Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anne Rice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anne Rice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 października 2014

niedziela, 21 lipca 2013

Godzina Czarownic tom 1 - Anne Rice




Tytuł: Godzina Czarownic tom 1
Autor: Anne Rice
Wydawca: Rebis
Ilość stron: 756
Ocena: -5/6




Michael Curry jest nieprzeciętnie przystojnym mężczyzną o irlandzkich korzeniach, który nie potrafi pogodzić się ze swoją przeszłością, do której często wraca myślami, którą rozpamiętuje. Na co dzień prowadzi całkiem nieźle prosperującą firmę zajmującą się odnawianiem starych budynków i w gruncie rzeczy nie może narzekać na swój los. Niestety, mojry szykują dla niego niemiłą niespodziankę. Któregoś dnia Michael tonie i zostaje cudem uratowany przez doktor Rowan Mayfair, której losy są od tej chwili nierozerwalnie splecione z jego. Dochodząc do siebie w szpitalu, mężczyzna odkrywa dar, który obudził się w nim po wypadku. Jest w stanie za pomocą dotyku poznać los ludzi, którzy wcześniej mieli styczność z przedmiotami, których teraz dotyka on sam. Nie mniej jednak, jego niebywały dar oraz rodząca się szybko zażyłość z Rowan Mayfair kierują jego krokami i sprowadzają do Nowego Orleanu, gdzie wychowywał się jako dziecko. Na jego drodze stają także ludzie z Talamaski, dzięki którym Michael ma okazję poznać historię czarownic z rodu Mayfair, do których należy urodziwa i utalentowana pani doktor. Niebezpieczna i pełna tajemnic historia dopiero się rozpoczyna.

Osoby, które zapoznały się już z całą serią Kronik Wampirów Anne Rice doskonale znają zarówno Rowan Mayfair, jak również Michaela Curry i kojarzą niektóre wątki wchodzące w skład Opowieści o Czarownicach z Rodu Mayfair. Jak wskazuje nazwa tejże serii, tym razem poznajemy ze szczegółami długą i tajemniczą historię najbardziej niebezpiecznych czarownic, których los łączy się z bohaterami najpopularniejszych książek o wampirach napisanych przez tę autorkę. Czy jednak warto napalać się na ten tytuł i drżącymi rękoma sięgać po pierwszy tom Godziny Czarownic? To trudne pytanie.

Anne Rice kolejny raz zaprasza swoich czytelników do mrocznego, pełnego magii i demonów Nowego Orleanu, który niewątpliwie tworzy z wielką pasją, dbałością o szczegóły i miłością. Miasto, które poznajemy pełne jest niezapomnianego klimatu przyprawiającego o dreszcze, znajduje się w rękach bogatej rodziny, której sekrety zdają się przenikać każde miejsce i każdą osobę, która zamieszkiwała Nowy Orlean w czasach świetności rodu Mayfair. Nie wątpię, iż osoby zafascynowane twórczością pani Rice oddałyby wiele by na własne oczy przekonać się jakie jest wysławiane przez autorkę miasto, czy aby na pewno jest tak fascynujące, jak się nam zdaje po przeczytaniu pierwszego tomu Godziny Czarownic.

Starą, dobrą Anne Rice znajdziemy również w opisach wydarzeń z przeszłości, które wciągają czytelnika bez reszty w niesamowity świat minionych czasów, a które udokumentowała Talamaska. Osobiście jestem wielką zwolenniczką pani Rice właśnie w tej kwestii, jako że jej opisy przeszłości są niesamowicie barwne, plastyczne i potrafią przyprawić o drżenie. Czytelnik z niecierpliwością czeka na dalszy rozwój wypadków, na odkrycie kolejnych tajemnic, stara się na własną rękę odgadnąć, co się dzieje i w jaki sposób związane jest to z teraźniejszością w powieści. Osadzenie części fabuły w przeszłości to niewątpliwie największy plus Godziny Czarownic.

W przypadku Opowieści o Czarownicach z Rodu Mayfair spotkamy się także z interesującymi postaciami, do których bez wątpienia należy przede wszystkim Michael Curry. Osobiście uwielbiam go i bez problemu potrafię zrozumieć zainteresowanie Rowan Mayfair tym wspaniałym osobnikiem. Michael należy, bowiem do bohaterów nie tylko fascynujących, ale także dokładnie skonstruowanych. Jesteśmy w stanie poznać jego myśli i uczucia, odczuwamy targające nim emocje, a przecież to zaledwie początek dłuższej historii.

