Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 listopada 2014

środa, 31 października 2012

Nad Rzeką i Tam Dalej - William Horwood




Tytuł: Nad Rzeką i Tam Dalej
Autor: William Horwood
Wydawca: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 303
Ocena: 5/6





            Nie często nad Brzegiem Rzeki pojawia się listonosz. Tym razem musiał się jednak pofatygować za miasto błądząc w poszukiwaniu domu Wodnego Szczura, który łaskawie wskazał mu Kret. Kto jednak mógł przypuszczać, że jeden niewinny list może ściągnąć na głowę spokojnych zwierząt nie lada kłopot? Czym bowiem jest Żywy Inwentarz prosto z Egiptu? Kret, Bratanek oraz Szczur przerażeni wizją stada wielbłądów, bądź nieznanych sobie niebezpiecznych zwierząt wyruszają w podróż do miasta, by zająć się naglącym problemem. Jak się okazuje, panika była przedwczesna. Żywym Inwentarzem jest, bowiem młody, zaniedbany dzieciak – Szczur Morski, stary marynarz, znajomy Szczurka sprzed lat, znajdując się na granicy śmierci wydał ostatnie swoje oszczędności by powierzyć swojego ukochanego syna w dobre ręce zaufanego przyjaciela.
            Tym czasem także Ropuch ma nie lada problem ze swoim nieznośnym podopiecznym, którego kocha, jak własnego syna, a który wdał się w niego zaskakując najróżniejszymi wybrykami i niemożliwymi pomysłami. Biedny, stary Ropuch, który ustatkował się dzięki odpowiedzialności za chłopaka wychodzi z siebie próbując wbić młodzieńcowi do głowy pewne zasady, skłonić go do nauki, rozwijania pasji pieszych wędrówek. Może to być niestety niebezpieczne, gdy w okolicy pojawia się okropny potwór...
Nad Rzeką i Tam Dalej jest ostatnim sequelem Williama Horwooda wydanym w Polsce. Autor utrzymał powieść na wysokim poziomie, nie stracił poczucia humoru, jednak bez wątpienia ograniczył go do niezbędnego minimum, jak także wyważył by nie niszczyć melancholijnego klimatu tejże części. Nasi bohaterowie są, bowiem „staruszkami”, którzy swoje najlepsze dni wydają się mieć już za sobą, a jednak potrafią wykrzesać z siebie jeszcze odrobinę wigoru, który pozwala żyć, cieszyć się czasem, jaki jeszcze im pozostał.
