Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jus Accardo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jus Accardo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 listopada 2015

środa, 26 sierpnia 2015

Zapowiedź: Drżenie - Jus Accardo


Drżenie
Jus Accardo

Tytuł oryginału: Tremble
Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron: 360
Tłumaczenie: Krzysztof Mazurek
ISBN: 978-83-63579-65-4
Oprawa: miękka

PREMIERA: 7 WRZEŚNIA



wtorek, 19 listopada 2013

Toksyna - Jus Accardo




Tytuł: Toksyna
Autor: Jus Accardo
Wydawca: Dreams
Ilość stron: 416
Ocena: 5-/6




Kiedy w grę wchodzi ludzkie życie handel wymienny to czasami jedyny, choć nie najlepszy sposób na rozwiązanie problemu. Deznee Cross dowiaduje się o tym w najmniej odpowiednim momencie. Uzależniona od adrenaliny, nieposłuszna i pijana nie tylko miłością dziewczyna podejmuje ryzykowne wyzwanie wspięcia się na szczyt pokaźnego dźwigu. Wytrwałość, ośli upór i niezachwiana pewność siebie pozwalają jej dotrzeć do celu, gdzie czeka na nią słodka nagroda – ukochany mężczyzna, Kale. I wtedy właśnie wszechświat upomina się o spłatę długu. Na samym szczycie dźwigu okazuje się, że życie Kale'a kosztowało Dez jej zdolność fizycznego kontaktu z chłopakiem i teraz ból jest tak przejmujący, że dziewczyna ostatecznie traci równowagę. Przed niechybną śmiercią w wyniku upadku z wysokości ratuje ją Alex – zdrajca, niedoszły zabójca, były chłopak. To także on pomaga Dez wymknąć się dwóm psom gończym Denazen, kiedy ta nieroztropnie pakuje się w kłopoty. Niestety wysłani w pogoń za nią bliźniacy posiadają niecodzienne zdolności, a tym samym za ich sprawą po ciele Deznee zaczyna rozchodzić się śmiercionośna trucizna. Jakby mało było problemów, w chwili, gdy Dez jest zmuszona trzymać się z daleka od swojego ukochanego, na horyzoncie pojawia się atrakcyjna dziewczyna, która może dotykać Kale'a nie tracąc życia.

Dotyk ukazał czytelnikowi rozkwit uczucia między dwójką bohaterów, których losy w taki czy inny sposób były ze sobą splecione, zaś Toksyna jako drugi tom serii Denazen nie tylko zmusza zakochanych do pokonywania przeciwności losu, ale również kładzie ogromny nacisk na zazdrość, której nie sposób uniknąć w żadnym związku. To właśnie to niewątpliwie wyniszczające, obezwładniające uczucie stanowi emocjonalny trzon tej części powieści. Na uwagę zasługuje fakt, iż Jus Accardo nie przedstawia zazdrości jako bariery, która stanowi przeszkodę na drodze do szczęścia bohaterów, ani jako niewybaczalnego braku zaufania względem drugiej osoby. W Toksynie uczucie to jest w pełni akceptowane, choć na dłuższą metę niebezpieczne w skutkach i nie da się ukryć, że ma dwa niezwykle interesujące oblicza. Ot, z jednej strony przypomina walkę dwóch pokaźnych kogutów o kwokę, zaś z drugiej starcie dwóch zawziętych kwok o koguta. Podejrzewam, że czytelnicy, którzy mają już za sobą ten tom serii przychylą się do tego porównania, zaś cała reszta może przekonać się o jego trafności sięgając po Toksynę.

Podobnie jak miało to miejsce przy okazji pierwszej części, tak także i tym razem na uwagę zasługuje fakt widocznej i wyczuwalnej niewinności Kale'a. Chłopak będący śmiercionośną bronią, który ma na swoim koncie dziesiątki ludzkich żyć, w pełni uświadomiony seksualnie przez swoją dziewczynę bezustannie stanowi chodzące duże dziecko, które dopiero uczy się zasad rządzących światem. Kale bez wątpienia jest stuprocentowym mężczyzną, a jednak jest również nieporadny, niemal boleśnie szczery, bardzo ekspresyjny i wręcz słodki. To naprawdę godne podziwu, że autorka zdołała połączyć w sobie te dwa skrajnie różne oblicza w ciele jednej osoby. Tym bardziej, że, jak zauważa Dez, dla chłopaka świat pozbawiony jest odcieni szarości, istnieje tylko czerń i biel. Jaki w takim razie jest sam Kale skoro potrafi bez mrugnięcia okiem zabić człowieka, a zaraz potem z właściwą sobie prostolinijnością troszczyć się o swoją ukochaną?

