drogi – Światowida, którego zwano Bezimiennym, chcąc o nim łatwiej zapomnieć. Lata mijają, a Jon z chłopca staje się dorosłym mężczyzną, zakłada rodzinę z uratowaną w dzieciństwie dziewczynką, oczekuje przyjścia na świat swojego syna. Bezimienny Bóg wzywa go jednak do siebie, zmusza do wyruszenia w drogę i odkrycia tajemnicy porzuconego przez wyznawców, samotnego Światowida. Tym samym, za sprawą Jona, rozpoczyna się walka pomiędzy starym, pogańskim Bogiem, a Bogiem Dobroci, zaś młody mężczyzna odnajduje swoje przeznaczenie na końcu Kamiennej Drogi.

Samotność Bogów to książka bez wątpienie inna niż wszystkie, pełna głębi, mądrości, religijnych sprzeczności. Czytelnik znajdzie tu wyraźne nawiązanie do baśni Andersena „Królowa Śniegu”, którą autorka w naprawdę imponujący sposób splata z naszą rzeczywistością, z ludzką oziębłością i bezwzględnością, czyniąc z baśniowej Królowej istotę mistyczną, która niczym pradawni bogowie stąpa po świecie. Co więcej, w powieści pojawia się również historia jakże istotna dla Chrześcijaństwa. Chociaż ani Dziewczyna, ani Człowiek nie są nazwani znanymi nam imionami, to nie ma wątpliwości, iż Jon ma do czynienia z Joanną D'Arc oraz Jezusem, których śladami podąża by stanąć po stronie Boga Dobroci.

Głównym tematem powieści jest szeroko pojęta religia. Autorka porusza trzy zagadnienia – religii pogańskiej, chrześcijańskiej teraz i dawniej oraz ideału chrześcijaństwa, od którego jesteśmy i zawsze byliśmy dalecy. Poprzez postaci Szamana, Ezry oraz Isaka rozwija każde z pojęć, ocenia, komentuje, przeciwstawia sobie. I tak, w Samotności Bogów Isak przedstawia pogląd, jakoby ludzie tworzyli Bogów swoją wiarą i uśmiercali ich, kiedy odchodzą Oni w zapomnienie. Kapłan nie boi się zadawać pytań, chociaż wie, że prowadzą one do wątpliwości. Wierzy w istnienie wielu Bogów, którzy byli, są i będą w przyszłości, chociaż żaden z nich nie jest wieczny, jak Bóg Dobroci. Isak nie ucieka od rozmów z Szamanem, od przyjaźni z ludźmi innych wyznań, akceptuje ich, rozumie. Jest przykładem chrześcijańskiego ideału, do którego człowiek powinien dążyć. Reprezentuje kochającego, otwartego Jezusa, który nawracał łagodną perswazją. Tym czasem brat Ezra to radykalny chrześcijanin, który nie ma litości dla innowierców. Popiera stosy, topienie, niszczenie doszczętnie rodzimych wierzeń nawracanych ludów. Uważa, że nie każdy powinien posiadać umiejętność czytania i pisania, gdyż to stwarza zagrożenie dla wiary. Jest negatywnie nastawiony do każdego, kto przeciwstawia się jego poglądom. Jego postawa zdaje się przybliżać nam wymagającego, czasami brutalnego Boga ze Starego Testamentu. Szaman, natomiast, jest reprezentantem krwawych, dawnych Bogów, których wyparło chrześcijaństwo. To poczciwy człowiek oddany swojej religii, która powoli umiera razem z nim, razem ze Światowidem. Jego poglądy w pewnym stopniu przypominają te Isaka, nie zaprzecza istnieniu Boga Dobroci, ale też nie przestaje wierzyć w swoich własnych, co czyni go wrogiem Ezry.

Czytelnik ma także okazję przyjrzeć się postępowi Cywilizacji, która miała oddalić ludzi od krwawych ofiar składanych Bogom, a przybliżyć ich do Cywilizacji Miłości. A jednak widzimy dokładnie, że plan ten się nie powiódł, zawodził od samego początku, gdyż ludzie nie potrafili przyznać się do własnych błędów, byli pyszni i brakowało im pokory. Krwawe ofiary dla pogańskich bóstw zamieniono na ofiary składane w imię Boga Dobroci, tam gdzie miała być miłość pojawia się nienawiść, ludzie mówią o wzniosłych uczuciach, ale przelewają krew każdego dnia. Cywilizacja poniosła więc klęskę i w dalszym ciągu prze do przodu nie poprawiając się, ale zatracając.