Nie ukrywam, iż ten konkretny tom Opowieści znad Rzeki czytałam z przyjemnością, ale także ogromnym smutkiem. Autor pokazał czytelnikowi, że wszystko się zmienia, nic nie trwa wiecznie. Uzmysławia odbiorcy obecność śmierci w świecie, oswaja go z myślą, że każdego czeka jakiś koniec, zaś kostucha upomni się o swoje prawa prędzej, czy później. Zwraca również uwagę na fakt, że ludzie przestając szanować przyrodę unieszczęśliwiają innych mieszkańców ziemi. Co więcej, człowiek potrafi odwrócić się od człowieka, zignorować potrzeby innych na rzecz swoich własnych, a co za tym idzie, każdy musi walczyć o swoje szczęście, przyszłość młodego pokolenia, spokojną starość. Nie omija to, więc również bohaterów Grahame’a.
Mimo to, Nad Rzeką i Tam Dalej nie jest wyłącznie ciężką potyczką pomiędzy jednostką, a światem. Autor nie przekreśla szans starszych osób na spełnienie marzeń. Szczur, który przez wiele lat wyrzekał się swoich pragnień teraz czuje się przytłoczony faktem poświęcenia dla przyjaźni. Wzruszająca scena wigilijnej kolacji w dworze Ropucha stanowi piękną bramę, przez którą Szczurek musi przejść by w końcu sięgnąć swoich pragnień. Pokazuje to, iż warto podjąć ryzyko by odczuć prawdziwą satysfakcję płynącą z dążenia do realizacji marzeń, gdyż na to nigdy nie jest się za starym.
Niemniej jednak, książka ta to przede wszystkim obraz końca jednego pokolenia i narodzin nowego. Jest to tym bardziej wzruszające, iż czytelnik jest świadkiem wszystkich wydarzeń, jakie się z tym wiążą. Widzi, jak młodzi upodabniają się do swoich opiekunów, jak życie powoli ucieka z wiernych przyjaciół, którzy towarzyszyli nam przez cały ten czas. Należy wspomnieć, że Horwood idealnie wykorzystał motyw wyspy Pana, którego obecność potwierdzają ślady kopyt w najważniejszym momencie powieści. Łzy zbierają się pod powiekami, gdy Borsuk, Ropuch, Kret, Wydra oraz Szczur Wodny ponownie stanowią zgraną grupę przyjaciół, którzy „spotykają się” by nigdy więcej nie musieć rezygnować ze swojego towarzystwa. Co więcej, obraz ten dopełniają dwie łódki, w których siedzą nowi Kret, Wydra, Borsuk, Szczur i Ropuch. Coś się skończyło, coś nowego się zaczęło, a wszystko wieńczy fakt przyszłości, którą mają nadal przed sobą młodzi, nowi bohaterowie.
Nad Rzeką i Tam Dalej to powieść, która przepełniona jest emocjami, refleksją, nieodwracalną świadomością końca. Słodko-gorzki smak ostatnich stron na długo pozostaje w pamięci czytelnika i nie pozwala na zignorowanie wyraźnego przesłania, jakim jest Memento mori – Pamiętaj o śmierci.
Żadna recenzja nie odda w pełni wartości książki, jaką podarował nam William Horwood. Po nią po prostu trzeba sięgnąć i samemu przekonać się, jak ogromny potencjał kryje się w tej klasyce literatury uważanej za dziecięcą, lecz bez wątpienia odpowiedniej dla każdego człowieka o czułej duszy.

