piątek, 5 sierpnia 2016

Fanfiction: Bez ostrzeżenia (Część II)


Fanfiction

Tytuł: Bez ostrzeżenia
Część: II
Fandom: Shadowhunters
Gatunek: komedia



Magnus postąpił kilka kroków w stronę zajętego ożywioną dyskusją towarzystwa, akurat by usłyszeć, jak Jace składa Alecowi propozycję pocałunku, który miałby rozwiać jego wątpliwości, co do całej sytuacji. Czarownik zapragnął zrobić blondynowi krzywdę, jednak uprzedziła go Clary, która z rozmachem uderzyła swojego chłopaka w tył głowy wypielęgnowaną dłonią Isabelle.
- Mucha. - rzuciła dla wyjaśnienia nawet nie siląc się na przekonujący ton. - Niestety, była szybsza.
Zaskoczony i jednocześnie urażony takim traktowaniem Jace odsunął się od dziewczyny na kilka kroków i dopiero teraz przyjrzał się przyjaciołom naprawdę uważnie, niemal jakby widział ich po raz pierwszy.
- Przyznaję, świetnie sobie radzicie na tej drodze donikąd, ale czy możemy skupić się na... konkretach... - czarownik dokończył zdanie na długim, zmęczonym wydechu, mając świadomość, że nikt go nie słucha.
Alec nadal przeżywał propozycję swojego parabatai, który z kolei z lekko rozdziawionymi ustami wpatrywał się we wszystkich, co bezsprzecznie świadczyło o tym, że w końcu uwierzył w opowiedzianą mu historię, podczas gdy Clary wciąż piorunowała go wzrokiem.
Magnus przewrócił oczyma i wsuwając do ust dwa palce, zagwizdał najgłośniej jak potrafił, co wprawdzie było torturą dla bębenków, ale przyniosło spodziewany efekt.
- Doceniam, że ktoś w końcu mnie zauważył! - prychnął poirytowany. - Widziałem upadek Rzymu, wybuch Wezuwiusza, a nawet odwiedzałem Napoleona na Elbie, ale jak do tej pory nigdy nie słyszałem o zamianie ciałami, więc jeśli pozwolicie, chciałbym zająć się tą sprawą zanim Isabelle przypadkowo zniszczy w moim imieniu pół miasta. Nie wspominając o moim bezcennym mieszkaniu.
- I-Izzy jest w twoim ciele? - zająknął się Alec i nagle pobladł na twarzy, czemu Magnus nie mógł się dziwić. Isabelle Lightwood stanowiła całkowite przeciwieństwo starszego brata. Podczas gdy Alec był chodzącą niewinnością i zagubieniem, ona była nieobliczalną diablicą. Co więcej, od samego początku była bardzo angażowana w związek Alexandra i Magnusa, toteż czegokolwiek obawiał się młody łucznik, miał ku temu powody. Isabelle była zdolna do wszystkiego.
- Tak, a to oznacza, że dysponuje mocą, która nigdy nie powinna znaleźć się w rękach żadnej kobiety.
Dźwięk otrzymanej na komórkę wiadomości na chwilę oderwał Aleca od niepokojących myśli, które najwyraźniej właśnie zaczynały zaśmiecać jego rudą główkę. Chłopak w ciele Clary wszedł w głąb pokoju i sięgnął po telefon.
- Na Anioła! - niemal wykrzyknął i zmienił kolor na szykowną czerwień. Ręce mu zadrżały, a komórka wyślizgnęła się spomiędzy palców.
Zaniepokojony jego reakcją Magnus podniósł telefon zanim Alec sam zdążył to zrobić i rzucił okiem na wyświetlacz. Miał wrażenie, że jego oczy robią się ogromne, a broda zrównuje się z poziomem kostek.