Powieść Doroty Terakowskiej jest więc naprawdę nieobliczalna i zaskakująca, absorbuje czytelnika, zmusza do zastanowienia się nad światem, nad prawdami religijnymi, nad postępowaniem indywidualnych ludzi. Wytyka błędy religijnego zapatrzenia w siebie, bezwzględnego wyniszczania innych ludzi w imię błędnych przekonań, wiary nie mającej nic wspólnego z ideałem, który wydaje się nam, że osiągamy. Autorka ukazała nam mroczny świat, o którym rzadko się mówi, którego się unika ze strachu przed wyśmianiem, bo kto dziś mówi otwarcie o wierze w Boga? Samotność Bogów jest także powieścią niezwykle wzruszającą, która zapada w pamięć i pozostawia nas z pytaniami, na które musimy sami sobie odpowiedzieć. Mam wrażenie, że czytelnik sam powinien wytłumaczyć sobie zakończenie książki, jako że nasze indywidualne wierzenia odróżniają nas od siebie nawzajem tak, jak miało to miejsce w przypadku Szamana i dwóch kapłanów.

piątek, 4 października 2013

Jake Ransom i Wyjący Sfinks - James Rollins




Tytuł: Jake Ransom i Wyjący Sfinks
Autor: James Rollins
Wydawca: Dolnośląskie
Ilość stron: 336
Ocena: 5+/6




Po powrocie z Kalipso, Jake i Kady Ransom starają się przygotować do kolejnej podróży, która wisi w powietrzu. Dziewczyna rozpoczęła naukę szermierki, zaś Jake prowadzi swoje małe archeologiczne badania i wytrwale trenuje taekwondo. To właśnie podczas jednego z treningów dochodzi do nieszczęśliwego wypadku, który zapoczątkowuje serię innych nieprzyjemnych zdarzeń: pozbawiony kierowcy, rozpędzony czarny sedan wpada do budynku szkółki taekwondo niemal rozjeżdżając Jake'a i jego przyjaciela, dwójka podejrzanych typów napada na rodzinną posiadłość Jake'a szukając starego, złotego zegarka należącego do ojca chłopaka, zaś Morgan Drummond, podejrzany szef ochrony nie mniej szemranej firmy, zjawia się z ratunkiem akurat w odpowiedniej chwili. Czy to możliwe, że mężczyzna przebył taki kawał drogi z Anglii do Ameryki tylko z troski o dwójkę młodych Ransomów? A może ma z tym coś wspólnego nowojorska wystawa egipskich eksponatów, którą współfinansuje firma Drummonda? Pytania pozostają jednak bez odpowiedzi, gdyż rodzeństwo przenosi się niespodziewanie w czasie i przestrzeni na sam środek niebezpiecznej pustyni, gdzie spotyka swoich dobrych przyjaciół z czasów pobytu w Kalipso. Tylko dlaczego zjawili się akurat w tym miejscu? Kolejna niesamowita przygoda stoi przed nimi otworem.

Jake Ransom i Wyjący Sfinks to druga i jeszcze bardziej fascynująca część przygód odważnego rodzeństwa. Na tempo akcji w poprzednim tomie na pewno nie można było narzekać, a tym razem zostaje ono jeszcze bardziej podkręcone. Oj, naprawdę wiele się dzieje! Wroga organizacja wykonuje pierwsze śmiałe ruchy, Władca Czaszek nie ustaje w próbie zbliżenia się do Jake'a, ratunek okazuje się prowadzić do niewoli, a do tego mroczna sekta, groźba tortur, niespodziewane zjazdy w dół, ucieczki przed dinozaurami, karkołomne loty. To naprawdę zaledwie namiastka tego, co czeka na czytelnika w tym tomie powieści. Zero nudy, masa akcji i naprawdę multum wyjątkowej, absorbującej przygody! A wypada dodać, iż autor w niezwykle kuszący sposób wydaje się obiecywać kolejny tom serii. Nic tylko zacierać ręce i żałować, że nowej księgi nadal nie widać na horyzoncie.