Mimo tych niewątpliwych plusów, powieść nie jest już tak wciągająca, jak niektóre tomy Kronik Wampirów. Ciężko określić czego jej brakuje. Może nieprzewidzianych zwrotów akcji? Może większej ilości wydarzeń, które nie pozwoliłyby nam na nudę? Myślę, że nie sposób jednoznacznie określić, czym są braki widoczne w tej powieści, ale są one wyczuwalne i w pewnym stopniu utrudniają pełne oddanie się lekturze. Fani przymknął na nie oko, inni mogą narzekać, ale nic nie zdoła umniejszyć niebywałego talentu autorki.

Tak więc, Godzina Czarownic to nie najgorszy, ale także nie najlepszy początek serii opowiadającej o fascynującej rodzinie Mayfair, którą naprawdę trzeba poznać bliżej. Książkę na pewno warto przeczytać, chociaż nie wprowadzi nas w słodki stan euforii. Mimo wszystko zachęcam do zapoznania się z tą pozycją, gdyż nigdy nie wiadomo, czy dla Was nie będzie ona przełomem.

piątek, 14 czerwca 2013

Opowieść o Złodzieju Ciał - Anne Rice



Tytuł: Opowieść o Złodzieju Ciał
Autor: Anne Rice
Wydawca: Rebis
Ilość stron: 516
Ocena: 5+/6





Lestat to wampir wyjątkowy – urocza aparycja, przerośnięte ego, niekonwencjonalne pomysły i naiwność dziecka. Tym razem pozwala czytelnikowi w pełni odczuć swoją odmienność. Po całych wiekach istnienia, Lestat ma dosyć swojej egzystencji wampira, marzy o blasku dnia, o cieple ludzkiego ciała, smaku prawdziwych potraw. Nic dziwnego, że czarujący wampir postanawia skorzystać z nadarzającej się okazji i wymienić swoje nieśmiertelne ciało na zupełnie nowe, atrakcyjne i silne, a co najważniejsze, w pełni śmiertelne, gdy tylko Raglan James składa mu propozycję nie do odrzucenia. Chociaż zdrowy rozsądek pod postacią wiernego przyjaciel – Davida Talbota – stara się wyperswadować Lestatowi zamianę ciał, ten nie pozwala sobie na odrzucenie kuszącej oferty. I tak oto, niepokonany bohater, najjaśniejsza gwiazda wampiryzmu, jedyny w swoim rodzaju Lestat zostaje wystrychnięty na dudka. Uwięziony w śmiertelnym ciele, pozostawiony bez grosza przy duszy i mając za towarzysza wyłącznie psa, niedawny wampir musi na nowo nauczyć się życia, a także pokonać ludzkie słabości i odzyskać swoją prawdziwą powłokę. Nie, to nie będzie łatwe zadanie, ale przecież Lestat sam prosił się o kłopoty.

Opowieść o Złodzieju Ciał to czwarty w kolejności tom Kronik Wampirów i, prawdę mówiąc, jedna z lepszych części. Kiedy czytałam ten tom byłam naprawdę zachwycona i tylko czekam na chwilę, kiedy znajdę czas na ponowne przeczytanie tego tytułu. Albowiem na uwagę zasługuje w tym wypadku niekonwencjonalne rozwinięcie historii. Dotąd wampiryzm wydawał się pożądanym przekleństwem, nieuleczalną chorobą. Anne Rice pokazała jednak świat, w którym nie tylko „uleczenie” jest możliwe, ale także niepokonany wampir jest skłonny zaryzykować wszystko by chociaż przez krótką chwilę na nowo być zwyczajnym człowiekiem. Z drugiej zaś strony widzimy szaleńczą chęć zdobycia nieśmiertelności, niewyobrażalnej siły, lotności umysłu. To zestawienie przeciwstawnych pragnień sprawia, iż książka porusza bardzo istotne kwestie wieczności oraz śmiertelności.

W powieści widzimy wyraźny motyw religijny, który bliski jest autorce. W pewnym stopniu możemy sądzić, iż Anne Rice stara się samej sobie wskazać drogę, którą powinna podążać. Czytelnicy znający przeszłość autorki mogą z powodzeniem uznać, iż postać Gretchen stanowi emanację wewnętrznych konfliktów religijnych pani Rice. Bowiem wierząca zakonnica postanawia prowadzić bardziej świeckie życie, by odnaleźć swoją drogę, na nowo poczuć więź z Bogiem, odnaleźć się w świecie. Jak jednak rozumieć jej stygmaty? Czy mają one świadczyć o słuszności jej religijnych przekonań, a może o związku Lestata z ciemnymi siłami, ze złem? Równie dobrze czytelnik może dostrzec w nich wyłącznie siłę sprawczą ludzkiego umysłu, która niewiele ma wspólnego z Bogiem. A co chodziło po głowie samej autorce, gdy pisała tę książkę? Oto jest pytanie.

