Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kerstin Gier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kerstin Gier. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 stycznia 2014
sobota, 28 września 2013
Błękit Szafiru - Kerstin Gier
Tytuł: Błękit Szafiru
Autor: Kerstin Gier
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 364
Ocena: 5+/6
Przyjemny, magiczny wręcz pocałunek
dwójki młodych podróżników w czasie zostaje przerwany brutalnie
przez kościelnego gargulca o niewyparzonej buźce. Obecność
natrętnego, niewidzialnego dla przeciętnych osób stworzonka
ostatecznie kończy ten miły incydent, który mógł przecież
jeszcze bardziej zbliżyć do siebie Gwendolyn oraz Gideona. Teraz
jednak mają oni na głowie o wiele ważniejsze sprawy – muszą
zdać raport ze swojej zakończonej niepowodzeniem wyprawy, stawić
czoła nowym wyzwaniom, zaś Strażnicy w miarę możliwości
rozpracować modus operandi zdrajców. Niemniej jednak, Gwen
nadal trzymana jest w niepewności, nic się jej nie tłumaczy, uważa
się ją za zdrajczynię, co niezmiernie ją irytuje. Przy okazji
jednej z jej podróży w przeszłość dochodzi do niespodziewanego
spotkania z dziadkiem, u którego dziewczyna szuka odpowiedzi na
pytania, które zaczęła sobie zadawać. Wszystko wydaje się powoli
układać, niestety, jej relacje z czarującym, chociaż bezczelnym
Gideonem na zmianę psują się i poprawiają. Na domiar złego z
każdą chwilą coraz bardziej zakochuje się w chłopaku, staje się
zazdrosna, popełnia błędy. Nie wie tylko, że najgorsze ma dopiero
przed sobą, a tajemnice będą się piętrzyć i domagać
rozwiązania.
Błękit Szafiru to bez
wątpienia godna kontynuacja Czerwieni Rubinu –
jeszcze więcej fascynujących postaci, coraz bardziej interesująca
i trzymająca w napięciu fabuła oraz masa humoru, który wywoła
uśmiech u każdego smutasa. Należy zauważyć, iż mimo powagi
sytuacji i sercowych dramatów, których naprawdę nie brakuje w tej
części, czytelnik ma do czynienia także z całkiem sporą liczbą
wywołujących śmiech scen, które zawsze towarzyszą spotkaniom
Gwen z przyjaciółką, czy też wiążą się z nauką głównej
bohaterki. Niemniej jednak, tym razem dodatkowym powodem do radości
jest pocieszny Xemerius, który nigdy nie traci humoru i wszystko
potrafi przedstawić w wyjątkowo komicznym świetle. Nie ulega więc
wątpliwości, iż przy okazji Błękitu Szafiru
czytelnik będzie miał pod dostatkiem wielu skrajnie różnych
emocji, z czego wszystkie idealnie złagodzi rozbawienie.
Jak już
wspomniałam, ten tom to jeszcze bardziej fascynująca fabuła, która
rozwija się na wielu płaszczyznach – uczuciowej, przygodowej oraz
tej odpowiadającej za intrygi. I tak, nasza bohaterka coraz
dotkliwiej zdaje sobie sprawę ze swoich uczuć względem poznanego
niedawno Gideona, jest zazdrosna, to szczęśliwa, to znowu załamana,
czuje się zagubiona, kiedy w grę wchodzi odwzajemnienie jej
miłości, czy też jego całkowity brak. Co więcej, skazana na
codzienne podróże w czasie Gwen nie siedzi z założonymi rękami,
ale mając możliwość próbuje działać, odkrywać tajemnice,
zbliżyć się do Gideona, dać z siebie wszystko przy okazji spotkań
w hrabią de Saint Germain. I w końcu, czytelnik poznaje nowe
fragmenty przepowiedni, niemal zapada się w sekretach, czuje w
kościach, że pokrętny hrabia umiejętnie steruje bohaterami. Co
się wydarzy? Czy Gideon ma być katem Gwen? Czy dziewczyna naprawdę
zdradzi w przyszłości Strażników? Książka trzyma w napięciu i
naprawdę nie sposób doczekać się ostatniego tomu tej trylogii!
