niedziela, 16 czerwca 2013

Krew tyrana - Fiona McIntosh



Tytuł: Krew tyrana
Autor: Fiona McIntosh
Seria: Trylogia Valisarów
Wydawca: Galeria Książki
Ilość stron: 640
Ocena: 6/6







Loethar już od dziesięciu lat zasiada na tronie Penraven, zaś Koalicja kwitnie umacniając pozycję barbarzyńcy na tronie Valisarów. Niewielu pamięta, w jak brutalny i krwawy sposób ludzie ze Stepów wtargnęli na ziemię spokojnego państwa i zdobyli siłą największą potęgę Koalicji Denova. Nawet najzacieklejsi wrogowie Loethara nie mogą zaprzeczyć, iż mężczyzna dokonał wielkich rzeczy i stał się wspaniałym, mądrym władcą. Niestety, a może na szczęście, ludzie wierni prawowitemu królowi nie siedzą bezczynnie, ale powoli, krok po kroku, starają się doprowadzić do obalenia uzurpatora i posadzenia na tronie potomka Valisarów – Leonela. Wyłącznie nieliczni wiedzą, iż młody książę przeżył i tylko czeka by odzyskać to, co prawnie mu się należy. A jednak nie tylko on wymknął się tyranowi i całkiem dobrze sobie radzi, albowiem zarówno podstępem ocalona młodsza siostra, jak również niepełnosprawny brat Leo rosną w siłę z dala od niebezpiecznego uzurpatora. Czas zemsty jest już bliski, magiczna moc zaczyna przemawiać swoim własnym, niezrozumiałym głosem, wszystko po raz kolejny ulega gwałtownej zmianie i nikt już nie może czuć się pewnie. Legendy okazują się prawdą, tajemnice Valisarów wychodzą na jaw, wrogowie czają się wszędzie. Nic już nie będzie takie jak dawniej.

Krew tyrana rozpoczyna się zaskakująco i niecodziennie, zupełnie inaczej, niż moglibyśmy oczekiwać po drugim tomie serii fantasy. Wątpię by ktokolwiek spodziewał się czegoś podobnego, albowiem Trylogię Valisarów osadzono w świecie kreowanym na średniowieczny, by nagle wprowadzić do historii bliską czytelnikowi współczesność, która otwiera i zamyka ten tom powieści. Nie zaprzeczę, iż zabieg ten mile mnie zaskoczył i kolejny raz rozkochał w powieści Fiony McIntosh, a przecież to zaledwie jeden z elementów, które składają się na tę fantastyczną historię! Po tym mocnym, nieprzewidywalnym wejściu czytelnik powraca do świata znanego mu z Królewskiego wygnańca by tam zapuścić korzenie i poznać dalsze losy bohaterów.

Naturalnie, jako że od wydarzeń poprzedniego tomu minęła cała dekada, bohaterowie dorośli, a tym samym zmienili się w większym, bądź mniejszym stopniu. Jednakże gdzieś pod dziesięć lat straszą powłoką i nabytą z wiekiem mądrością nadal kryje się pierwiastek stanowiący o charakterze postaci. Co ważniejsze, bohaterowie bezustannie ewoluują także na naszych oczach. Każde przeżyte wydarzenie wpływa na nich, rozwija ich psychicznie, emocjonalnie, powoduje nieodwracalne zmiany. Czyni to książkę tym ciekawszą i bardziej nieprzewidywalną, gdyż nie możemy być pewni, co postanowią, jakimi torami będą płynąć ich myśli.

Krew tyrana porusza także bardzo trudne tematy, jak na przykład kwestię honoru, któremu autorka przeciwstawiła rozsądek. Cecha, która zazwyczaj uchodzi za rycerską cnotę w tym wypadku wydaje się dziecinna, samolubna, a nawet głupia. Jak widać, honor nie zawsze jest pożądany, a co więcej, może naprawdę skomplikować ludzkie życie. Fiona McIntosh pokazuje, że baśniowe ideały w rzeczywistości nie uszlachetniają i niewiele mają wspólnego z bohaterstwem, jako że wykreowany przez nią świat daleki jest od wyidealizowanej fantastyki, w której rycerskie zachowanie, dotrzymanie złożonej przysięgi i zemsta na niegodziwcach prowadzą do szczęśliwego zakończenia.

W powieści znajdziemy także motyw wyboru między tym co słuszne, a tym, co lepsze dla dobra ogółu. W pewnym momencie każdy z bohaterów jest zmuszony dokonać niezwykle trudnego wyboru, który może zaważyć nad losem nie tylko wybranych jednostek, ale także całego kraju. Autorka udowadnia tym samym, że świat nie jest wyłącznie czarny i biały, ale posiada całą gamę szarości – o czym w powieści wspomina Jewd. Jest to bardzo istotny fakt, jako że właśnie on sprawia, iż każdy z bohaterów może należeć do naszych faworytów, bądź być postacią znienawidzoną. Poprzez to wzmaga się również nieobliczalność powieści i tajemniczość zakończenia serii, które może nas zszokować.

I w końcu, granica między dobrem, a złem w przypadku tej powieści jest tak cienka, że nie trzeba wiele by ją przekroczyć. Wystarczy chwila, a bohater staje się antagonistą, zaś główny „zły” nabiera cech zdecydowanie pozytywnych. Jeden fałszywy krok, a człowiek może zboczyć z wcześniej obranej ścieżki, zmienić się nie do poznania. Trylogia Valisarów to ogromny witraż składający się z ciemnej i jasnej strony ludzkiej duszy, przez który do serca czytelnika sączy się wielobarwne światło fantastycznej powieści.

Podsumowując, Krew tyrana to książka, która zaskakuje, szokuje, odpowiada na pytania stawiane w poprzednim tomie, jak również nasuwa nowe, jeszcze trudniejsze. Nie sposób przewidzieć tego, co jeszcze może się wydarzyć, a tym samym zakończenie tej historii wydaje się odległe, mgliste, tajemnicze. Fiona McIntosh podarowała nam, bowiem barwny, hipnotyzujący świat pełen zagadek, magii i piękna, jeszcze bardziej interesujące rozwinięcie trylogii i niezapomniane przeżycia podczas czytania. Królewski wygnaniec był wspaniały, ale Krew tyrana jest wręcz rewelacyjna! Kocham tę powieść i nie mam wątpliwości, że ostatnia część jeszcze bardziej upewni mnie w przekonaniu, iż oddałam serce właściwej trylogii.

3 komentarze:

  1. U mnie oba tomy leżą na półce i dzielnie czekają. Przez Ciebie nabrałam na nie wielkiej ochoty;).
    Dzięki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcę! Nawet nie wiesz, jak bardzo, chcę, chcę, chcę! Jeśli jest tak jak mówisz, to ja muszę mieć tę pozycję jak najszybciej! Mmm, od dawna nie czytałem dobrej fantastyki, więc nie pogardzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo intrygujący opis. Może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za zostawienie po sobie śladu!