niedziela, 27 stycznia 2013

Życie, które znaliśmy - Susan Beth Pfeffer




Tytuł: Życie, które znaliśmy
Autor: Susan Beth Pfeffer
Seria: Ocaleni
Wydawca: Jaguar
Ilość stron: 352
Ocena: 5/6



Wiosna w Pensylwanii była pogodna i ciepła, obfitowała w ważne wydarzenia, w niespotykaną ambicję nauczycieli zadających prace domowe. Dla Mirandy okazała się przełomowa począwszy od chwili, gdy ojciec zadzwonił do niej z wiadomością, iż jego druga żona, Lisa, jest w ciąży, zaś szesnastolatka ma zostać matką chrzestną nienarodzonego jeszcze dzidziusia. Miranda sama nie wiedziała, co o tym myśleć, ale jej głowę bardzo szybko zaczęły zaprzątać zupełnie inne sprawy – łyżwy. Zapewne jej życie toczyłoby się płynnie i obfitowało w sportowe wyczyny, gdyby nie zaplanowane na 18 maja zderzenie asteroidy z Księżycem. Ileż to razy ludzie słyszeli o podobnych fenomenach, które warto było podziwiać? Ile końców świata nie doszło do skutku? Tym razem coś jednak poszło nie tak. Błędy w obliczeniach astronomów sprawiły, że ludzie nieprzygotowani na to co naprawdę miało nastąpić wpadli w panikę, gdy Księżyc zbliżył się do Ziemi. To co dotąd można było podziwiać na obrazach, czy fotomontażach teraz widziano z okien domów przerażająco wyraźnie. Wszystko wydawało się snem, ale nim nie było. Większość stacji radiowych i telewizyjnych zniknęła zastąpiona pusty szumem oraz biało-czarnymi mróweczkami na ekranach, prąd zaczął szaleć podobnie jak pogoda, która stała się gwałtowna, nieprzewidywalna. Dopiero teraz ludzie zrozumieli, jak ważny dla życia na naszej planecie był Księżyc. Tornada, tsunami, wybuchy wulkanów, skoki i spadki temperatury – rozpoczął się żmudny, długi koniec świata, w który ludzie przecież nie wierzyli.

Pierwszy tom serii Ocaleni napisany został w formie pamiętnika nastoletniej Mirandy – dziewczyny posiadającej zwyczajnych przyjaciół, na swój sposób marzącej o karierze sportowej, interesującej się życiem swojego idola, skrycie liczącej na miłosne uniesienia. Chociaż miejscami bohaterka naprawdę mnie irytowała to nie mogę jednoznacznie ocenić jej kreacji, ponieważ nie sposób przewidzieć, jak jednostka zachowałaby się w sytuacji, w jakiej znalazła się ta szesnastolatka. To samo tyczy się jej matki, która mając na głowie trójkę dzieci musi patrzeć w przyszłość. Sama zadawałam sobie czasami pytanie: „Czy ona aby nie przesadza? Ale co jeśli ma rację?”. Jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób autorka wybrnęła z naprawdę nie łatwiej sytuacji, jaką było przedstawienie zwyczajnych ludzi w sytuacji kryzysowej i niecodziennej.

Bez wątpienia, Życie, które znaliśmy to książka pod wieloma względami nietuzinkowa, jako że nawiązuje do tematu, który od wieków zaprząta ludzkie myśli. Galowie obawiali się, że niebo spadnie im na głowy, zaś współcześni badacze i zwyczajni ludzie raz na kilkanaście lat przewidują nowy koniec świata. Jakie jest jednak nasze wyobrażenie końca? Mam wrażenie, że wydaje nam się szybkim procesem, który może i polega na walce z żywiołami, ale kończy się w przeciągu kilku, kilkunastu dni. Sama nie zdawałam sobie z tego sprawy póki nie sięgnęłam po książkę pani Susan Beth Pfeffer, która uświadomiła mi jaki naprawdę byłby koniec naszego systemu rzeczy, jak długo mógłby trwać i jak poważne byłyby tego konsekwencje. Będę szczera, nie przeżyłabym miesiąca gdybym znalazła się na miejscu naszych bohaterów! Uświadomiłam to sobie w chwili Szalonych Zakupów, kiedy to matka nastolatki wykazała się zdrowym rozsądkiem i niesamowitymi zdolnościami przywódczymi. W wielu innych sytuacjach jej zachowanie zakrawało na paranoję, a jednak miało w sobie coś właściwego, proroczego. Czy jednak głodzenie siebie oraz dzieci nie było tyranią i czystą głupotą? Jak długo można żyć, kiedy zjada się jeden posiłek co drugi dzień? Z drugiej zaś strony, co jeść, jeśli wcześniej się nie oszczędzało, a zapasy zaczynają się kończyć?