- Czy... - teraz to on się jąkał. - Czy twoja siostra właśnie urządziła mi nagą sesję zdjęciową? - kolejna wiadomość i kolejne wymowne zdjęcie nie pozostawiały żadnych wątpliwości. Wprawdzie Magnus nie miał się czego wstydzić, ale to, co skrywał pod ubraniem z pewnością nie było przeznaczone dla oczu Isabelle.
Na litość boską, jeśli ta dziewczyna nie przestanie, Alec nigdy nie odważy się na kolejny krok w ich związku! Znowu zamknie się w swojej skorupie i wywabienie go z niej zajmie Magnusowi całe wieki, a tyle czasu z pewnością nie mieli.
- Macie pięć minut. - rzucił do przyjaciół. - Jeśli w tym czasie nie będzie was przed Instytutem, wracam do siebie sam.
- Nie puszczę cię samego w moim ciele! - zaprotestował żywo i piskliwie wciąż rumiany na twarzy Alec.
- Doceniam twoją troskę o siebie, ale nie mam czasu na samogwałty. Muszę ratować swoją reputację. - rzucił w odpowiedzi czarownik i spojrzał na stojących w drzwiach, wpatrzonych w niego z niedowierzaniem Jace'a oraz Clary. - Pięć minut, czas ucieka. - przypomniał im. - A teraz sio, muszę się ubrać! - machnął ręką i przez zaciśnięte zęby wciągnął z irytacją powietrze. Zupełnie zapomniał, że przecież nie potrafi czarować, więc magią nie zatrzaśnie im drzwi przed nosem. Starając się zapanować nad sobą, podszedł do ciężkich, masywnych drzwi i zamknął je jak normalny człowiek.
Zanurkował w szafie Aleca krzywiąc się i mamrocząc coś niewyraźnie. Jak mógł wybrać coś spomiędzy niczego? W końcu wziął pierwsze lepsze czarne spodnie, grafitowy podkoszulek i czystą bieliznę.
Dziwnie było przebierać się pod czujnym okiem Clary, ale Alec najwyraźniej nie ufał Magnusowi po tym, jak przyłapał go na zaglądaniu do spodni. Nic więc dziwnego, że teraz towarzyszył mu podczas zmiany odzieży, pilnując, aby Magnus zachowywał się jak należy. W innych okolicznościach czarownik z przyjemnością podrażniłby się odrobinę ze swoim prywatnym Cerberem, ale na komórkę Nocnego Łowcy wciąż przychodziły co jakiś czas wiadomości, których Magnus nie musiał widzieć, aby domyślić się co zawierały.
- Czy to ten moment, w którym muszę iść z tobą żeby nie zostać sam na sam z twoją fizyczną częścią, kiedy będziesz zmieniał tę mało szykowną piżamkę na coś odpowiedniejszego? - czarownik starał się pozostać na granicy żartu i faktu, jednak wyraźnie poruszony Alec niewątpliwie tego nie docenił. - Alexandrze, bo zamierzałeś się przebrać, prawda?
- Yyy... - było jedyną odpowiedzią na zadane pytanie.
- Ech, rozumiem, że to mało komfortowa sytuacja, ale nie mam pojęcia jak długo zajmie mi znalezienie rozwiązania tego problemu. Naprawdę zamierzasz przez cały ten czas chodzić w tym, co masz teraz na sobie, unikać kąpieli i nie korzystać z toalety?
- Zawsze to jakiś pomysł...
- Kategorycznie się na to nie zgadzam! Chodź! - Magnus złapał Aleca za rękę, aby mieć pewność, że ten za nim podąży. Drobna, kobieca dłoń niemal całkowicie zniknęła w uścisku o wiele większej dłoni chłopaka. - No dobrze, a teraz, gdzie tak właściwie jest pokój Clary?

