Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akapit Press. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akapit Press. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 kwietnia 2013

Wtedy lecę wysoko - Hilary Freeman



Tytuł: Wtedy lecę wysoko
Autor: Hilary Freeman
Wydawca: Akapit Press
Ilość stron: 232
Ocena: 4/6





Ruby Collins to przeciętna nastolatka, która nie chce się wybijać, a skrycie marzy o wielkiej karierze, sławie i uznaniu innych osób. W gruncie rzeczy, dziewczynie niczego nie brakuje, jako że jej rodzice rozwiedli się i teraz mieszka z matką, zaś ojciec nie szczędzi pieniędzy by jego córeczka miała wszystko, czego tylko zapragnie. Mimo wszystko, dziewczynie brakuje bliskości rodziców i domowego ciepła. To właśnie brak uwagi innych ludzi zmusza ją do pierwszej kradzieży sklepowej, ta zaś pociąga za sobą wszystkie inne. Swoje wyczyny Ruby opisuje na blogu założonym przez kolegę z sąsiedztwa imieniem Noe, który od pewnego czasu kocha się w nastolatce – swojej towarzyszce zabaw z dzieciństwa. Chociaż między dwójką młodych ludzi od dawna nie było nic poza zdawkowymi formułkami grzecznościowymi, teraz na nowo poznają się, zaprzyjaźniają. Noe jako jedyny wie o kradzieżach i dokłada wszelkich starań by pomóc Ruby z jej problemami, a te mnożą się z powodu ogromnych ambicji, jakie drzemią w dziewczynie.
Wtedy lecę wysoko to książka podzielona niejako na dwie części – historię Ruby opowiadaną przez trzecioosobowego narratora oraz fragmenty bloga, który pisze dziewczyna. Dodatkowo wzbogacona została drobnym rozdziałem poświęconym Noemu, jego uczuciom, myślom i upodobaniom. Całość komponuje się w naprawdę zgrabną powieść poświęconą wielu istotnym tematom, jak chociażby nękające społeczeństwo kradzieże sklepowe, które wydają się chorobą współczesności, która dotyka przede wszystkim młodzież. Jaki może być tego powód? Jak pokazuje Hilary Freeman, może być ich wiele. Nie od dziś wiemy, jak wiele potrzebują młodzi ludzie, jak ogromny mają apetyt na rzeczy piękne, drobne, pozornie niezbędne im do szczęścia, co więcej, kieszonkowe nierzadko nie wystarcza na spełnienie wszystkich pragnień, a ceny nieustannie rosną, co ostatecznie zmusza młodzież do podjęcia środków ostatecznych. Innymi powodami, które, z takich czy innych przyczyn, znajdują swoje ujście w kradzieżach, mogą być problemy, brak zainteresowania ze strony rodziców, chęć udowodnienia czegoś światu, a nawet moda.
 Książka Hilary Freeman porusza również tematykę poszukiwania samego siebie oraz różnorodności uczuć. Główna bohaterka nie jest w stanie poradzić sobie z sytuacją rodzinną, która w pewnym stopniu ma na nią wielki wpływ, szuka sposobu by ulżyć dręczącym ją demonom, zaś z czasem wpada w nałóg, który zżera ją od środka. Co więcej, jej ambicje dają o sobie znać sprawiając, iż przestaje myśleć racjonalnie, za wszelką cenę chce się wybić, zdobyć sławę. Ruby usiłuje również dopasować się do otaczających ją przyjaciół ukrywając wstydliwy związek, swoje prawdziwe myśli, chcąc za wszelką cenę być taką jak inni, a przecież jednocześnie czuje swoją odmienność. Książka pokazuje także poświęcenie, jakim potrafi wykazać się drugi człowiek w imię miłości, jak ślepe może być to piękne, podniosłe uczucie, ile można dla niego poświęcić. Naturalnie, nie obejdzie się bez ludzi pustych, pozbawionych głębi i zwykłej ludzkiej wrażliwości, którzy stanowią kontrast dla głównej bohaterki i jej naprawdę uroczego przyjaciela.
O samej historii niewiele można powiedzieć, jako że z jednej strony stanowi całkiem przyjemną, w pewnym stopniu pouczającą lekturę, zaś z drugiej jest nazbyt nieprawdopodobna. Zwykła dziewczyna staje się sławna z powodu bloga o kradzieżach sklepowych, wokół jej osoby narasta medialny szum, ludzie chcą poznać jej tożsamość, policja apeluje o ujawnienie się… Nie mniej jednak, naprawdę mocną stroną powieści jest postać Noego i jego szczere, niewinne uczucie, które rozczula. Oczywiście, jego umiejętności informatyczne mogą wydawać się przerysowane, ale cała reszta jest dopracowana i przyjemnie podana. Największy problem stanowić może Ruby, gdyż jest jednocześnie całkiem znośna i wręcz irytująca na końcu książki, ze względu na jej fanatyczną chęć udowodnienia swojej wartości, pokazania światu swojego drugiego „ja” – Robinii Hood.
Podsumowując, Wtedy lecę wysoko to książka całkiem przyjemna, ciekawa, chociaż daleka od perfekcji. Nie przestrzega przed kradzieżami, ale i do nich specjalnie nie zachęca, a jedynie tworzy iluzję bezkarności. Czy dobrze to świadczy o tej książce, każdy powinien ocenić sam. Muszę za to wspomnieć, iż najbardziej interesującym wątkiem, jest uczucie między dwójką bohaterów i dla tej odrobiny uczucia warto sięgnąć po tę pozycję. Kto wie, może autorka zdoła Was zaskoczyć, a Wasze zdanie będzie zgoła odmienne od mojego? Przekonajcie się!

