sobota, 9 marca 2013

X vol. 1 - CLAMP



Tytuł: X vol. 1
Autor: CLAMP
Wydawca: JPF
Ilość stron: 192
Ocena: 6/6





Osobom interesującym się mangą na pewno nie trzeba przedstawiać ani czteroosobowej grupy CLAMP, ani tym bardziej serii X. Charakterystyczna kreska, fascynująca fabuła, liczne odwołania do japońskiej kultury i świetna zabawa są tym, co nieodłącznie towarzyszy wszystkim pozycjom stworzonym przez te panie i tego też możemy spodziewać się o X. Chociaż seria już od wielu lat gości na polskim rynku, nigdy nie jest za późno by o niej wspomnieć. Ja zawsze wracam do tego tytułu z uśmiechem na twarzy i masą cudownych wspomnień.
Kotori i Fuma są idealnym rodzeństwem wychowywanym przez ojca po śmierci matki. Od wielu lat ich życie toczy się tym samym pełnym spokoju torem obfitującym w małe, niezobowiązujące radości. Wiele zmienia się jednak w chwili, gdy do Tokyo wraca ich przyjaciel zabaw z dzieciństwa, Kamui Shiro. Niestety, chłopak nie jest już tym samym słodkim dzieckiem, którym był wiele lat wcześniej. Teraz za wszelką cenę stara się odsunąć od przyjaznego rodzeństwa, robi, co w jego mocy by udawać obojętnego, niewzruszonego i chłodnego. Pod maską niedostępności ukrywa jednak nie tylko uczucia, ale także ogromne moce, jakimi dysponuje, a którymi interesują się nieznajome, tajemnicze indywidua.  Jeszcze w dniu przybycia Shiro słabowita Kotori traci przytomność, zaś w jej niepokojącym śnie pojawia się nie kto inny, ale Kamui, który bawiąc się Ziemią rozbija ją na drobne kawałeczki. Czy to może mieć jakieś znaczenie? W tym samym czasie młodzieniec ma ręce pełne roboty, jako że posłańcy tajemniczej siły, śledzącej wszystkie jego kroki, nie odstępują go, nie pozwalają swobodnie oddychać. To zaś oznacza walkę, która może doprowadzić Tokyo do ruiny. Kim tak naprawdę jest Kamui i czego chcą od niego ci wszyscy, jakże liczni, ludzie o nadprzyrodzonych zdolnościach?
Na temat każdego tomiku mangi X można mówić bardzo wiele, analizować go, rozkoszować się nim, snuć domysły, pieścić zmysły. Nie łatwo zmusić fana tego tytułu do obiektywnej oceny, a jednak zrobię, co w mojej mocy, by przedstawić tę serię krótko, ale konkretnie. Zacznijmy więc od względów estetycznych. Pierwszy tom X’a prezentuje się całkiem przyjemnie, choć jeszcze nie idealnie. Kresce brak swobodnej płynności, a jednak już na pierwszy rzut oka widzimy wyjątkowość rysunku pań z CLAMP’a, który wyróżnia anorektyczna budowa ciała bohaterów, ogromne oczy oraz mnogość detali – tę kreskę albo się pokocha, albo się jej lubić nie będzie i raczej nie sposób doszukiwać się czegokolwiek „pomiędzy”. Osobiście jestem jej wielką zwolenniczką, więc wiele wysiłku kosztuje mnie spoglądanie na nią „z zewnątrz” i szczere ocenienie jej walorów, czy niedociągnięć.
Nie mniej jednak, niezaprzeczalnie największym plusem serii X jest fabuła, która nie tylko wciąga i interesuje, ale pozwala się porwać i za żadne skarby nie chce uwolnić swojej, bądź co bądź, łatwej zdobyczy. Już na samym początku pojawia się masa pytań, na które czytelnik chciałby znać odpowiedź, tajemnic, które chciałby odkryć, faktów stanowiących elementy układanki, jaką jest ten tytuł. Nie, tutaj nic nie jest łatwe, nic nie wyjaśnia się od razu, ale komplikuje z każdą stroną potęgując napięcie i ciekawość. Raz rozpoczęta lektura nie pozwala przerwać czytania, zaś koniec tomu zmusza do sięgnięcia niezwłocznie po kolejną część. Przed rozpoczęciem czytania doradzam więc zaopatrzyć się w wystarczająco dużą liczbę tomików, by później nie żałować.
Sami bohaterowie, chociaż jak na razie wiemy o nich niewiele, są naprawdę fascynujący i potrafią wzbudzać najróżniejsze odczucia. Nie wiemy, po której stronie stoją, jako że na tym etapie nie sposób określić, kto jest w tej historii „zły”, a kto „dobry”, o ile te pojęcia w ogóle znajdą zastosowanie w przypadku X’a. Nie oszukujmy się, tutaj wszystko jest możliwe, zaś granica między mrokiem, a jasnością zdaje się zacierać. Najlepszym dowodem na to może być sam Kamui, który walczy o swoje nie zadając pytań, zdaje się nie troszczyć o nic i nikogo, a przecież widzimy go jako głównego bohatera całej serii. Jaki więc jest? Jakie są inne postaci? I o co w tym wszystkim chodzi? Każdy chciałby wiedzieć, ale nikt nie znajdzie odpowiedzi w pierwszym tomie. Przygoda dopiero się rozpoczyna, zaś czytelnik zaledwie poznał pierwszych bohaterów.
Na zachętę mogę zapewnić, iż jest to jedna z najcudowniejszych mang, jakie miałam okazję czytać i na pewno nie omieszkam zrecenzować kolejnych tomów tej serii. Jest to dla mnie, bowiem największą rozkoszą. Sami przekonajcie się, jak wiele mają nam do zaoferowania panie z grupy CLAMP i jak cudowny świat stworzyły w swoim pełnym magii Tokyo.

4 komentarze:

  1. Filmy z rodem Tokyo mnie odrzucają, ciekawa jestem jak jest z książkami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna z moich ukochanych mang, wsiąkłam dawno ( pierwsze tomy po angielsku ) jeden ból to niedokończenie serii przez Clamp ( ostatnie co mam to tom 18.5 ). Polecam Tokyo Babylon ( z Seishirou i Subaru )

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna mam zamiar zapoznać się z jakąś dobrą mangą. Możliwe, że sięgnę właśnie po tę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To zależy czego się szuka i w jakim się jest wieku. X jest fajny i mam sentyment, natomiast to jest bardziej dla młodzieży. Dla starszych którzy szukają dobrej mangi miałabym zupełnie inne propozycje.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za zostawienie po sobie śladu!