niedziela, 28 października 2012

Tryumf Ropucha - William Horwood




Tytuł: Tryumf Ropucha
Autor: William Horwood
Wydawca: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 296
Ocena: 5/6





            „Drugiej szansy nie będzie” głoszą napisy nad wejściem do dworu Ropucha oraz nad bramką, którą opuszcza się włości niepokornego arystokraty. Kret mijał je, gdy przychodząc do przyjaciela chciał porozmawiać z nim, jako z jedyną osobą, która mogła go zrozumieć. A jednak źle ulokował swoje nadzieje, gdyż Ropuch jak zawsze w większym stopniu słuchał samego siebie niż innych. Smutny Kret zupełnie przypadkowo zburzył chwilowy spokój właściciela Ropuszego Dworu i zaszczepił w jego głowie myśl, która przeraziła mieszkańców Brzegu Rzeki. Co może być gorszego od Ropucha? Zakochany Ropuch! Miłosne uniesienia w wykonaniu kogoś takiego to nie lada wyzwanie dla ogółu i prawdziwa katastrofa dla tych, którzy znajdą się zbyt blisko dzielnego amanta o przerośniętym ego.
            Niestety, problem Kreta okazał się nie mniej poważny. Poczciwe zwierzę nie potrafiło poradzić sobie z myślami, które je dręczyły nie pozwalając funkcjonować. Był on na tyle zdesperowany by targnąć się na własne życie i tylko dzięki zbiegowi okoliczności został uratowany przez Borsuka. A jednak to poważna rozmowa ze starym przyjacielem okazała się prawdziwym ratunkiem. Sprawiła, iż Kret odzyskał humor i znów poczuł się młody, pełen energii, niemal niepowstrzymany. Razem ze Szczurem wyrusza w podróż, której obaj pragnęli, a która odmienia nie tylko ich życie, ale również cały świat Borsuka.
            Podobnie jak w poprzedniej części, także w Tryumfie Ropucha autor porusza wiele istotnych tematów, które w pełni zrozumieć może tylko czytelnik mający o nich niejakie pojęcie. Drobne, ukryte nawiązania do seksualności mogą nie być zrozumiałe dla dziecka, lecz z pewnością zaskoczą osobę trochę starszą wiekiem. Są jednak niewielkie i przyozdobione dużą dawką humoru, który na każdej twarzy wywoła uśmiech, albowiem Szczurek okazuje się wielkim przeciwnikiem kobiet, które uważa za niebywale niebezpieczne, zaś sam zakochany Ropuch szybko wyleczy się ze swojego płomiennego uczucia, by później być zmuszonym do dokonania wyboru pomiędzy wolnością, która sprowadzi na niego śmierć, a dożywotnią niewolą u boku swojej kuzynki.
            William Horwood odważnie wprowadził również temat depresji, która może dotknąć każdego w najmniej spodziewanym momencie. Problematyka ta jest jak najbardziej aktualna i powinna być poruszana w literaturze dla dzieci, by ustrzec je przed tą chorobą cywilizacyjną, jak i pokazać sposób na walkę z nią. W tym wypadku to uczuciowy Kret wpadł w sidła smutku, którego nie potrafił przezwyciężyć. Ostatecznie, depresja doprowadziła Krecika do próby samobójczej, która wydaje się nieczęstym motywem w książkach dla dzieci. A jednak, autor zdecydował się na przełamanie tematu tabu i przybliżenie czytelnikowi problemów, które dotykają świata dorosłych, choć coraz częściej dotyczą również nastolatków. Sprawia to, iż książka staje się tym bardziej wartościowa pod względem treści i jego przekazu.
            Kolejną niezwykle istotną sprawą jest fakt kłótni między Borsukiem, a jego synem, która doprowadziła do rozstania trwającego długie lata. Niejednokrotnie sprzeczki między rodzicami, a ich dziećmi są opłakane w skutkach, zaś żadna ze stron, choć bardzo by chciała, nie jest w stanie przezwyciężyć strachu przed ponownym odrzuceniem. W przypadku Borsuka tylko szczęśliwe zrządzenie losu sprawia, iż syn godzi się z ojcem, zaś Wnuk poznaje dziadka, o którym wiele słyszał.
            Nie sposób ukryć, iż począwszy od tego tomu autor postanowił przedstawić czytelnikowi jeden ze sposobów na osiągnięcie nieśmiertelności. Starsi powoli zostają zastąpieni przez młodszych: syn, bratanek, wnuk, podopieczny – Horwood tworzy nową generację, nowe „O czym szumią wierzby”. Nakłania tym samym do refleksji nad pytaniem, co takiego my zostawimy po sobie, gdy przyjdzie na nas czas.
            Nie jestem już dzieckiem, a jednak czytając Tryumf Ropucha bawiłam się cudownie. Przygody bohaterów porwały mnie i rozbawiły, skłoniły do myślenia nad moją przyszłością, marzeniami, które chciałabym zrealizować. Może ludzka dorosłość jest tylko pozorna skoro tak chętnie wracamy do książek z dzieciństwa?

piątek, 26 października 2012

Zima Pośród Wierzb - William Horwood




Tytuł: Zima Pośród Wierzb
Autor: William Horwood
Wydawca: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 302
Ocena: 4+/6





