sobota, 27 października 2012

Przywoływacz Dusz - Gail Z. Martin




Tytuł: Przywoływacz Dusz
Autor: Gail Z. Martin
Wydawca: Dwójka bez sternika
Ilość stron: 576
Ocena: -5/6





            Martris Drayke nie spodziewał się, że jego niemal beztroskie życie upływające na zabawach z przyjaciółmi i siostrą, unikaniu starszego brata, zainteresowanych nim dam dworu oraz rozmowach z duchami zmieni się diametralnie w przeciągu jednej nocy. Obudził się jako drugi syn króla Margolanu, zaś zaśnie jako zdrajca korony, morderca i uciekinier.
            Coś zakłóca kontakt z duchami, wygania je z zamku, sprawia, że znikają, chociaż powinny wypełniać pałacowe korytarze właśnie tego dnia, gdy granica między światami żywych i umarłych jest najcieńsza. Tris nie ma jednak zbyt wiele czasu na zastanawianie się nad tym fenomenem. Tego dnia chce wspiąć się na mury zamku u boku swojego oddanego przyjaciela Soteriusa, zapomnieć o problemach, po prostu żyć. Niestety, nic nie idzie tak, jak zaplanowali. Młodzi mężczyźni są świadkami tego, jak Jared, najstarszy syn króla Bricena, zabija ojca. Okazuje się, że także królowa i księżniczka poniosły śmierć za sprawą zdradzieckiego pierworodnego i sprzysiężonego z nim maga, Arontali. Podczas próby ucieczki, która stanowi jedyną szansę na ocalenie młodego księcia, Martris zostaje poważnie ranny. Dzięki pomocy przyjaciół – Soteriusa, Carrowaya i Harrtucka – cała czwórka ucieka z miasta, zaś Bogini, która ukazuje się konającemu księciu, uzdrawia go, niejako obiecując kolejne spotkanie. W ten oto sposób rozpoczyna się pierwszy tom Kronik Czarnoksiężnika, ale to zaledwie namiastka tego, co szykuje dla czytelników autorka.
            Gdy Martris Drayke, młody Przywoływacz Dusz, wyrusza w niebezpieczną podróż zdobywając po drodze sojuszników, jak i walcząc z wrogimi siłami, w Isencrofcie księżniczka Kiara staje przed trudnym wyborem, jakiego jest zmuszona dokonać w obecnej sytuacji. Jej ojciec podupadł na zdrowiu, w kraju nie dzieje się najlepiej, zaś jej narzeczony, Jared, upomina się o prawo do jej ręki. Dziewczyna nie jest głupia, wie, że temu człowiekowi nie można ufać, że ślub jest tylko pretekstem do zagarnięcia należących do niej ziem. Wojownicza księżniczka musi wyjechać, zniknąć z oczu tyranowi, jakim okazuje się być jej narzeczony, zaleźć lekarstwo dla ojca, a przede wszystkim, przeżyć. To ostatnie nie wydaje się jednak łatwe, gdy bestie plądrują miasta niemal na równi z żołnierzami samozwańczego króla.
            Tym, co jako pierwsze rzuca się w oczy, gdy patrzymy na Przywoływacza Dusz, jest wspaniała okładka, dopasowana do klimatu powieści. Jej wyrazisty kolor sprawia, że wyróżnia się ona pośród wielu innych, nierzadko szarych i nudnych. Zaraz potem czytelnik ma okazję zauważyć, iż książka liczy sobie całkiem sporo stron zapełnionych czcionką rzadko spotykaną w wydawanych w Polsce powieściach. Na początku może się to wydać dziwne, jednak szybko staje się bardzo przyjemne dla oka, dzięki czemu czerpiemy dodatkową przyjemność z czytania. Do tego dochodzi także naprawdę przyzwoita korekta tekstu, co w ostatecznym rozrachunku czyni Kroniki Czarnoksiężnika serią naprawdę wyjątkową estetycznie.
            Co się zaś tyczy treści, waga jaką Gail Z. Martin przywiązuje do dokładnych opisów wyglądu, czy ubioru od razu zdradza płeć autora. Czytelnik bez najmniejszych problemów może wyobrazić sobie licznych bohaterów, chociaż od czasu do czasu przewróci oczyma przebrnąwszy przez nazbyt szczegółowy opis nowego stroju, w jakim postać się prezentuje. Co więcej, bez problemu można znaleźć tu swojego nieodzownego faworyta, gdyż z góry wiadomo kogo zaliczyć do grona „tych dobrych”, zaś kogo do „tych złych”. Pod tym względem autorka niczym nas nie zaskoczy. Nie zmienia to jednak faktu, iż jej bohaterowie są dobrze dopracowani i „pełni” pod względem kreacji. Mają swój styl, przymioty charakteru, którymi można ich określić, a także historie warte opowiedzenia. Naprawdę mogą się podobać.
            Na zainteresowanie zasługuje stworzony przez autorkę świat wraz z jego różnorodnością kulturową i religijną. Wykreowana przez Gail Z. Martin rzeczywistość podlega ściśle Bogini o wielu twarzach. Różne krainy czczą różne oblicza Bogini, co warunkuje ich styl życia, prawa, zasady, jakim pozostają wierni. Także śmierć podlega ściśle Tej, która sprawuje pieczę nad całym tym światem. W zależności od czystości serca zmarłego może on trafić na łagodniejsze, bądź surowsze oblicze Bogini, a tym samym karmić się obietnicą lepszego, bądź gorszego istnienia „na tamtym świecie”. Co więcej, autorka nie tylko wplata w swoją powieść duchy, ale również wampiry, które tutaj noszą nazwę vayash moru, magiczne bestie, zombie, zaś wszystkie te istoty są doprawdy idealnie dopasowane do klimatu całej powieści.
            Fabuła Przywoływacza Dusz bogata jest w akcję, pędzi i nie pozwala się nudzić. Czytelnik śledzi magiczne postępy Trisa, towarzyszy młodemu księciu i jego przyjaciołom podczas długiej wędrówki, ale także ma okazję zajrzeć do pałacu Jareda, podglądać jego maga przy pracy. Niestety, pod sam koniec książki autorka jednym szybkim opisem przeskakuje od wartkiej akcji i przygód do kończących tom wydarzeń, jakby spieszyła się z zakończeniem swojej powieści. Pozostawia to uczucie niedosytu i zawiedzenia, ale nie zmienia faktu, iż książkę czyta się przyjemnie i warto się nią zainteresować.
            Z Kronikami Czarnoksiężnika jest jak z wieloma innymi tytułami. Albo się je pokocha od razu, albo wylicza się wady i kręci nosem. Ja zakochałam się w tej serii już od pierwszej strony fragmentu, który czytałam. Od razu zachwycił mnie przepełniony magią świat obfitujący w duchy, jak także postaci, które momentalnie wzbudzają sympatię. Przywoływacz Dusz nie jest może pozbawionym wad majstersztykiem, ale bezsprzecznie zasługuje na uwagę. Ja nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej na jego czytaniu!

2 komentarze:

  1. Czytałam pierwszy tom, chociaż sama nie wiem, jak go ocenić. Mimo wszystko, planuję zabrać się za kontynuacje. Może naprawdę warto to docenić?

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że warto wziąć pod uwagę ten tytuł, gdy chodzi o literaturę fantasy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za zostawienie po sobie śladu!