Błękit Szafiru
zasługuje na uznanie także ze względu na wspomnianą już
wcześniej postać demona-gargulca Xemeriusa. Ten mały, uciążliwy
i rozgadany słodziak to nie tylko „uszy” i „oczy” naszej
bohaterki, ale także przyjaciel, którego nie spodziewała się
znaleźć w „osobie” niewidzialnego dla innych ludzi stworka. Nie
wyobrażam sobie, jak Gwen poradziłaby sobie bez jego pomocy w
kwestii śledzenia Gideona, czy podsłuchiwania rozmów prowadzonych
za jej plecami. Co więcej, poza rozkoszną maskotką tego tomu,
Xemerius jest także źródłem dobrego humoru czytelnika. Jego
uszczypliwe komentarze i entuzjazm są w pewnym stopniu zaraźliwe. A
może po prostu odnalazłam w nim siebie? Niemniej jednak, uwielbiam
go!
W drugim tomie
Trylogii Czasu, cenię sobie również sposób, w jaki autorka
zaraża czytelnika uczuciem do Gideona. Dzięki komentarzom,
zachwytom i westchnieniom bohaterki bez problemu możemy wyobrazić
sobie i poczuć to niesamowite przyciąganie obiektu westchnień
Gwen. Niewątpliwie razem z nią złościmy się i załamujemy, kiedy
Gideon pogrywa nieczysto, piszczymy z radości, kiedy prezentuje
swoje umiejętności. Tym razem jednak, nasz bezczelny podróżnik w
czasie nie jest jedynym godnym zainteresowania samcem. Także
pojawiający się w historii Raphael emanuje nieodpartym urokiem i
już teraz toruje sobie drogę do serc czytelniczek z godną podziwu
łatwością. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w trzecim tomie
będzie go jeszcze więcej.
I tak, Błękit
Szafiru przypadł mi do gustu podobnie jak wcześniejsza część
trylogii, dostarczył mi wielu emocji, zachwytów i śmiechu. Jestem
naprawdę ciekawa, jak dalej potoczy się ta opowieść, co się
wydarzy, jakie będą odpowiedzi na nasuwające się pytania, czy
moje domysły okażą się słuszne, czy też zwyczajnie wydumane. Co
więcej, naprawdę uwielbiam bohaterów pani Kerstin Gier, więc ich
losy nie są mi obojętne. Z niecierpliwością czekam na chwilę,
kiedy będzie mi dane przeczytać ostatni tom, a do tego czasu
powzdycham sobie z tęsknoty za tą wspaniałą historią.
Tomy serii:
Czerwień Rubinu
Błękit Szafiru
Zieleń Szmaragdu
Tomy serii:
Czerwień Rubinu
Błękit Szafiru
Zieleń Szmaragdu
sobota, 14 września 2013
Czerwień Rubinu - Kerstin Gier
Tytuł: Czerwień Rubinu
Autor: Kerstin Gier
Seria: Trylogia Czasu
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 344
Ocena: 5/6
Rodzina nastoletniej Gwendolyn nigdy
nie była do końca normalna, bo kto słyszał o genie podróży w
czasie, który zmusza do przenoszenia się w mgnieniu oka z jednych
czasów do drugich. Mało tego, Gwen od bardzo dawna jest w stanie
widzieć i porozumiewać się z duchami, których czasami nie jest w
stanie odróżnić od zwyczajnych otaczających ją ludzi. Mimo
wszystko dziewczyna jeszcze do niedawna wiodła całkiem spokojne
życie, które teraz stanęło na głowie. Jak to w ogóle możliwe,
że jej kuzynka, Charlotta, odziedziczyła pokrętny gen, ale to
właśnie Gwendolyn odbyła swoją pierwszą i bynajmniej nie
ostatnią podróż w czasie?! A to niestety nie koniec atrakcji,
jakie na nią czekają. Dziewczyna poznaje mroczne sekrety swoich
bliskich, wchodzi do jaskini lwa, którą jest tajna organizacja
Strażników, a nawet jest zmuszona współpracować z arogancki,
obłędnie przystojnym Gideonem, który, podobnie jak ona, posiadł
gen podróży w czasie. Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało,
robi się coraz bardziej niebezpiecznie, kolejne zagadki czekają na
rozwiązanie, zaś dziewczyna zostaje wplątana w walkę pomiędzy
zwolennikami hrabiego de Saint Germain, a jego przeciwnikami.
Czerwień Rubinu jest książką,
którą bezsprzecznie charakteryzuje ciekawa fabuła i niebanalnie
skonstruowany świat, który z każdą chwilą staje się bardziej
rozbudowany, zawiły, naprawdę fascynujący. Już na samym początku
poznajemy ogólny zarys dobrodziejstw i przekleństw genu, który
odgrywa tak ważną rolę w całej powieści, dowiadujemy się czegoś
o niebanalnych mocach Gwen, wraz z nią mamy okazję powoli wdrażać
się w tajemnice rodziny, poznać misję Strażników. Wszystko to
niewątpliwie potrafi zainteresować i rozbudzić w czytelniku chęć
sięgnięcia po kolejne tomy trylogii, które mogłyby rzucić
jeszcze więcej światła na wydarzenia, jakie mają miejsce w
Czerwieni Rubinu. A dzieje się stosunkowo dużo, więc nie ma
mowy o nudzie.