Za szczególnie interesujący uważam fakt w pewnym stopniu intymnej relacji łączącej Lestata z Davidem Talbotem. To co łączy tę dwójkę naprawdę trudno określić. O ile w przypadku Lestata jakiekolwiek zainteresowanie człowiekiem wiąże się z miłością i chęcią fizycznego zbliżenia, o tyle David zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń, stara się unikać pokus. Już sama postać uczonego należy do niezwykle interesujących. Mężczyzna bada zjawiska paranormalne, przyjaźni się z wampirem, a jednocześnie bynajmniej nie marzy o wieczności, o sile i władzy, jaką daje wampiryzm. Co więcej, łączy w sobie inteligencję, dobre wychowanie klasycznego gentlemana, niezaprzeczalny urok osobisty, zdrowy rozsądek, brak wygórowanych ambicji i silnych pragnień. Nie zaprzeczam, iż David Talbot jest jedną z moich ulubionych postaci serii.

Ogólnie rzecz ujmując, Opowieść o Złodzieju Ciał w pełni zasługuje na uznanie i zainteresowanie szerokiego grona czytelników. Książka posiada swój niezapomniany klimat powieści paranormalnej, zachwyca bohaterami, prezentuje intrygującą fabułę, splata ze sobą mroczne piękno oraz przesiąknięty nudą świat realny. Kto, jak kto, ale Anne Rice potrafi wydobyć z naszej rzeczywistości to, co pozornie nieistotne i łącząc tę drobnostkę ze światem swoich Kronik Wampirów, stworzyć coś niesamowitego.

sobota, 20 kwietnia 2013

Królowa Potępionych - Anne Rice



Tytuł: Królowa Potępionych
Autor: Anne Rice
Wydawca: Rebis
Ilość stron: 579
Ocena: 4/6





Jakże by inaczej, dumny i pewny siebie Lestat zdołał dokonać tego, co przed nim nie udało się nikomu. Swoim śpiewem obudził śpiącą od tysiącleci matkę wampirów, piękną, zniewalającą i potężną Akaszę, która kosztem swojego męża, Enkila oraz opiekuna, Mariusa wraca do życia. Bezlitosna królowa jest kluczem do istnienia wampirów, jej przeszłość jest przeszłością całej rasy, popełnione przed wiekami błędy odbijają się na tych, którzy stali się dziećmi ciemności. W jaki sposób narodził się pierwszy wampir? Co napędza cały ten mechanizm pragnienia i zaspokajania go? Po wiekach niepewności Lestat de Lioncourt w końcu poznaje tajemnicę kryjącą się za swoim istnieniem. To jednak nie wszystko, czego uczy go to doświadczenie. Albowiem jego ukochana Akasza za nic ma istnienie swoich krwiożerczych dzieci, które mnożą się i rozchodzą po całym świecie. Dla niej liczą się tylko najsilniejsi, tylko ci, których chce widzieć u swego boku, zaś do tej elitarnej grupy zalicza się właśnie Lestat. To jego Akasza pragnie uczynić swoim marionetkowym królem, zawsze gotowym spełniać jej polecenia, zawsze pełnym uwielbienia. By doświadczyć tego wątpliwego zaszczytu nasz dzielny bohater o przerośniętym ego jest zmuszony wybierać między matką wampirów, a swoimi przyjaciółmi. Co więcej, ambitny i szalony plan Akaszy względem świata ludzi okazuje się nie należeć do idealnych, zaś jego powodzenie zależeć będzie od naprawdę wielu czynników. Czy despotycznej królowej uda się doprowadzić do zagłady świata? Czy uczyni go swoim królestwem?