Jake Ransom i Wyjący Sfinks to także jeszcze bardziej interesujący świat, do którego trafiają nasi bohaterowie. Tym razem mają, bowiem do czynienia z egipskim klimatem, który posiada swój niewątpliwy czar. Któż potrafi oprzeć się tym fantastycznym bóstwom, tajemniczym hieroglifom, urokowi piasków pustyni i czarowi piramid? Do tego pozytywnego obrazu dodajmy jednak odrobinę mroku w postaci rządnej krwi sekty, szlachetnych kamieni o magicznych właściwościach, paskudną wiedźmę oraz Wielki Wicher, będący śmiercionośną burzą piasku, która jest w stanie zedrzeć ciało do kości. Prawda, że brzmi zachęcająco?

Niemniej jednak, autor ma dla swojego czytelnika także jeszcze jeden fascynujący element, który sprawia, że drugi tom powieści nie tylko nabiera wyrazistości, ale również wprowadza coś nowego do tej przygody – latające egipskie okręty! Nie ma wątpliwości, iż motyw ten z powodzeniem można zaliczyć do delikatnego powiewu steampunku, albowiem statki unoszą się ponad ziemią na ogromnych balonach i są zaopatrzone we wspomagające lot skrzydła. Również sami ludzie mogą poruszać się swobodnie w przestworzach za pomocą napędzanych wybuchowymi owocami skrzydeł. Nie mam najmniejszych wątpliwości, co do tego, że steampunk i Egipt idealnie do siebie pasują i autor zdołał uchwycić tę zależność między nimi.

Drugi tom przygód rodzeństwa Ransomów i ich przyjaciół obfituje również w niełatwe do przewidzenia zdarzenia, które mogą czytelnika zaskoczyć. Pojawia się coraz więcej pytań, przygoda jest coraz to niebezpieczniejsza, a końca zmagań z Władcą Czaszek nie widać. Kalverum Rex nie jest, bowiem kimś, kogo można się łatwo pozbyć, a jego macki sięgają daleko. Zresztą, pod koniec tomu nawet sam Jake stanowi dla czytelnika niemałą zagadkę, która fascynuje i prosi się o rozwiązanie. Jego pytania są pytaniami czytelnika, jego koszmary senne pobudzają wyobraźnię i niemal zmuszają do tworzenia własnych teorii.

Podsumowując, Jake Ransom i Wyjący Sfinks to książka, która na pewno przypadnie do gustu młodemu czytelnikowi, w którym drzemie odkrywca, dodatkowo rozbudzi zainteresowanie historią i archeologią oraz zapewni godną rozrywkę. Niemniej jednak, przygoda znajduje się na wyciągnięcie ręki także dla osób starszych, więc czemu po nią nie sięgnąć? Tę niezwykłą podróż poprzez czas i przestrzeń naprawdę warto odbyć w każdym wieku.

środa, 18 września 2013

Niebiańska podróż feniksa tom 1 - Feng Nong, Wang Yi




Tytuł: Niebiańska podróż feniksa
Autor: Feng Nong (scenariusz), Wang Yi (rysunki)
Wydawca: Yumegari
Ilość stron: 196
Ocena: 6/6




Możliwość powrotu do życia w nowym ciele jawi się raczej jako dar, niż przekleństwo. Cud, który pozwala człowiekowi zacząć od nowa, zapobiec spotkaniu z nieuniknionym i niewiadomym, nie zmusza raczej do zastanawiania się nad ewentualnymi problemami, jakie mogą z tego później wyniknąć. Niepewna przyszłość żyjącego człowieka wydaje się mniej przerażająca niż śmierć, która dla jednych będzie bramą ku egzystencji duchowej, zaś dla innych końcem wszystkiego. Jak się jednak okazuje, nowe życie, choć pożądane, wcale nie musi być szczęśliwe.

Ratując dziecko, Feng Ming ulega poważnemu wypadkowi. Jego życie zbliża się ku nieubłaganemu końcowi, kiedy to otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Dzięki mocy medium, dusza chłopaka może zostać przeniesiona do nowego ciała w innym czasie. W ten też sposób, Feng Ming budzi się jako młody, niezwykle piękny książę An He. Mogłoby się wydawać, że miał niezwykłe szczęście, niestety, w Xi Rei jego władza jest bardzo ograniczona. W rzeczywistości za sznurki pociąga chutliwy i brutalny regent, Rong Tian, który powoli rozpracowuje chłopaka. Na domiar złego, Rong niejednokrotnie wykorzystywał prawdziwego księcia i wcale nie planuje rezygnować z uciech cielesnych tylko dlatego, że An He nie jest już sobą. Wręcz przeciwnie, Feng Ming jawi się regentowi jako ktoś o wiele bardziej interesujący i pociągający. W końcu ma przed sobą to samo cudowne ciało, ale wzbogaca je cięty języczek i nieznośny charakter. Rong Tian nie jest jednak jedyną przeszkodą, jaką chłopak musi pokonać, jako że obowiązki władcy, nawet jeśli marionetkowego, również mogą sprawić wiele kłopotu.