*

Isabelle wysłała bratu ostatnie zrobione sobie zdjęcie i zadowolona z dobrze wykonanego zadania w końcu zaczęła na poważnie przeglądać zawartość szaf Magnusa. Musiała przyznać, że czarownik znał się na rzeczy, ponieważ w przeciwieństwie do przeciętnego mężczyzny posiadał rozległą garderobę, która mieściła w sobie wszystkie kolory tęczy oraz niezliczone rodzaje krojów i stylów. Gdyby tylko miała więcej czasu, z największą rozkoszą przymierzyłaby wszystko, niestety zdawała sobie sprawę z tego, że przyjaciele zjawią się w mieszkaniu Magnusa lotem błyskawicy, a wszystko z powodu tych kilku bardzo erotycznych fotek.
Hm, co spodobałoby się Alecowi, zadawała sobie w myślach pytanie, przerzucając po kolei ubrania Magnusa, ale uważając by niczego nie pomiąć. Kto jak kto, ale Izzy potrafiła się z nimi obchodzić jak z jajkiem. Na Anioła, w końcu to one czyniły ich ludźmi! Zwierzęta się nie ubierały, demony również się do tego nie kwapiły, więc dlaczego nie rozkoszować się w pełni tym, co nas od nich odróżnia?
Poza tym, ludzie byli wzrokowcami i tyczyło się to także Aleca. Skoro więc spoglądał na Magnusa tak, jak mężczyźni często patrzyli na Isabelle – lub nawet jeszcze intensywniej, biorąc pod uwagę uczucie jakim darzył czarownika – było rzeczą oczywistą, że Magnus powinien zaprezentować się swojemu chłopakowi w odpowiedni sposób. Może nie przesadnie wyzywający. Alec wprawdzie był prawiczkiem, ale był też mężczyzną, a oni nie należeli do szczególnie opanowanych, kiedy w grę wchodziły ich ciała. A więc coś z pazurem. Co takiego mężczyźni lubili na niej? Cóż, najlepiej kiedy nie miała na sobie nic lub odkrywała możliwie najwięcej, ale to w przypadku Magnusa nie wchodziło w grę, więc odrzuciła ten bezowocny tok myślenia. W końcu wybrała ciemne skórzane, obcisłe spodnie i niebieski ażurowy top. Najwięcej trudności sprawiło jej ułożenie włosów, ale na tym świecie nie istniały problemy ze stylizacją, z którymi Isabelle by sobie nie poradziła.
Wydawało jej się, że minęły wieki, zanim usatysfakcjonowana spojrzała na siebie w lustrze i uśmiechnęła się szeroko. Doskonale!
A teraz magia. Nie codziennie Nocny Łowca dysponuje mocną płynącą z demonicznej krwi, więc byłoby grzechem nie wykorzystać w pełni potencjału ciała, które miała teraz do dyspozycji. Taka okazja może się nie powtórzyć!
Niespiesznym krokiem obeszła całe mieszkanie przyglądając się uważnie przypadkowym przedmiotom, co miało jej pomóc w znalezieniu natchnienia na jakieś drobne czary. Coś niewielkiego, możliwie prostego. Była przecież amatorem, a nie chciała wysadzić całej dzielnicy jednym pstryknięciem palców. Wyginanie łyżeczek? Głupota. Zapalanie świeczek? Mało efektowne.
- Niech będzie, przeniesiemy cię magicznie, kochana. - powiedziała słodko do stojącej na stoliku lampy. - wyciągnęła dłoń w stronę wspomnianego przedmiotu i utkwiła w nim uważne spojrzenie. Co miała teraz zrobić? Postanowiła improwizować. Raz jeszcze skoncentrowała się na lampie i wyciągnęła w jej stronę rękę. Wyobraziła sobie, że unosi ją niewidzialna dłoń, ale nic się nie wydarzyło. Spróbowała ponownie, tym razem wkładając w to trochę fizycznego wysiłku, co wiązało się z uczuciem jakby próbowała siłą wydechu i woli wypchnąć z siebie płuca oraz kości dłoni. Efekt był taki sam, chociaż dziewczyna miała wrażenie, że lampa chyba jednak odrobinę zadrżała. Lub śmieje się z moich bezowocnych starań, pomyślała kwaśno. Powtórzyła próbę upewniając się, że w rzeczywistości nic nie osiągnęła. Poirytowana pstryknęła palcami, co było kolejnym mającym włączyć magię gestem na jej liście i odskoczyła w tył, kiedy lampa eksplodowała rozsypując się na drobne kawałki. Zaaferowana nawet nie usłyszała, że ktoś otworzył drzwi wejściowe, toteż głosy wchodzących do pokoju osób wystraszyły ją do tego stopnia, że odwróciła się gwałtownie w ich stronę z wymachem rąk, który posłał niebieską kulę energii w stronę przybyłych.