Królową Potępionych można podzielić na dwie części. Jedną, rozgrywającą się w czasach nam współczesnych oraz drugą, opowiadającą o przeszłości bohaterów. Tym samym jedna część okazuje się lepsza od drugiej. Nie będę nikogo oszukiwać, ten tom serii uważam za jeden z gorszych, a to za sprawą nazbyt wyidealizowanego Lestata i jego ogromnego wpływu na niespecjalnie interesującą Akaszę. O ile podobały mi się opowieści o samych początkach wampirów oraz krótki przegląd historii świata, o tyle zupełnie nie odnajduję się w świecie realnym, jaki prezentuje nam autorka. Interesująca, barwna przeszłość została stworzona bardzo starannie, z dbałością o szczegóły, co sprawia, iż tę część czyta się z nieskrywanym zainteresowaniem. Inaczej ma się sprawa z zionącą nudą współczesnością i naprawdę nazbyt wyidealizowanym głównym bohaterem, który zdaje się swoistym wybawcą wszechświata.
Jeśli chodzi o innych bohaterów to przyznam, iż autorka ma niebywały talent do ich tworzenia lecz tym razem poległa na postaci Akaszy, której zwyczajnie nie lubię. Wydaje mi się, że tytułowa Królowa Potępionych jest zwyczajnie przebarwiona, przesadnie upiększona i pozbawiona jakichkolwiek zalet. Poza niewątpliwą urodą nie może poszczycić się niczym więcej. O ile do Lestata i jego ego można się przyzwyczaić i posiada to pewien urok, o tyle nie sposób przekonać się do Akaszy. A przynajmniej ja nie zdołałam i wątpię by kiedykolwiek mi się to udało.
Nie mniej jednak, pokornie chylę czoła przed Anne Rice i jej pomysłowym uzasadnieniem istnienia wampirów, ukazaniem ich narodzin i wyjaśnieniem wszelkich ułomności. W przeciwieństwie do wielu współczesnych pisarek Anne Rice tworzy całą mitologię wampiryzmu, jej świat posiada sens, którego brakuje innym tytułom. Tutaj wszystko jest przemyślane, nie wzięło się z niczego, wampiry mają swoje ograniczenia, są tworzone według wzorca, którego nie można pominąć, ich siła rośnie w miarę przeżywanych lat. Co więcej, nie brak tu dramatyzmu i przelanej krwi. To nie romans, czy głupia komedyjka, ale prawdziwe dzieło sztuki. Mogę nie przepadać za tym tomem, ale nie mogę nie docenić wartości tej książki, jako że na tle całych Kronik Wampirów wszystkie inne powieści o krwiopijcach wypadają naprawdę blado.
Z resztą, myślę, że nie można oceniać tematu wampiryzmu w literaturze nie znając tej wyjątkowej sagi. Anne Rice wprowadziła, bowiem do swojej powieści coś, czego ze świecą szukać u innych autorów, a jej warsztat pisarski zachęca do zagłębiania się w tworzone przez nią pozycje. Czy w takiej sytuacji polecam Królową Potępionych? Zdecydowanie, jako że każdy może mieć na temat tej książki swoje własne zdanie, zaś nic nie zastąpi nam lektury powieści, która została naprawdę starannie przemyślana i która naprawdę ma sens.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Wampir Lestat - Anne Rice