Muszę przyznać, że w tym tomie z rozkoszą widziałabym więcej ojca głównej bohaterki, jako że jest on człowiekiem niezwykle interesującym ze względu na swoją oziębłość, bezwzględność, jak również swoistą subtelność wykonywanych ruchów. Można powiedzieć, iż Toksyna jest jego szachownicą, zaś bohaterowie pionkami, których ruchy przewiduje, bądź jest o nich informowany. W tym tomie posługując się dwójką Szóstek zagania niewygodne oraz pożądane osoby w kozi róg, bezustannie trzyma rękę na pulsie, bawi się sytuacją i innymi ludźmi. Za przykład może posłużyć fakt, iż w pełen finezji sposób posługuje się „ludzką trucizną”, na którą istnieje tylko jedno, równie „ludzkie” antidotum i bezustannie ma Szóstki za narzędzia czy zwierzęta. Tym samym jego osoba jest pełna pewnego niezrozumiałego czaru, a jednocześnie wzbudza nienawiść, więc nic dziwnego, że trochę mi go mało.

Jeśli zaś chodzi o akcję Toksyny to jest ona niewątpliwie ściśle powiązana z charakterem głównej bohaterki. Dez jest dziewczyną, która ceni sobie dobrą zabawę z odrobiną dreszczyku emocji, nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, nie słucha dobrych rad i rozkazów. Nic więc dziwnego, że wszystkie dramaty i problemy tego tomu biorą swój początek właśnie z nieposłuszeństwa i imprez, na których dziewczyna jest obecna. Jest więc oczywiste, iż powieść obraca się w głównej mierze wokół szaleństwa i jego konsekwencji. Tym samym, szare myszki mogą czuć się nieswojo, ale osoby pełne życia na pewno odnajdą się w świecie Dez, gdzie zasady są po to by je łamać.

I tak, w Dotyku nasi bohaterowie szukali swojego miejsca w poplątanej rzeczywistości, kiedy ich świat obrócił się o 180o, a tym samym tom pełen był aktywności fizycznej, czystego ruchu. Toksyna jest z kolei przesiąknięta uczuciami, które w znacznym stopniu wychodzą na pierwszy plan. Historia przypomina tym samym kwiat, którego zapachem i kolorem są emocje, środkiem jest hotel Ginger, zaś płatki stanowią pojedyncze imprezy i inne wydarzenia. Obie części różnią się więc od siebie, ale także dopełniają. Tym bardziej, że w ramach bonusu autorka dorzuciła nam scenę widzianą z perspektywy Kale'a, a to niemal wymusza zadowolone mruczenie.

wtorek, 22 stycznia 2013

Dotyk - Jus Accardo




Tytuł: Dotyk
Autor: Jus Accardo
Seria: Denazen
Wydawca: Dreams
Ilość stron: 344
Ocena: -6/6



Deznee jest niepokorną nastolatką, która buntując się na wszelkie możliwe sposoby usiłuje zwrócić na siebie uwagę oschłego, zimnego jak lód ojca. Nie jest to łatwe zadanie, kiedy ma się do czynienia z prawnikiem pochłoniętym bez reszty pracą, nie mniej jednak, dziewczyna całkiem nieźle sobie z tym radzi. Wie już, w jaki sposób najłatwiej wyprowadzić ojca z równowagi, a co spłynie po nim, jak po kaczce, co zawdzięcza latom praktyki i prób. A jednak, jeden dzień zmienia diametralnie jej wypełnione szaleństwem życie, tak więc to, co wydawało się w gruncie rzeczy pewne i niezmienne. Wracając do domu po jednej z imprez nastolatka spotyka tajemniczego, trochę dziwnego, ale niesamowicie przystojnego chłopaka, który to żąda od niej... butów. Jak się okazuje, przystojniak o zniewalającym spojrzeniu niebieskich oczu jest ścigany przez podejrzanych mężczyzn w uniformach, co tylko bardziej kręci młodą pannę Cross, która zabiera swojego nowego „znajomego” do domu. Plan jest prosty – Kale nieświadomie zostanie uznany przez ojca za nowego chłopaka córki, a ona nie zrobi nic by wyjaśnić to nieporozumienie. Jak się jednak okazuje, wszystko idzie nie po jej myśli – ojciec wcale nie wydaje się zaskoczony obecnością „nieznajomego” chłopca, dziewczyna w jednej chwili staje się zakładnikiem przystojniaka, zaś jej ojciec, nie wiedzieć czemu, ma przy sobie broń na usypiające strzałki. W przeciągu chwili wszystko nabiera dodatkowej pikanterii, ale i staje się dziwniejsze, bardziej niebezpieczne. To czego dowiaduje się Deznee nie tylko zakrawa na szaleństwo, ale też idealnie pasuje do układanki, jaką było do tej pory jej życie. Świat zaczyna wirować, nic nie jest stuprocentowo pewne, każdy może okazać się zdrajcą, każdy może posiadać dar, a wszystko to wydaje się mieć związek nastolatką i firmą, w której pracuje jej tata.