*

- Uważaj! - syk Clary poprzedził odgłos dwóch ciał padających na ziemię, kiedy rudowłosa rzuciła się na zaskoczoną nagłym atakiem Isabelle i przygwoździła ją sobą do ziemi.
- Interesujące. - rzucił lekko Magnus przyglądając się plątaninie nóg, rąk i długich włosów u swoich stóp.
Alec zadarł głowę do góry i zaklął, kiedy ruda czupryna przysłoniła mu całą twarz. Odgarnął ją z oczu mało delikatnym ruchem i spojrzał wściekle na siostrę.
- Chciałaś się zabić?!
- Zaskoczyliście mnie! - prychnęła Isabelle i podbiegła do leżącej na ziemi przyjaciółki znajdującej się w jej ciele.
- Jeżeli miałem jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, co do tej zamiany ciałami to właśnie się ich pozbyłem. - mruknął przyglądający się wszystkiemu z szeroko otwartymi oczyma Jace. - Albo naprawdę są w sobie tak zakochane, że nie potrafią nad sobą zapanować.
- Wybierz tę wersję, w którą wolisz wierzyć. - rzucił obojętnym tonem Magnus i odsunął się od kłębowiska ciał w drzwiach. Spojrzał pytająco na odłamki lampy rozsypane po podłodze, ale zrezygnował z zadania oczywistego pytania. Zamiast tego podszedł do półki z książkami sunąc palcem po grzbietach naznaczonych nieczytelnymi dla jego przyjaciół szlaczkami tytułów. Na początek wybrał kilka grubych woluminów rozkładając je na stoliku i opadając ciężko na fotel zaczął od uważnego przeglądania pierwszej magicznej księgi. - Rozgościcie się. - dodał szybko machnąwszy lekceważąco ręką na swoich towarzyszy.
O dziwo, Alec nie dał się tak łatwo spławić. Podszedł do czarownika siadając w fotelu naprzeciwko i kiedy Magnus podniósł na niego zaciekawione spojrzenie, chłopak skrzywił się lekko patrząc na samego siebie. Czy do czegoś podobnego można było się kiedykolwiek przyzwyczaić?
- Jak możemy pomóc?
- Prawdę mówiąc... - dzwoniący gdzieś w pokoju telefon przerwał dopiero rozpoczętą wypowiedź Magnusa. - Sekundę. - przeprosił zwięźle i odszukał swoją komórkę w brokatowej obudowie, którą Isabelle porzuciła na jednej z półek. - O co chodzi, Raphaelu? - zapytał bez zbędnych uprzejmości. - Naprawdę dzwonisz do mnie przed południem żeby zapytać dlaczego mam dziwny głos? - każde jego słowo ociekało sarkazmem. - Co rozumiesz poprzez „świecą”? - ciemne brwi na twarzy Aleca podjechały wysoko do góry. - To wiele wyjaśnia. Nie, to nie do ciebie. Przyjrzę się temu i oddzwonię. Do tego czasu postarajcie się nie zwracać na siebie uwagi. Światła w Hotelu Dumort mogłyby przyciągnąć czyjąś uwagę. Clary... - zwrócił się do dziewczyny jeszcze zanim zdążył się rozłączyć. - Zadzwoń do Luke'a i zapytaj, czy z jego watahą wszystko w porządku. - czarownik już przeglądał swoją listę kontaktów zamierzając obdzwonić kilka osób.
- Oczywiście! Yyy, nie zabrałam telefonu...
- Alec, daj mi swoją komórkę. - poleciła Isabelle, która w mgnieniu oka znalazła się przy bracie. - Nie patrz tak na mnie, wiem, że ją ze sobą zabrałeś. Nie chciałbyś żeby wpadła w ręce rodziców. - rzuciła śpiewnie z psotnym uśmiechem, który na ustach Magnusa wyglądał niemal perwersyjnie.
- Nie wiem o czym mówisz! - skłamał w oczywisty sposób Alec.
- Braciszku, byłeś w swoim pokoju, kiedy zadzwoniłam i telefon odebrał Magnus, ale domyślam się, że kiedy trochę później podesłałam ci zdjęcia, byłeś już bardziej zainteresowany otaczającym cię światem. Za dobrze cię znam i widziałam twoją reakcję, kiedy wspomniałam o komórce. A teraz proszę o telefon i żadnych wykrętów. - wyciągnęła rękę i zgięła palce kilka razy w geście mającym podkreślić polecenie.