Tytuł: Wampir Lestat
Autor: Anne Rice
Wydawca: Rebis
Ilość stron: 648
Ocena: 5/6





Po latach spędzonych w uśpieniu głęboko pod ziemią Lestat de Lioncourt przebudził się by zaistnieć na nowo i rozpocząć swoją jakże odmienną od poprzedniej egzystencję. Nabierając powoli sił, wsłuchując się w muzykę podrzędnego rokowego zespołu, wampir wychodzi ze swojej kryjówki. Świat zmienił się znacznie, od kiedy Lestat ostatni raz przemierzał nocne ciemności, od kiedy „żył”, jednakże mężczyzna bez problemów odnajduje się w nowym otoczeniu rozpoczynając burzliwą karierę muzyka rockowego. Jako narrator powieści opowiada nam o swoim życiu sprzed przemiany, kiedy to, jako panicz w osiemnastowiecznej Owernii starał się odnaleźć swoją drogę. Wraz z wiernym przyjacielem i kochankiem, Nicholasem przeciwstawili się wszystkim i wszystkiemu wyjeżdżając do Paryża gdzie rozpoczęła się ich przygoda z teatrem. To właśnie tam, w pełnej skrajności stolicy, pokrętny los postawił na drodze młodego, pięknego Lestata zainteresowanego nim wampira. Chłopak został zmuszony by na nowo szukać dla siebie miejsca w świecie, popełnia błędy i usiłuje je naprawić, nabiera pewności siebie, staje się zadufany, niemal szalony w swej niezaprzeczalnej odwadze. Tak oto rodzi się Lestat, którego świat zapamięta dzięki jego humorkom, słabości, szalonym pomysłom i coraz to nowszym miłością. Historia jednego z najbardziej znanych wampirów świata jest na wyciągnięcie ręki, zaś on doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Anne Rice kolejny raz przenosi swojego czytelnika do świata, który misternie utkała w pierwszym tomie swoich Kronik Wampirów, a który rozwija w Wampirze Lestacie – drugiej części serii. Tym razem nie tylko śledzimy losy bohaterów, ale także dowiadujemy się o rzeczach, które poprzednio wydawały się pominięte, czy też źle odebrane przez Louisa. Dzięki temu autorka tworzy rodzaj zewnętrznego dialogu między swoimi postaciami, urealnia je, czyni z nich osoby namacalne, prawdziwe. Tym też sposobem sprawia, iż czytelnicy mogą poznać różne punkty widzenia na te same sprawy, co wydaje mi się niezwykle oryginalne i interesujące.
Samą fabułę podzielić można na dwie części: odnoszącą się do czasów bardzie współczesnych czytelnikowi oraz tę, która osadzona została w dalekiej przeszłości. Osobiście uwielbiam część, w której dowiadujemy się o przeszłości Lestata, jego życiu w wieku XVIII i przez wszystkie lata, które spędził jako wampir. Piękne opisy sprawiają, że otoczka historyczna naprawdę przypadła mi do gustu i stanowi najciekawszy element książki. Zdecydowanie mniej podoba mi się współczesność, którą poznajemy dzięki Lestatowi. Wampir muzykiem rockowym? Naturalnie, pasuje idealnie, nie mniej jednak, bohater znajduje się w samym środku wydarzeń, jakby świat kręcił się właśnie wokół niego. Ot, on – jeden, jedyny, idealny Lestat – i w tle reszta świata.
To podsuwa kolejną istotną sprawę, a mianowicie – bohaterowie. Naszym gospodarzem przy okazji tego tomu jest właśnie Lestat, który niewątpliwie należy do postaci skomplikowanych. Inaczej odbierają go inni bohaterowie, zaś inaczej widzi siebie on sam. I tak oto, mamy do czynienia z osobą, której ego zwala z nóg, a pewność siebie jest godna pozazdroszczenia, chociaż miejscami irytująca. Nie mniej jednak, Lestat nie jest jedyną postacią, z jaką mamy tu do czynienia. Bez względu na to, co myślimy o naszym narratorze, możemy wybierać, przebierać, wybrzydzać w całej gamie innych krwiopijców, a przecież na pewno nie są oni jeszcze wszystkimi, jakich przyjdzie nam poznać. Nie będę ukrywać, iż to właśnie mnogość i różnorodność postaci stanowią drugi, po wątkach historycznych, element, który wręcz uwielbiam w powieściach pani Rice.
Pod względem warsztatu literackiego powieści nie można nic zarzucić. Autorka pisze językiem wysublimowanym, chociaż przystępnym z odrobiną epickości. Liczne opisy miejsc w żadnym stopniu nie spowalniają akcji, nie odstręczają, a jedynie rozwijają zainteresowanie lekturą, pozwalają nam na wyobrażenie sobie świata przedstawionego z większą dokładnością. Nie, tutaj Anne Rice nie można zarzucił zupełnie niczego. Posiada ona niewątpliwy talent i po mistrzowsku z niego korzysta.
Podsumowując, nie trzeba lubić wampirów by czerpać rozkosz z książek Anne Rice, zaś Wampir Lestat ukazuje czytelnikowi zupełnie inne oblicze krwiopijców. Jeśli nie oszalejemy na punkcie samej powieści to niewątpliwie urzeknie nas ten, czy inny bohater, a wszystko to sprawi, iż z przyjemnością sięgniemy po dalsze części serii. Kiedy ja zaczynałam swoją przygodę z Kronikami Wampirów nie wiedziałam, czego się spodziewać i bynajmniej nie byłam wtedy zwolenniczką tego typu historii. Namówiona przez koleżankę zdecydowałam się dać szansę Lestatowi i jego przyjaciołom, zaś ostatecznie oddałam tej serii serce. Tego zwyczajnie trzeba spróbować zanim powie się „nie” i całkowicie z tego zrezygnuje.

czwartek, 21 marca 2013

Wywiad z wampirem - Anne Rice



Tytuł: Wywiad z wampirem
Autor: Anne Rice
Wydawca: Rebis
Ilość stron: 400
Ocena: 5/6