Powieść pani Pfeffer nie pędzi szalonym tempem, nie obfituje w akcję, czy przygody, ale zmusza do myślenia, wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Przez cały czas śledzimy, bowiem wydarzenia z życia rodziny Evansów, obserwujemy jak radzą sobie z trudną sytuacją zmuszeni do wyrzeczeń i ciężkiej pracy. W większości przypadków nie mogą liczyć na niczyją pomoc, zaś śmierć jednostki zwiększa prawdopodobieństwo przetrwania innych osób, tych, które znajdą się we właściwym miejscu o właściwej porze.
Życie, które znaliśmy to pierwsza postapokaliptyczna powieść, jaką miałam okazję czytać i przyznam szczerze, że seria ta już zdobyła moje uznanie, zarówno ze względu na prawdopodobne przedstawienie sytuacji po zepchnięciu Księżyca bliżej Ziemi, jak również dzięki niesamowitemu klimatowi, który stworzyła autorka. Książki nie jest depresyjna, ale też nie stanowi lekkiej lekturki do poduchy. Uczucia pozytywne i negatywne równoważą się, strach zostaje zastąpiony przez akceptację beznadziejnej sytuacji. Gdy świat, jaki znaliśmy ulega zagładzie nie sposób mówić o gwałtownych uczuciach – o szalonej miłości, czy wielkim dramacie. Wydaje mi się, iż autorka zdołała w pełni oddać psychiczne zmęczenie graniczące z szaleństwem, jakie wiążą się z kataklizmem, który należy przetrwać. Należy pamiętać, że rodzina Mirandy zdołała zachować zdrowy rozsądek, chłód w ocenie sytuacji, jak także odcięła się od wielu uczuć, co pozwoliło im żyć możliwie najdłużej i jakoś sobie radzić.

Gdybym miała jakikolwiek wpływ na edukację na pewno uczyniłabym Życie, które znaliśmy lekturą obowiązkową w liceum. Nie dlatego, że chciałabym przygotować młodych ludzi na apokalipsę, ale dlatego, że książka ta ma niewątpliwie wielką wartość i można by ją analizować w nieskończoność pod wieloma względami.

5 komentarzy:

  1. Bardzo lubię postapokaliptyczne książki i wszelkiego rodzaju antyutopie. Jakoś po cichu ta książka się ukazała i nie zwróciłam na nią zbytnio uwagi, a wydaje mi się, że wiele straciłam:) Więc zaległości trzeba będzie nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już wiem, nie muszę czytać, by wiedzieć, że główna bohaterka doprowadziłaby mnie do szewskiej pasji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś w ogóle nie ciągnie mnie do tej książki. Dlatego wolę ją sobie darować, niż psuć nerwy w trakcie czytania :P

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja z chęcią sięgnę;) Czytałam ostatnio wiele pozytywnych recenzji (razem z twoją) i zaczęłam się za nią rozglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod koniec lutego zapraszam do mnie na konkurs, w którym będzie można wygrać tę pozycję. Jeśli do tego czasu nie zdobędziesz książeczki, wtedy zapraszam do wzięcia udziału ^^ Nóż-widelec szczęście się uśmiechnie ^^

      Usuń

Dziękujemy za zostawienie po sobie śladu!