Bardzo interesującym zabiegiem i
prawdziwym strzałem w dziesiątkę było wplątanie w całą tę
kabałę postaci historycznych, których życie miało ogromne
znaczenie dla współczesności, jak również samego hrabiego de
Saint Germain, który mi osobiście zawsze kojarzy się z
podejrzanym, mrocznym typkiem z zamiłowaniem do okultyzmu. Wydaje mi
się, że powiązanie tajnej organizacji z takimi ludźmi jak
francuski hrabia, Isaac Newton, Churchill, czy Einstein tworzy
swoisty most pomiędzy fikcją, a rzeczywistością, w której żyje
czytelnik. Tym samym cała tajemnica nabiera dodatkowego znaczenia,
jeszcze bardziej fascynuje i wydaje się realna.
Kolejnym niezaprzeczalnym plusem
Czerwieni Rubinu jest fakt, iż Gwen nie próbuje zachować
dla siebie tajemnicy genu podróży w czasie, ale dawno wyjawiła
wszystko przyjaciółce, którą teraz ma po swojej stronie.
Bohaterka nie ukrywa przed Leslie żadnych rodzinnych „dziwactw”,
dzięki czemu może liczyć na przyjaciółkę w każdej sytuacji,
nie pozostaje sama ze swoimi problemami, ale może zapytać ją o
radę, oczekiwać pomocy. Co więcej, rodzina Gwendolyn ma także
sekrety, które wolałaby przemilczeć i do których nie dopuszcza
nikogo spoza wcześniej ustalonego kręgu. Tym samym, nieodłącznym
towarzyszem czytelnika są te najbardziej pikantne i najbardziej
fascynujące tajemnice.
Niemniej jednak, ze wszystkich zalet
Czerwieniu Rubinu najistotniejsi są bohaterowie. Główna
bohaterka i jej przyjaciółka są naprawdę fantastyczne i
prawdopodobne, zachowują się jak tysiące innych nastolatek,
chociaż od innych dzieli ich drobny sekrecik niecodziennego genu.
Nawet rodzina Gwen może się podobać, z jej przyjaznymi i
opryskliwymi członkami, jako że oni również należą do grona
bardzo realnie stworzonych. Nie sposób nie wspomnieć także o
Gideonie, który nie jest może całkowitym dupkiem, ale też nie
należy do osób szczególnie uprzejmych. Jestem przekonana, że nie
jednak dziewczyna chciałaby spotkać na swojej drodze kogoś
takiego, jak on. Troskliwy, ale butny? Ach, nic tylko mruczeć!
Niestety, ten tom wydaje mi się
stanowczo zbyt krótki, co pozostawia pewien niedosyt, który mogą
zapewne zrekompensować wyłącznie kolejne części. Niełatwo,
bowiem przejść do porządku dziennego z pytaniami i domysłami,
jakie pozostawia po sobie książka, gdyż powieść Kerstin Gier
naprawdę wciąga. Z największą przyjemnością zagłębiłabym się
w bardziej rozbudowane opisy przygód podczas podróży w czasie,
poznałabym bliżej bohaterów i ich relacje, a nawet odkryłabym
więcej sekretów Strażników, o których w gruncie rzeczy nadal
wiemy zbyt mało. Myślę, że nie zaszkodziłoby także rozbudować
trochę historii wcześniejszych podróżników, których rola jest
tu kluczowa, gdyż są niezbędni do osiągnięcia celu przez
hrabiego de Saint Germain.
Tak
więc, Czerwień Rubinu jest lekturą naprawdę wartą
polecenia, chociaż stanowczo zbyt krótką, idealną dla nastolatek,
ale na pewno mogącą przypaść do gustu także starszym
miłośniczkom niesamowitej przygody z elementami kuszącego romansu.
Radzę jednak zaopatrzyć się od razu w kolejne tomy trylogii, jako
że ciekawość warto zaspokoić, a niedosyt trzeba zagłuszyć.
Tomy serii:
Czerwień Rubinu
Błękit Szafiru
Zieleń Szmaragdu
Tomy serii:
Czerwień Rubinu
Błękit Szafiru
Zieleń Szmaragdu
Subskrybuj:
Posty (Atom)