            Zima Pośród Wierzb to kontynuacja dobrze znanej każdemu młodemu czytelnikowi książki O czym szumią wierzby Kennetha Grahame’a. Tym razem to jednak nie on, ale William Horwood zabiera czytelnika we wspaniałą podróż w towarzystwie Kreta, Szczura Wodnego, Borsuka oraz szalonego i niepokornego Ropucha. Jak łatwo się domyślić, wraz z autorem zmienia się także tematyka powieści, jej wydźwięk, charakter. Nasi bohaterowie są, bowiem starsi, bardziej doświadczeni, na swój sposób mrukliwi, a co za tym idzie poruszane przez nich tematy są teraz cięższe, poważniejsze.
            Powieść rozpoczynamy w małym domku Kreta, kiedy to poczciwina siedząc naprzeciw swojego młodego Bratanka zastanawia się, co powinien z nim począć. Kretowi nie uśmiecha się, bowiem życie z towarzyszem, ale i nie ma serca wyrzucać chłopaka na mróz i śnieżycę. Postanawia, więc pozwolić młodzieńcowi zostać u siebie na jakiś czas i zasięgnąć rady przyjaciół, którzy z pewnością wiedzieliby, co zrobić z niechcianym gościem. Wtedy też w domu Kreta pojawia się Grubasek, nieodpowiedzialny syn Wydry, który przemarznięty i przejęty próbuje przekazać poczciwemu futrzakowi jakąś niezwykle ważną wiadomość od Szczura. Niestety, słabość młodzieńca do napitku z tarniny i jeżyn przyczynia się do wielkiego nieszczęścia. Kret martwiąc się o swojego wieloletniego przyjaciela wyrusza mimo okropnej pogody i zmroku w drogę do domu Szczurka decydując się na przeprawę przez zamarzniętą Rzekę.
            Jak się szybko okazuje ani Szczurowi, ani Wydrze nie groziło żadne niebezpieczeństwo, lecz nie można ukryć, że Grubasek przyczynił się do wielkiego nieszczęścia, jakie dotknęło Kreta. Przyjaciele nie szczędzą starań by odnaleźć zaginionego przed roztopami, które podniosą niebezpiecznie poziom wody. Chcąc zyskać na czasie udają się do Ropucha, który po niedawnym okresie spokoju na nowo rozpoczął swoje szaleństwa – tym razem inwestując w samolot. Niestety, jego niezdrowa fascynacja maszynami latającymi, jak również pragnienie sławy, omal nie stają się przyczyną kolejnych strasznych wydarzeń.
            Postacią, z którą wiąże się najwięcej poważnych tematów, jakie poruszone zostają w powieści, jest właśnie Ropuch. On też jest najbardziej kontrowersyjnym z protagonistów, jako że jego haniebne zachowania nie spotykają się z żadną konkretną karą. Był to powód, dla którego ciężko było mi określić, jaki morał mogliby wyciągnąć z jego przygód młodzi czytelnicy. Ropuch przedkłada, bowiem własne zachcianki ponad bezpieczeństwo przyjaciół, oszukuje czerpiąc z tego wiele korzyści, zaś jego skrucha jest jedynie pozorna i obłudna.
W Zimie Pośród Wierzb autor powraca do wątku Pana, boga obecnego w pierwowzorze Grahame’a. Tym razem jego imię nie zostaje wyjawione, zaś bohaterowie nie spotykają się z nim bezpośrednio. Co więcej, epitety użyte dla określenia tego bożka mogą kierować myśli czytelnika ku Jedynemu Bogu. Czytając książkę miałam wrażenie, iż Horwood utożsamia greckie bóstwo z Bogiem chrześcijan, co miałoby pewien sens biorąc pod uwagę fakt, iż główni bohaterowie są zwierzętami i z tego też powodu mogą być bliżej natury, którą niejako uosabia Pan.
            Innym niezwykle istotnym aspektem książki jest sposób, w jaki autor przedstawia instytucje sprawujące władzę w kraju, a więc władzę kościelną (Jego Ekscelencja Biskup), sądową (Jego Lordowska Mość) oraz policyjną (Komisarz Policji). Pojawia się tutaj wyraźna satyra na te trzy urzędy, które zostają przedstawione, jako interesowne, niesprawiedliwe i znajdujące się w bardzo bliskich stosunkach. Krytykowany wydaje się również sposób, w jaki sędziowie próbują na siłę skazać bezmyślnego Ropucha. Najmniejsze przewiny traktują, bowiem, jak okropną zbrodnię, nie analizują dowodów, odrzucają z góry okoliczności łagodzące i dopiero interwencja krajowych znamienitości znajduje dostęp do niesprawiedliwych sędziów.
            Bardzo trudno określić przedział wiekowy odpowiedni do czytania Zimy Pośród Wierzb. Książka, wydaje się przeznaczona dla najmłodszych czytelników, a jednak dziecko nie zdoła zrozumieć satyrycznej strony powieści, która zajmuje najwięcej miejsca w tym tytule. Czytając go, miałam mieszane uczucia. Spodziewałam się czegoś lekkiego, zabawnego, tym czasem autor zaserwował nam rozrywkę bardziej wyrafinowaną, gdyż wymagającą umiejętności czytania między wierszami. Ostatecznie dochodzę do wniosku, iż tytuł ten poleciłabym gimnazjalistom, którzy może zdołaliby dostrzec w pełni wartość napisanej przez Williama Horwooda powieści.