czwartek, 20 grudnia 2012

One Piece vol. 1 - Eiichiro Oda



Tytuł: One Piece vol. 1
Autor: Eiichiro Oda
Wydawca: JPF
Ilość stron: 215
Ocena: 5/6






Gdy skazywano na śmierć króla piratów, Gold Rogera, nikt nie mógł przypuszczać, że ostatnie słowa mężczyzny zmienią bieg historii zapoczątkowując erę piratów i tym samym przysparzając marynarce samych problemów. Od tamtej pory morza zaroiły się od poszukiwaczy legendarnego skarbu, zaś załogi różniły się od siebie jak woda i ogień zarówno pod względem siły, jak i zasad moralnych. Jedno tylko łączyło każdego rzezimieszka z osobna i wszystkich razem, a było to pragnienie wzbogacenia się poprzez odnalezienie skarbu Gold Rogera.

Monkey D. Luffy od zawsze był uciążliwy i uparty, nigdy się nie poddawał, zaś jego pomysły należały do grupy boleśnie absurdalnych. Trzeba jednak przyznać, iż młodzian odznaczał się niebywałą odwagą i szczerością, a największym z jego pragnień było zostać piratem. Jego marzenie podsycał fakt, iż w wiosce, w której mieszkał zatrzymała się załoga rudowłosego Shanksa – grupa niebywale miłych i wesołych piratów, którzy w żaden sposób nie przypominali ściganych złoczyńców, za których ich uważano. Niestety, ich największy łup w postaci diabelskiego owocu został... zjedzony, zaś winą za to można było obarczyć tylko jedną osobę – Luffy’ego. Dzieciak był, bowiem pod wpływem owocu, dzięki czemu mógł rozciągać dowolnie swoje ciało. Nie mniej jednak, jak się okazało, nie ma nic za darmo i za swoje niesamowite umiejętności chłopakowi przyszło zapłacić wysoką cenę, której część pokrył także Shanks.

Od tamtych wydarzeń minęło dziesięć lat i chociaż Luffy dorósł, to nie zmienił się ani trochę. W dalszym ciągu zachowywał się jak przystało na wielkiego głuptasa, który jednak był już w stanie sięgnąć po swoje marzenia wyruszając samotnie w podróż, która miała na calu zwerbowanie załogi. Pierwszą „ofiarą” entuzjastycznego chłopaka, który nie zwykł przyjmować odmowy, został łowca piratów, Roronoa Zoro. Tylko czy byle dzieciak jest w stanie przekonać niebezpiecznego zabijakę do zmiany profesji?

One Piece zalicza się do tzw. tasiemców, a więc serii, których końca nie widać, bądź zwyczajnie liczba tomów przekroczyła „magiczną” czterdziestkę. W tym wypadku mamy do czynienia z jednym i z drugim przypadkiem, jako że One Piece jest serią otwartą mimo dobrych 65 tomów. Eiichiro Oda nie ustaje jednak w wymyślaniu coraz to nowszych przygód oraz tworzeniu wrogich załóg, a jego świat rozrasta się do rozmiarów niewyobrażalnych.

Pierwszy tom pozwala czytelnikowi na bliskie poznanie głównego bohatera, jego planów, marzeń i niebanalnego charakteru, przybliża realia, w jakich toczy się akcja, jak także prezentuje pierwszych wrogów i przyjaciół, jakich na swojej drodze spotyka Luffy. Pojawiają się pierwsze nieporozumienia między marynarką, a świeżo upieczonym piratem w słomkowym kapeluszu, jak także między innymi wilkami morskimi. Jeśli ktokolwiek sądził, że szczerość popłaca zdecydowanie nie widział ogromu zniszczeń, jakich mogą dokonać przewrażliwieni korsarze i jeden przekonany o swojej racji chłopak. Co więcej, One Piece wypełnione jest po brzegi humorystycznymi scenkami, dialogami i wręcz przerażająco zimną krwią Luffy’ego. Prostota, jaką odznacza się ten chłopak jest nie mniej zadziwiająca, zaś w starciu z postaciami o bardziej złożonym intelekcie nie sposób uniknąć scen komicznych, które czytelnik na pewno doceni.

Bohaterowie Eiichiro Ody są nie tylko interesujący, ale także różnorodni, jako że stanowią zachwycający wachlarz różnic fizycznych, psychicznych i emocjonalnych. Autor już na samym początku udowadnia, że stać go na tworzenie dużej ilości postaci, które bawią, zachwycają, ale i wzbudzają niechęć, bądź miłość, w zależności od naszych upodobań, czy poglądów. Osobiście uwielbiam Zoro, który w tym tomie stanowi uosobienie honoru, wytrzymałości i umiejętności walki. W porównaniu z Luffy’m wydaje się poważny i dorosły, idealny, co na tym etapie naszej podróży pozwala wysnuć wniosek, iż świat One Piece jest stworzony z kontrastów, które dopełniają się i jednocześnie wykluczają. Jest to bezsprzecznie bardzo ciekawa mieszanka, która nie raz może zaskoczyć.

Dla jakiego rodzaju czytelników przeznaczone jest One Piece? Wydaje mi, iż dla każdego, kto ceni dobrą zabawę i chce oczyścić umysł po ciężkim dniu pracy, bądź nauki. Seria nie wymaga od nas ciężkiej intelektualnej harówki, ani też nie męczy dramatyzmem, bądź brutalnością. Liczne sceny walk przypominają, bowiem dziecięce bójki podwórkowe, gdzie poza stłuczeniami nie odnosi się poważniejszych ran. Nie znaczy to jednak, że postaci nie krwawią! Są tylko bardziej wytrzymałe niż zwyczajni ludzie, zaś autor nie stara się zachować pozoru realności w swojej mandze. Jego świat jest fantastyczny i w zaledwie niewielkim stopniu podobny do naszego, co tylko potęguje ciekawość i pozwala na rozluźnienie się przy naprawdę dobrej lekturze.


2 komentarze:

  1. Wygląda na przyjemną przygodówkę. W dodatku piraci <3 Kontrasty zwykle fajnie wypadają, przynajmniej dla mnie, interesująco... szkoda tylko, że niezly tasiemiec...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałem parę odcinków One Piece, ale właśnie tasiemcowatość tego mnie przeraża, dlatego po mangę nie sięgnę ;P

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za zostawienie po sobie śladu!