Jus Accardo prezentuje swoim czytelnikom świat pełen nadnaturalnie uzdolnionych ludzi, z których każdy jest inny, każdy posiada odrębną moc, której intensywność różni się od siebie. Także ograniczenia płynące z posiadanego daru są zależne od indywidualnego człowieka, dzięki czemu każdą postać można byłoby rozpatrywać osobno. Przykładem może być Kale, którego skóra ma bardzo nieprzyjemną właściwość odbierania życia istotom z którymi się zetknie, innym darem przedstawionym w książce jest zmiana kształtu wymagająca kontaktu fizycznego, czy wymuszanie zawału. Za doprawdy fascynujące uważam umiejętności posługiwania się żywiołami, czy przemianę w stworzenie mającą ułatwić walkę. Dzięki takim umiejętnością nawet postaci poboczne stworzone przez autorkę zasługują na uwagę i mogłyby stanowić bardzo ciekawy „obiekt badań” czytelnika.

Mimo wszystkich tych udziwnień, rzeczywistość Dotyku, którą stworzyła Jus Accardo, jest nie tylko bardzo prawdopodobna, ale też z powodzeniem mogłaby stanowić część naszej codzienności, jako że autorka podeszła do tematu nadprzyrodzonych zdolności inaczej niż większość twórców. Jej bohaterowie nie są w żadnym stopniu magiczni, czarodziejscy, nierealni, ale po prostu ich DNA uległo swoistej mutacji – posiadają, bowiem szósty chromosom odpowiedzialny za ich niebanalne umiejętności. Także sama organizacja Denazen z jej celami i sposobem działania mogłaby z powodzeniem istnieć w naszym świecie. Należy zauważyć, iż Szóstki nie są wykorzystywane do podboju świata, ale do manipulacji rządzącymi, zapełniania kasy korporacji, która wykorzystując dostępne środki stara się wpłynąć na moce swoich podopiecznych, zmanipulować ich.

Także fabuła powieści zasługuje na kilka słów uznania, jako że pędzi w zawrotnym tempie już od samego początku i nie pozwala czytelnikowi na nudę, czy nawet głębszy oddech. Na wstępie dowiadujemy się o rzeczach, które w przypadku innych tytułów stanowiłyby zwieńczenie dzieła, nie zaś jego początek. Jus Accardo przełamuje schemat zasypując swojego odbiorcę wydarzeniami, rewelacjami, zaskakuje go, nie pozwala przewidzieć tego, w jaki sposób powieść się rozwinie, dzięki czemu czytelnik może spodziewać się wszystkiego i nigdy nie może być pewny rozwój wypadków. Co więcej, żywa akcja oraz ciągły ruch ani trochę nie przeszkadzają w ukazaniu uczuć bohaterki, jej rozterek i motywów działania.

Skoro o uczuciach mowa, miłosne trójkąty nie są w literaturze niczym oryginalnym, a nawet możemy uznać je za banał pojawiający się w przerażającej większości romansów paranormalnych. W przypadku Dotyku sprawa ma się jednak inaczej, ponieważ różnica charakterów między jednym, a drugim chłopcem zadłużonym w Deznee jest ogromna. Choć to banalne to jednak dwójkę rywali można porównać do wody i ognia fizycznie, psychicznie, a także empirycznie. Istotny jest fakt, że bohaterka nie zaprząta sobie głowy dokonywaniem wyboru, ale pozwala by rozwiązanie problemu samo się narzuciło. W powieści nie brakuje przemyśleń Deznee, jednak nie uświadczymy tu melodramatu, gdzie wewnętrzne konflikty i problemy wychodzą na pierwszy plan. Dotyk to, nade wszystko akcja, akcja i jeszcze raz akcja.

Wszystko to sprawia, że Dotyk, stanowiący pierwszą części serii Denazen, jest lekturą nie tylko wciągającą, trzymającą w napięciu, czy godną polecenia, ale także wyjątkową. Jest, bowiem realniejszy od X-Menów, czy Tajemnic Smallville, bardziej zróżnicowany niż Cień Anioła i, co najważniejsze, jest książką, która potrafi oddać zdecydowanie więcej niż jakikolwiek serial telewizyjny.