sobota, 14 września 2013

Czerwień Rubinu - Kerstin Gier




Tytuł: Czerwień Rubinu
Autor: Kerstin Gier
Seria: Trylogia Czasu
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 344
Ocena: 5/6



Rodzina nastoletniej Gwendolyn nigdy nie była do końca normalna, bo kto słyszał o genie podróży w czasie, który zmusza do przenoszenia się w mgnieniu oka z jednych czasów do drugich. Mało tego, Gwen od bardzo dawna jest w stanie widzieć i porozumiewać się z duchami, których czasami nie jest w stanie odróżnić od zwyczajnych otaczających ją ludzi. Mimo wszystko dziewczyna jeszcze do niedawna wiodła całkiem spokojne życie, które teraz stanęło na głowie. Jak to w ogóle możliwe, że jej kuzynka, Charlotta, odziedziczyła pokrętny gen, ale to właśnie Gwendolyn odbyła swoją pierwszą i bynajmniej nie ostatnią podróż w czasie?! A to niestety nie koniec atrakcji, jakie na nią czekają. Dziewczyna poznaje mroczne sekrety swoich bliskich, wchodzi do jaskini lwa, którą jest tajna organizacja Strażników, a nawet jest zmuszona współpracować z arogancki, obłędnie przystojnym Gideonem, który, podobnie jak ona, posiadł gen podróży w czasie. Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało, robi się coraz bardziej niebezpiecznie, kolejne zagadki czekają na rozwiązanie, zaś dziewczyna zostaje wplątana w walkę pomiędzy zwolennikami hrabiego de Saint Germain, a jego przeciwnikami.

Czerwień Rubinu jest książką, którą bezsprzecznie charakteryzuje ciekawa fabuła i niebanalnie skonstruowany świat, który z każdą chwilą staje się bardziej rozbudowany, zawiły, naprawdę fascynujący. Już na samym początku poznajemy ogólny zarys dobrodziejstw i przekleństw genu, który odgrywa tak ważną rolę w całej powieści, dowiadujemy się czegoś o niebanalnych mocach Gwen, wraz z nią mamy okazję powoli wdrażać się w tajemnice rodziny, poznać misję Strażników. Wszystko to niewątpliwie potrafi zainteresować i rozbudzić w czytelniku chęć sięgnięcia po kolejne tomy trylogii, które mogłyby rzucić jeszcze więcej światła na wydarzenia, jakie mają miejsce w Czerwieni Rubinu. A dzieje się stosunkowo dużo, więc nie ma mowy o nudzie.

Bardzo interesującym zabiegiem i prawdziwym strzałem w dziesiątkę było wplątanie w całą tę kabałę postaci historycznych, których życie miało ogromne znaczenie dla współczesności, jak również samego hrabiego de Saint Germain, który mi osobiście zawsze kojarzy się z podejrzanym, mrocznym typkiem z zamiłowaniem do okultyzmu. Wydaje mi się, że powiązanie tajnej organizacji z takimi ludźmi jak francuski hrabia, Isaac Newton, Churchill, czy Einstein tworzy swoisty most pomiędzy fikcją, a rzeczywistością, w której żyje czytelnik. Tym samym cała tajemnica nabiera dodatkowego znaczenia, jeszcze bardziej fascynuje i wydaje się realna.

Kolejnym niezaprzeczalnym plusem Czerwieni Rubinu jest fakt, iż Gwen nie próbuje zachować dla siebie tajemnicy genu podróży w czasie, ale dawno wyjawiła wszystko przyjaciółce, którą teraz ma po swojej stronie. Bohaterka nie ukrywa przed Leslie żadnych rodzinnych „dziwactw”, dzięki czemu może liczyć na przyjaciółkę w każdej sytuacji, nie pozostaje sama ze swoimi problemami, ale może zapytać ją o radę, oczekiwać pomocy. Co więcej, rodzina Gwendolyn ma także sekrety, które wolałaby przemilczeć i do których nie dopuszcza nikogo spoza wcześniej ustalonego kręgu. Tym samym, nieodłącznym towarzyszem czytelnika są te najbardziej pikantne i najbardziej fascynujące tajemnice.

Niemniej jednak, ze wszystkich zalet Czerwieniu Rubinu najistotniejsi są bohaterowie. Główna bohaterka i jej przyjaciółka są naprawdę fantastyczne i prawdopodobne, zachowują się jak tysiące innych nastolatek, chociaż od innych dzieli ich drobny sekrecik niecodziennego genu. Nawet rodzina Gwen może się podobać, z jej przyjaznymi i opryskliwymi członkami, jako że oni również należą do grona bardzo realnie stworzonych. Nie sposób nie wspomnieć także o Gideonie, który nie jest może całkowitym dupkiem, ale też nie należy do osób szczególnie uprzejmych. Jestem przekonana, że nie jednak dziewczyna chciałaby spotkać na swojej drodze kogoś takiego, jak on. Troskliwy, ale butny? Ach, nic tylko mruczeć!

Niestety, ten tom wydaje mi się stanowczo zbyt krótki, co pozostawia pewien niedosyt, który mogą zapewne zrekompensować wyłącznie kolejne części. Niełatwo, bowiem przejść do porządku dziennego z pytaniami i domysłami, jakie pozostawia po sobie książka, gdyż powieść Kerstin Gier naprawdę wciąga. Z największą przyjemnością zagłębiłabym się w bardziej rozbudowane opisy przygód podczas podróży w czasie, poznałabym bliżej bohaterów i ich relacje, a nawet odkryłabym więcej sekretów Strażników, o których w gruncie rzeczy nadal wiemy zbyt mało. Myślę, że nie zaszkodziłoby także rozbudować trochę historii wcześniejszych podróżników, których rola jest tu kluczowa, gdyż są niezbędni do osiągnięcia celu przez hrabiego de Saint Germain.

Tak więc, Czerwień Rubinu jest lekturą naprawdę wartą polecenia, chociaż stanowczo zbyt krótką, idealną dla nastolatek, ale na pewno mogącą przypaść do gustu także starszym miłośniczkom niesamowitej przygody z elementami kuszącego romansu. Radzę jednak zaopatrzyć się od razu w kolejne tomy trylogii, jako że ciekawość warto zaspokoić, a niedosyt trzeba zagłuszyć.


Tomy serii:
Czerwień Rubinu
Błękit Szafiru
Zieleń Szmaragdu

6 komentarzy:

  1. Poluje na całą trylogie czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem ciekawy pomysł i dobre wykonanie. Podobała mi się, przede mną kolejne części Trylogii Czasu. Za to ekranizacja jest do bani.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po takiej rekomendacji, trudno się nie skusić

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie jedna z lepszych serii ostatnich lat (nie polecam ekranizacji - bardzo średnio wyszła). Trylogię Czasu uwielbiam - ale najwięcej razy czytałam właśnie "Czerwień rubinu" ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wierzę... Widziałam wiele dobrych recenzji, ale ta zdecydowanie jest najlepsza. Mam na tę trylogię ochotę od dawien dawna! Po Twojej opinii wydaje się być idealną książką. Bohaterowie... akcja... fabuła... Oryginalność i już nawet postacie historyczne mi nie przeszkadzają. Bardzo chciałabym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajna książka. Napisana w lekki sposób i z humorem. Bardzo mi sie podobała.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za zostawienie po sobie śladu!