Wampiry niepodzielnie królują pośród literatury młodzieżowej przenikając ją w mniejszym, bądź większym stopniu. Chociaż inne paranormalne historie nie pozostają bierne, to jednak liczba powieści o krwiopijcach miażdży i przeraża. W którym jednak momencie wampir przestaje być wampirem? Czy z chwilą, kiedy autor obsypuje go brokatem? A może, gdy wampir nie jest już inteligentnym, krwiożerczym trupem, ale zwyczajnie „innym” człowiekiem? Każdy czytelnik tego rodzaju literatury na pewno udzieliłby na te pytania innej odpowiedzi. My tym czasem powróćmy do czasów Anne Rice, kiedy to wampir „wegetarianin” był żałosną istotą, która nie mogła pogodzić się ze swoją nową egzystencją…
Akcja powieści rozpoczyna się w mało zadbanym pokoiku, gdzie zaledwie dwustuletni wampir opowiada historię swojego życia młodemu dziennikarzowi. Chociaż chłopak z początku nie do końca wierzy swojemu rozmówcy, to jednak bardzo szybko przekonuje się, iż mężczyzna nie kłamie. Jego aparycja, choć pociągająca, okazuje się w pewien sposób przerażająca, gdy pokazując się w pełnej krasie rozpoczyna swoją opowieść.
Louis de Pointe du Lac należał do arystokratycznej rodziny mieszkającej w Luizjanie. Powodziło im się całkiem nieźle do czasu, gdy Louis będąc głową rodu zaczął folgować rozrywce i pijactwu. To właśnie podczas jednego ze swoich upojeń alkoholowych „spotkał” na swojej drodze tajemniczego, pięknego Lestata – młodzieńca, który zaatakował go, a dopiero później dał wybór między śmiercią, a życiem przemieniając zagubionego młodzieńca w równą sobie istotę. Nie do końca świadomy tego, co robi Louis umiera i naradza się na nowo odczuwając potworne pośmiertne skurcze ciała, widząc więcej, słysząc więcej, poruszając się z większą gracją i szybkością. „Dzieło stworzenia” dopełniło się, ale nie było darem, którego można było się spodziewać. Młody arystokrata zaczyna gubić się w tym, co go spotkało, nie może się z tym pogodzić, woli żywić się byle szczurami, niż zabijać ludzi. Nie mniej jednak, w pewnej chwili jego nerwy puszczają, życie ulega ponownej zmianie, kiedy pojawia się w nim kilkuletnia dziewczyna – Claudia.
Wywiad z wampirem to zaledwie pierwsza część Kronik wampirów obejmujących dziesięć tomów. To właśnie tutaj czytelnik ma okazję poznać jednych z najbardziej popularnych krwiopijców, których wydawała współczesna literatura i to właśnie oni stanowią najważniejszy element całej powieści. Interesujące, hipnotyzujące postaci są tym, co podkreśla siłę autorki, jej niezaprzeczalny talent. Anne Rice zdołała, bowiem tchnąć życie w ogarniętego depresją, melancholijnego Louisa, którego wrażliwa dusza cierpi w powłoce wampira; bezwzględną, mściwą i obdarzoną niebanalnym charakterkiem Claudię; pewnego siebie, szalonego i trzymającego się kurczowo życia Lestata; uroczego, czarującego, ale jednocześnie fanatycznego Armanda. Chociaż każda z tych postaci jest wampirem, to jednak różnią się od siebie jak ogień i woda. Tworząc swoich bohaterów autorka nie powtarza żadnych wzorców, ale pozwala by kształtowali się oni naturalnie i samoistnie, jakby żyli własnym życiem.
Co więcej, Anne Rice w pełni pokazuje światu swój kunszt pisarski poprzez epicką narracja, czy też idealnie budowane napięcie i grozę. Czytając Wywiad z wampirem niejednokrotnie przez nasze ciało przejdą zimne dreszcze, a ludzie wydawać nam się będą obcy. Autorka sprawiła, bowiem że jej bohaterowie zdają się prawdziwi i mogą istnieć w naszym świecie.
Ponadto godne pochwały są pięknie oddane krajobrazy. Chociaż autorka z umiłowaniem i szczegółowością opisuje nam zarówno Luizjanę, jak i niektóre miejsca Europy jej powieść nie staje się przez to przydługa i nudna. Czytelnik zostaje oczarowany tłem wydarzeń, zarażony miłością do bliskich bohaterom miejsc. Wszystko to sprawia, że opowiadana historia staje się jeszcze bardziej realna, niemal historycznie prawdziwa. Wręcz nie sposób przyjąć, iż Louis jest bohaterem fikcyjnym, a cała powieść jedną, wielką fikcją literacką.
Nic więc dziwnego, że Wywiad z wampirem jest powieścią, o której pamięta się całymi latami i do której powraca się z rozkoszą. Interesująca fabuła, wspaniale wykreowani bohaterowie, a wszystko to otulone ciasno mrokiem, melancholią i licznymi filozoficznymi przemyśleniami na temat natury ludzkiej, zmian, przemijania. To bez wątpienia nie tylko lektura godna uwagi, ale również obowiązkowy tytuł dla każdego, kto chociaż trochę interesuje się wampirami. Dopiero u Anne Rice odkrywamy prawdziwe oblicze krwiopijców i widzimy, jak niedoskonałe są inne powieści.