Podróże w czasie – pożądany przez wielu dar, niezliczone możliwości, chęć zmiany przeszłości i zajrzenia w przyszłość, sposób na odpokutowanie win. „Tak!” zakrzykną jedni, „Tylko nie to!” wyjęczą drudzy. Nie ma najmniejszych wątpliwości, iż motyw ten znany jest każdemu i pojawia się niemal wszędzie. Czy więc nadal może być w nim coś oryginalnego i interesującego? Zdecydowanie! „Niebiańska podróż feniksa” łączy w sobie zarówno wątek przeniesienia duszy w czasie, jak również jej wędrówki z ciała do ciała, co pozwala na przedłużenie jej egzystencji oraz rozpoczęcie nowego życia. Są to więc motywy znajdujące się na granicy opętania oraz reinkarnacji, zważywszy na okoliczności, jakie towarzyszą podróży przez portal czasoprzestrzenny. Co więcej, odkrycie tego sekretu może kosztować bohatera życie. Nie jest to więc zwykły „skok przez płot”, ale naprawdę poważna sprawa.

Poruszone w tym tytule tematy również do zabawnych nie należą. Przede wszystkim mamy tu do czynienia z wykorzystywaniem seksualnym księcia, chociaż nie można jednoznacznie stwierdzić, czy oddawał się swojemu regentowi pod przymusem, czy może bardziej dobrowolnie, nie potrafiąc mu się sprzeciwić. Nie jest także pewne, czy książę An He rzeczywiście planował popełnić samobójstwo i co byłoby tego powodem. Wiemy jedynie, iż każdorazowa „zabawa” pozostawiała na jego ciele liczne ślady, zaś gwałtowność Ronga na pewno rozbudza wyobraźnię i zmusza do wyciągania pewnych wniosków.

Co więcej, „Niebiańskiej podróży feniksa” powagi dodaje również stylizowane na historyczne tło, w kontekście którego przedstawiony zostaje problemem marionetkowego władcy, który mimo swojego wysokiego urodzenia jest jedynie kukiełką w rękach silniejszych od siebie. W tym wypadku An He wydaje się być wyłącznie piękną oprawą, pustym naczyniem, podczas gdy regent sprawuje rzeczywistą władzę nie tylko nad krajem, ale również nad życiem księcia.

Nie mniej jednak, nie brakuje tu także odrobiny humoru, który towarzyszy molestowaniu Feng Minga. Choć regenta bez wątpienia cechuje nieustępliwość w chęć zdominowania chłopaka, to jednak siła charakteru głównego bohatera oraz jego pewność siebie, kontrastując z dziecinnym czasami zachowaniem, tworzą mieszankę, z którą Rong nie ma szans wygrać. Te drobne, pocieszne scenki bez wątpienia rozładowują napięcie i sprawiają, iż „Niebiańską podróż feniksa” czyta się z tym większym zainteresowaniem.

Wypada także napisać kilka słów na temat kreski oraz samego wydania, jako że uzupełniają się perfekcyjnie. Otóż, rysunki Wang Yi to prawdziwy miód dla oczu i z łatwością można się w nich bez reszty zakochać. Są bowiem nie tylko niezwykle piękne w swojej delikatności i dokładności, ale również cechuje je dbałość o proporcje. Mało tego, z twarzy z łatwością można wyczytać wiek postaci, zaś sposób rysowania ubrań w pełni oddaje każde niezbędne zgięcie materiału. Wydawnictwo Yumegari celebruje tę wspaniałą kreskę formatem większym od przeciętnego, stronami w kolorze oraz oprawą z obwolutą. Całość prezentuje się więc naprawdę zachęcająco i zadowoli nawet najbardziej wybrednych.

Mając na uwadze powyższe, z czystym sercem mogę zachęcić Was do zapoznania się z „Niebiańską podróżą feniksa”, jako że manhua ta zdecydowanie warta jest swojej ceny i po prostu musi znaleźć się w Waszej kolekcji, a jestem także przekonana, że wracać będziecie do niej z największą rozkoszą. Wierzcie mi, tytulik palce lizać!


Recenzja pisana dla portalu: