niedziela, 3 marca 2013

Królewski wygnaniec - Fiona McIntosh



Tytuł: Królewski wygnaniec
Autor: Fiona McIntosh
Seria: Trylogia Valisarów
Wydawca: Galeria Książki
Ilość stron: 576
Ocena: 6/6




Kraje Koalicji upadają jeden po drugim bezsilne wobec przeważającej potęgi barbarzyńskiego najeźdźcy, który pasmem zwycięstw toruje sobie drogę do Penraven – siedziby potężnego rodu Valisarów. Loethar nie ma litości, kiedy inteligentnie i wytrwale podbija kolejne krainy brutalnie wyniszczając nieprzyjaciół by ostatecznie sięgnąć po upragnioną nagrodę, jaką jest królewska głowa Brennusa, upokorzenie jego rodziny oraz zapanowanie nad tajemną mocą płynącą w żyłach Valisarów. Najeźdźca jest, bowiem przekonany, że legendy mówią prawdę i król posiada magiczny dar przekonywania. Niestety, nic na to nie wskazuje. Loethar dzięki zdradzie w szeregach wojska Valisarów zajmuje upragniony zamek, lecz od tego momentu nic już nie układa się po jego myśli. Brennus popełnia samobójstwo pod samym nosem nowego imperatora, zaś następca tronu – nastoletni Leonel – wymyka się z rąk barbarzyńskiego przywódcy uciekając wraz z oddanym sobie przyjacielem i opiekunem. Będąc wygnańcami we własnym kraju, skazani na tułaczkę chłopcy narażeni są na ciągłe niebezpieczeństwo, zaś bezwzględny Loethar planuje siłą wydrzeć młodego władcę z jego pozornie bezpiecznego schronienia by pozbawić nadziei ludność Penraven i innych podbitych krain. Jak długo dwunastoletni król Leonel żyje, tak długo barbarzyńcy narażeni są na bunt, który mógłby zagrozić ich nowo zdobytej władzy. Jak wiele niewinnej krwi należy przelać nim wojna dobiegnie końca? I czy w ogóle jest to możliwe?
Królewski wygnaniec stanowi pierwszy tom znakomitej Trylogii Valisarów autorstwa Fiony McIntosh. Autorka prezentuje swojemu czytelnikowi zgrabną i bardzo interesującą powieść stanowiącą naprawdę dobre połączenie epickiej subtelności Tolkiena z realistyczną brutalnością świata Georga Martina. Jest więc idealnym pomostem między spokojem, a gwałtownością, ciszą, a krzykiem, do których można porównać najznamienitsze dzieła tych dwóch twórców. Nie mniej jednak, Królewski wygnaniec w niczym nie przypomina innych powieści. Charakteryzuje się wyczuciem stylu i odrobiną autentyczności. Jest tym, czego od dawna szukałam w literaturze fantasy. Bardzo cenię sobie, bowiem subtelność świata przedstawionego i rycerskie ideały, którymi kierują się niektóre postaci, zaś w powieści Fiony McIntosh ta odrobina romantyzmu jest dobrze wyczuwalna.
Świat, jaki prezentuje nam autorka jest bardzo dobrze odmalowany, chociaż w dalszym ciągu wielu rzeczy nie wiemy o rządzących nim prawach. Nie podano nam go na tacy, ale jest tworzony kawałek po kawałku, co rozbudza w czytelniku ciekawość, nie pozwala łatwo oderwać się od lektury i skłania do snucia własnych teorii na wiele tematów. Jakby na to nie patrzeć, Królewski wygnaniec to przecież zaledwie pierwszy tom trylogii, a więc jeszcze wiele przed nami i nie jedno może nas zaskoczyć. W końcu, nie sposób przewidzieć, co jeszcze kryje się pośród różnorodnej magii Obdarzonych, legend mówiących o wielkim darze dynastii Valisarów i brutalnych rytuałów. Co więcej, autorka zabiera nas w niesamowitą podróż do pięknego, ale i niebezpiecznego świata, w którym bogowie wchodzą w interakcję z ludźmi.