środa, 28 listopada 2012

Dar Wilka - Anne Rice




Tytuł: Dar Wilka
Autor: Anne Rice
Wydawca: Rebis
Ilość stron: 520
Ocena: 5+/6




Anne Rice, znana szerokiemu gronu polskich czytelników z bestsellerowych „Kronik Wampirów”, powraca do świata paranormalnej powieści, biorąc na celownik dzikie i niebezpieczne wilkołaki. Momentalnie nasuwa się jednak pytanie: ile z klasycznej Anne Rice pozostało w Anne Rice? Czy autorka naprawdę wróciła do formy i jest w stanie przedstawić nam coś interesującego, pozbawionego żądzy świętości? Mając na uwadze jej religijne wzloty i upadki, nie można dziwić się wielkiemu zainteresowaniu „Darem Wilka” – powieścią, która może odpowiedzieć na wszelkie pytania dotyczące stanu ducha autorki. Nie ma bowiem wątpliwości, że pisarka często przelewa swoje emocje na bohaterów, pozwalając by ich odczucia i wiara w Boga były odbiciem jej własnych rozważań. A może to już przeszłość? Przekonajmy się.

Reuben Golding to dobrze usytuowany i niebywale urodziwy młody mężczyzna o sercu romantyka (skłonnąś tę odziedziczył po ojcu). Jako utalentowany, chociaż początkujący, dziennikarz otrzymał za zadanie napisać artykuł o pięknej posiadłości położonej pośrodku sekwojowego lasu niedaleko kojąco szumiącego Pacyfiku. Miało to pomóc właścicielce w sprzedaży starego domu, a tym czasem piękna okolica, wielka rezydencja pełen szeptów i cieni oraz przepełniona tajemnicami historia poprzedniego posiadacza domu rozkochały w sobie młodego reportera do tego stopnia, iż był on skłonny kupić posiadłość i zamieszkać w niej chociażby od zaraz. Niestety, udany, pełen czułości wieczór przerodził się w krwawą masakrę, z której Reuben jako jedyny uszedł z życiem. Mimo to, reporter ucierpiał poważnie w wyniku pchnięcia nożem oraz ran zadanych przez ostre zęby zwierzęcia, które pokaleczyło jego głowę i szyję, a jednocześnie uratowało z opresji. To wydarzenie zmieniło całkowicie spokojne i monotonne życie młodego człowieka, który, cierpiąc niewypowiedziane męki, dochodzi do siebie w szpitalnym łóżku pod opieką swojej matki – lekarki. Nawet ona nie potrafi jednak wyjaśnić tego, że dwudziestotrzyletni mężczyzna nagle regeneruje się w zatrważającym tempie, a jego ciało rozrasta się, potężnieje, włosy gęstnieją, zaś kolor oczu staje się bardziej intensywny. Co więcej, zmysły Reubena wyostrzają się, potrafi usłyszeć ludzki głos z ogromnej odległości, a nawet wyczuć zapach zła. Wszystko to nieubłaganie prowadzi do przemiany, która czyni z niego bestię, Człowieka-Wilka, hybrydę łączącą w sobie instynkt drapieżnika i mordercy z ludzką inteligencją i empatią. Już pierwsze, jakże owoce, polowanie rodzi pytania, na które mężczyzna chce znaleźć odpowiedzi. Czym, bądź, kim było zwierzę, które go pogryzło? Czym dokładnie się stał? Jakie są jego ograniczenia? I, może najważniejsze, co powinien zrobić z darem, jaki niespodziewanie posiadł?

Chociaż niechętnie, to jednak muszę przyznać, że najsłabszym ogniwem powieści jest niewątpliwie pierwszy rozdział, który można określić mianem nudnego. Wynika to zapewne z faktu, iż czytelnik, nie mając okazji uzmysłowić sobie wagi rodziny Nidecków, poznaje historię jej członków, a także widzi wielkie zainteresowanie głównego bohatera właścicielką domu i jej zaginionym krewnym, Feliksem Nideckiem. Tylko czy można podzielać wielką fascynację Reubena człowiekiem, który zniknął przed laty, gdy ludzie codziennie rozpływają się w powietrzu by nigdy nie powrócić do rodzinnych domów? A sama Marchent? Co takiego zachwycającego dostrzegł w tej kobiecie nasz bohater?

Mimo słabszego początku książka nabiera rozpędu wraz z kolejnymi rozdziałami, które to przenoszą czytelnika do dobrze znanego nam świata pięknych opisów autorki i nadnaturalnych mocy, które są równocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Jesteśmy świadkami tego, jak Reuben powoli przyzwyczaja się do swojej nowej postaci, uczy się nad nią panować, stara się unikać problemów, a jednocześnie nieświadomie się w nie pakuje. Anne Rice zadbała by jej bohater nie musiał się nudzić i zawsze miał coś do roboty, czy to rozszarpując przestępców, rozkoszując się miłością swojej kobiety, czy też zgłębiając tajemnice Feliksa Nidecka, który po pewnym czasie okazuje się niezwykle interesującą postacią. Dzięki temu fabuła nawet w chwilach, gdy stoi w miejscu, nie nudzi, ale wciąga coraz bardziej, fascynuje i rozpieszcza wszystkie zmysły. Jest to bezsprzecznie największą zaletą stylu autorki, która nie musi tworzyć czegoś przełomowego by się podobać.