czwartek, 3 stycznia 2013

Kaśka Podrywaczka - Marta Fox




Tytuł: Kaśka Podrywaczka
Autor: Marta Fox
Wydawca: Akapit Press
Ilość stron: 248
Ocena: 4/6





Kaśka to gimnazjalistka z problemami, która swoją indywidualnością i poglądami buduje wokół siebie mur oddzielający ją od świata, który mógłby ją zranić. Otoczona przyjaznymi twarzami, posiadająca przyjaciółkę oraz kochających rodziców ucieka od tego, co dobre zamykając się w egoistycznej, atrakcyjnej skorupie swojego ciała. Dziewczyna została w przeszłości skrzywdzona fotomontażem, którego autor podkochiwał się w niej i w dość wyjątkowy sposób okazał swoje uczucia. Kaśka nie miała pojęcia, kim jest tajemniczy sprawca jej nieszczęścia, a jednak zakochała się w stworzonym przez siebie obrazie swojego prześladowcy. Nie mniej jednak, tamto wydarzenie zmieniło całkowicie jej poglądy na życie – to ona decyduje, czego i kogo chce, to ona dokonuje wyboru. Jest Kaśką Podrywaczką, jak nazywają ją znajomi i jak sama mówi o sobie, a znaczy to tyle, co „niezależna”. Ot i sekret fabuły książki Marty Fox – życie młodej dziewczyny, która sama nie wie, czego chce.

Chociaż treść jest prosta, pozbawiona wielkich wzlotów i bolesnych upadków to jednak książkę czyta się przyjemnie, gdyż szybko. Podczas lektury nerwy nie są napięte jak postronki i nie doświadczmy zaskakujących zwrotów akcji, ale z całą pewnością czytelnikowi nie grozi nuda i zniechęcenie. Bardzo możliwe, że w kilku miejscach fabuły na twarzy odbiorcy zagości uśmiech wywołany zabawnymi sytuacjami, dowcipnymi komentarzami, czy też, co ciekawszymi dialogami.

Niestety, język powieści, chociaż nie denerwuje to jednak zmusza to przewrócenia oczyma od czasu do czasu. Myślę, że najlepiej odda to stwierdzenie: jak to mówiła moja pani profesor od literatury francuskiej „Może obciachem, jest mówić dzisiaj ‘obciach’, ale to jednak obciach”. Nasza narratorka, Kaśka, przejawia, bowiem niezdrowe zamiłowanie do powtarzania słów innych osób, co niesłychanie często podkreśla. Po dziesiątym razie naprawdę mamy dosyć i błagamy o litość. Co więcej, język, jakim posługuje się Kaśka to... obciach. Młoda dziewczyna używa powiedzonek, które wyszły z mody na długo przed jej rozpoczęciem nauki szkolnej, cytuje starych ludzi, a na domiar złego raczy nas rymowankami, które mogły bawić, i bawiły, naszych dziadków. To naprawdę odstrasza. Przez sporą część książki nie opuszczała mnie świadomość, że to jednak starsza kobieta sili się na używanie gwary młodzieżowej, o której miejscami nie ma pojęcia.

Zupełnie niezrozumiałym dla mnie zabiegiem jest zastępowanie litery „u” w jednym tylko słowie. Na całą książkę może dwa razy pojawia się znane wszystkim „dupa” zaś zalewa nas fala „dyp”. Nie wykluczam, że może to mieć związek z jakąś śląską naleciałością u młodzieży z tamtego regionu. Ja osobiście nie spotkałam się z czymś takim w czasie mojej małopolskiej kariery gimnazjalistki.

Bohaterowie stworzeni przez autorkę na pewno zasługują na uwagę i sympatię. Nie sposób nie polubić pozytywnie myślącej Karoliny, wyrozumiałego Peceta, szalonego Marcina, czy spokojnego Kamila. Opanowanie Pańci również wydaje się godne podziwu, chociaż nie wiem na ile zdałaby się jej metoda nauczania samodzielnego myślenia, kiedy dzisiejsza edukacja opiera się na zasadzie „wstrzelenia w kluch”.

Sama główna bohaterka do specjalnie przebojowych i inteligentnych nie należy. Na samym początku naprawdę niewiele w niej było z nastolatki, a jej problemy wydawały mi się wymuszone, mało konkretne. Z czasem wrażenie to zatarło się i całkowicie zniknęło. Nie można jednak ukryć, że nasza Katarzyna ma nawyk powtarzania się – potrafi po wielokroć rozwodzić się nad przezwiskami, jakie kolega z klasy wymyśla dla znajomych i nauczycieli, opowiada o rodzinie swojej przyjaciółki Pauli, o koleżankach swojej babci, o mieszaniu bigosu i elastyczności, wyginaniu się, rozciąganiu, giętkości... Sądzę, że wspomnienie o tym wszystkim jeden raz byłoby w zupełności wystarczające. Nie jednokrotnie także używa słów, których znajomości nie spodziewałabym się po gimnazjalistce, by zaraz potem wyskoczyć z brakiem zrozumienia zwrotów całkowicie podstawowych. Można jej to jednak wybaczyć.
           
Spoglądając na Kaśkę Podrywaczkę całościowo muszę przyznać, że jest to książka, której nie zaszkodzi przeczytać. Straszy, ale nie odstrasza, załamuje, ale nie irytuje – napisać coś takiego to sztuka. Poświęcenie tej pozycji jednego wieczoru na pewno nikomu nie zaszkodzi, a może okazać się strzałem w dziesiątkę i świetną rozrywką. Kto wie? Ja na pewno nie żałuję, że dałam szansę Kaście Podrywaczce, gdyż bawiłam się nie najgorzej.