Alec opierał się jeszcze przez chwilę, ale ostatecznie przekazał swój telefon siostrze. Nie miał z nią szans i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Był na przegranej pozycji od samego początku, a nie chciał zwracać na siebie przesadnej uwagi. Już i tak każdy go obserwował podczas tych słownych zmagań z Izzy. Tylko tego brakowało, żeby domyślili się powodu, dla którego starał się zachować komórkę przy sobie.
Ale na Anioła, czy to nie oczywiste, że nie wyrzucił ani jednego ze zdjęć jakie przesłała mu Isabelle? Może powinien, może nawet oczekiwał tego od samego siebie, ale po prostu nie potrafił się na to zdobyć. Reagował na nie zawstydzeniem, ponieważ uderzały dokładnie w jego potrzeby, w jego najskrytsze myśli, do których nie chciał się przyznać przed światem. To, że ludzie wiedzieli o jego związku z Magnusem nie znaczyło przecież, że chcą poznać ciąg dalszy, że zdają sobie sprawę z tej pikantniejszej strony pragnień Aleca.
Izzy jako jedna wiedziała o wszystkim, jakby potrafiła czytać w jego myślach, rozumiała to, co kryło się w jego wnętrzu, potrafiła dostrzec tę uśpioną dotąd bestię, którą musiał okiełznać wiele lat temu, a którą teraz chciał powoli wypuścić na wolność. Problem polegał jednak na tym, że Isabelle wiedziała czasami aż za dużo.
Clary bez większego zastanowienia wybrała numer Luke'a i odczekała cierpliwie kilka chwil. Mężczyzna odebrał za trzecim sygnałem, a jego głos brzmiał niepewnie. Dopiero teraz dziewczyna uświadomiła sobie, że wilkołak najpewniej nie ma w pamięci telefonu numeru Aleca.
- Hej, tu Clary... - w głosie Isabelle również było słychać wahanie. - To długa historia, później ci wszystko opowiem, teraz nie ma na to czasu. Magnus chce wiedzieć, czy wszystko u was w porządku. - dziewczyna speszyła się trochę uświadamiając sobie, że wszyscy się w nią wpatrują. Aby o tym nie myśleć, spróbowała skupić się na słowach Luke'a. - Co przez to rozumiesz? - otworzyła szeroko oczy słuchając z niedowierzaniem. - Yyy, dobrze, przekażę. Tak, tak, jasne. Później zadzwonię, oczywiście. Na razie. - rozłączyła się i wciąż z wyrazem zdziwienia na twarzy spojrzała na Magnusa. Już miała się odezwać, kiedy przypomniała sobie, że czarownik jest teraz Alekiem. - Luke mówi, że wszystkie wilkołaki z jego watahy przypominają „pikachu, który wpadł do pralki”. Chodzące naelektryzowane kłębki bardzo puszystej wełny.
- Co to jest pikachu? - Jace spogląda to na Isabelle to na Aleca, ale jego pytanie zostało zignorowane.
- Doskonale. - ku zaskoczeniu wszystkich, Magnus uśmiechnął się z zadowoleniem. Usiadł i rozparł się wygodnie w fotelu. - W Świecie Cieni zrobiło się bardzo interesująco. Poza naszą małą zamianą ciałami mamy też na liście świecące w ciemności wampiry, naelektryzowane pudle i grupę zdziecinniałych czarowników, a to najpewniej dopiero początek. Wszystko przez jedną burzę pełną magicznych wyładowań elektrycznych. Zagadka rozwiązana.
- Więc możesz to odkręcić! - Alec spojrzał na siebie z dziecięcą niemal nadzieją.

- Tego nie powiedziałem. - przyznał już zdecydowanie mniej entuzjastycznie czarownik.


Ciąg dalszy za tydzień

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za zostawienie po sobie śladu!