Uważam, że na szczególną uwagę zasługuje podjęta przez Rice tematyka odwiecznego konfliktu między moralnością, a tym, co uważamy za słuszne. Ugryziony przez wilkołaka Reuben bardzo szybko przechodzi ze swoimi nowymi umiejętnościami do porządku dziennego, chociaż zaprzątają one jego myśli, nie pozwalając normalnie funkcjonować w społeczeństwie, którego był częścią. Mężczyzna nie może skupić się na pracy i irytuje się nawałem zajęć, gdy cały jego świat uległ niezrozumiałej zmianie, którą pragnie jak najszybciej zgłębić. Jest to bardzo ludzkim i naturalnym odruchem, który czyni z głównego bohatera człowieka takiego, jak większość z nas. W końcu panowanie nad emocjami i brak niecierpliwości to cechy pożądane, ale rzadko spotykane. Co więcej, Reuben nie siedzi z założonymi rękoma, ale postanawia wykorzystać swoje moce do czynienia dobra. Nie ma w nim wewnętrznego konfliktu, który przeszkadzałby mu w zabijaniu ludzi, których jego nowa natura uważa za złych. Wilkołak nie zabija, bowiem człowieka, ale przestępcę, kogoś, kto zasłużył na śmierć. Czy człowiek do szpiku kości przesiąknięty złem może się nawrócić, czy może odpokutować swoje winy na ziemi? A może zwyczajnie przyczyni się do wyrządzenia większej ilości zła, skrzywdzi ludzi, którzy nie zasłużyli na ból i łzy? Anne Rice daje swojemu czytelnikowi okazję by opowiedział się po stronie głównego bohatera, bądź jego brata Jima, których poglądy są zgoła odmienne, podobnie jak sposób radzenia sobie z tajemnicą wilkołactwa.

Wielu odbiorcom dar wyczuwania zła może wydawać się sentymentalny i zupełnie nie pasować do klimatu horroru, którego oczekiwałoby się po „Darze Wilka”. Należy jednak zauważyć, iż wampiry stworzone przez Anne Rice również posiadały umiejętność wyczuwania ludzkiej niegodziwości, czy też wewnętrznego piękna. Także liczne nawiązania do tematu religii i wiary nie są czymś nowym, ale przewijały się niejednokrotnie przez liczne powieści napisane przez autorkę. Tym samym stanowią one o wyjątkowości stylu pani Rice. Może spowiedź Reubena była w rzeczywistości aktem pokuty ze strony samej autorki, która potrzebowała rozgrzeszenia, by dalej móc rozwijać swoją powieść? Są to wprawdzie jedynie insynuacje, lecz znając historię życia autorki, nie możemy wykluczyć tej możliwości.

„Dar Wilka” posiada także inne cechy, które zbliżają ten utwór do poprzednich dzieł autorki. Jednym z nich jest graniczące z miłością zainteresowanie innym człowiekiem, który z racji otaczającej go tajemnicy, czy też uroku osobistego, bardzo szybko podbija serce wszystkich wokoło. Do takich osób należą chociażby dżentelmeni z portretu, którzy niezmiernie fascynują Reubena i jego partnerkę. Nie mniej jednak, również sama Laura ujmuje za serce każdego mężczyznę, którego ma okazję poznać, co może wzbudzać zazdrość jej kochanka.

W ogólnym rozrachunku „Dar Wilka” uważam za bardzo dobrą lekturę, napisaną ze smakiem i wyczuciem. Zarówno wątki romantyczne, jak i teologiczne nie rażą, ale stanowią niezbędny element powieści, która może się podobać. Osobiście z największą rozkoszą przeczytałabym kontynuację i poznała bliżej historię Morphenkindów oraz drogę, jaką ta rasa przebyła przez tysiące lat istnienia. Niestety, na chwilę obecną muszę zadowolić się jednym tomem, którym uraczyła mnie autorka i wierzyć, że kiedyś powróci do tematu wilkołactwa. Tym czasem, z całego serca zachęcam do zapoznania się z „Darem Wilka” i wyrobienia sobie własnego zdania na temat tejże książki.


Recenzja dla portalu Upadli.pl