Pod względem językowym książka znajduje się na całkiem dobrym poziomie. Nie jest przesadnie poważna, nie ocieka niepotrzebnym wulgaryzmem, czy też krwawymi opisami, ale też nie traktuje wszelkich konfliktów po macoszemu. W żyłach bohaterów nie płynie woda, lecz krew, a jednak nie zalewa ona stron pozwalając by przez barbarzyńskie metody ludzi ze Stepów przebiły się również drobne opisy, ciekawe historie, piękno przyjaźni oraz lojalności. Nic więc dziwnego, iż Fionie McIntosh nie można odmówić starannego, lekkiego pióra, które idealnie pasuje do epickiej fantastyki.
Ponadto również pojawiające się w powieści postaci zasługują na uznanie i kilka ciepłych słów. Z największą łatwością podbijają, bowiem serca czytelników, są skomplikowane, pełne tajemnic, kontrastów nie pozwalają na obojętność, fascynują, zaskakują, rozkochują w sobie odbiorcę niezależnie od roli, jaką spełniają w historii. Zarówno bohaterowie, jak i wyraźnie zarysowane czarne charaktery mają w sobie coś magicznego i godnego uwagi, a tym samym niemal zmuszają do obdarzenia ich sympatią. Nie sposób jednoznacznie stwierdzić, co kieruje każdą z postaci, co kryje się za podejmowanymi przez nie decyzjami, jaką historię mają nam jeszcze do opowiedzenia. Każdy jest tu enigmą, zagadką, jaką należy rozwiązać, zaś kluczem do sukcesu są kolejne tomy, na które ja osobiście czekam z niecierpliwością.
Co jeszcze ma nam do zaoferowania Królewski wygnaniec? Tajemnicę, tajemnicę i jeszcze więcej tajemnic. Tu nic nie jest pewne, bohaterowie nie wiedzą zbyt wiele o sobie nawzajem, ale i o sobie samych, każdy ma na sumieniu jakiś mały, bądź większy sekret, który wyjawi dopiero w odpowiednim czasie, by zaskoczyć czytelnika, całkowicie zmienić obraz powieści i przyszłość, jaka czeka na bohaterów. Poza tym, książka porusza także temat cienkiej granicy między zdradą, a lojalnością, która może się zatrzeć w każdej chwili. Dwie sprzeczne idee przenikają się wzajemnie, mieszają i komplikują sytuację nie pozwalając na jednoznaczne stwierdzenie, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Co więcej, znajdziemy tu również bardzo poruszający obraz głębokiej, prawdziwej przyjaźni, miłości, na którą nie ma miejsca pośród wojny, rozlewu krwi i walki o władzę, czy sprawiedliwość. Autorka ukazuje nam każdą z tych namiętności w epicki sposób pełen romantycznych idei, które wzruszają i zapadają w pamięć na długo.
Reasumując, Królewski wygnaniec to kawał doskonałej lektury, która przywodzi na myśl świetność dawnych ideałów, które charakteryzowały europejskie rycerstwo znane nam z podań, powieści i legend. Jest to historia, w której z łatwością można się zakochać w przeciągu jednej chwili, jeśli tylko dopuści się do głosu romantyczną duszę i otworzy serce na subtelność świata fantasy.
Będę szczera, od dawna czekałam na ten właśnie rodzaj fantastyki i teraz z czystym sumieniem mogę polecić ten tytuł innym, jak również zapewnić, że z rozkoszą sięgnę po tę lekturę jeszcze niejednokrotnie.

3 komentarze:

  1. Chciałabym chociaż spróbować tej książki, bo nie jestem do końca przekonana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Sama wahałam się, czy aby na pewno powinnam się nią zainteresować i wtedy pojawiła się okazja. Książka okazała się znakomita i naprawdę w moim stylu. O ile George Martin nie porwał mnie swoją zaiwłą historią, o tyle "Królewski wygnaniec" to pozycja, która podbiła moje serce słodko-gorzkim smakiem opowiedzianej tam historii. Moja recenzja jest w pełni szczera i na pewno sięgnę po kolejne tomy trylogii.

      Usuń
  2. Brzmi naprawdę interesująco :D Muszę się rozejrzeć za tą powieścią.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za zostawienie po sobie śladu!