piątek, 20 lutego 2015

Księga Portali - Laura Gallego




Tytuł: Księga Portali
Autor: Laura Gallego
Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron: 568
Ocena: 4/6



Laura Gallego jest pisarką, którą polski czytelnik miał już okazję poznać między innymi za sprawą wydanej przez Dreams powieści „Tam, gdzie śpiewają drzewa”, przenoszącej nas do fantastycznego świata barbarzyńskich najazdów, kryjących się po lasach rebeliantów i wiekowych drzew. Tym razem autorka ponownie zabiera nas w niesamowitą podróż przez zbudowany na fundamencie fantastyki świat, choć miejsce, które odwiedzamy okazuje się o wiele rozleglejsze, niż mogłoby się nam wydawać.

W zdominowanym przez Akademię Portali państwie Daruzji życie toczyło się do tej pory swoim własnym rytmem, jednakże nad rozległymi ziemiami zawisło widmo zmian. Niepozorny, drobny górnik imieniem Tash odczuł to na własnej skórze, kiedy w swojej kopalni trafił na żyłę niebieskiego bodarytu – kruszcu, którego czerwona odmiana umożliwia tworzenie portali. Niestety, własna głupota i chęć przypodobania się ojcu okazują się dla niego zgubne, co zmusza go do ucieczki z górniczej osady, porzucenia rodziny i podjęcia samotnej wyprawy ku nowemu życiu. Biedak nawet nie wie, w jakie bagno wdepnie, ale nie tylko on zostanie przez nie pochłonięty. W zupełnie innej części kraju Tabit, młody, przykładny student Akademii, otrzymuje zadanie narysowania portalu, który stanie się jego pracą dyplomową. Tak się jednak nieszczęśliwie składa, że dotąd klarowna sytuacja zostaje wręcz wybebeszona z logiki i pociąga za sobą całą serię zdarzeń, które zbliżą do siebie obcych sobie ludzi, całkowicie wywracając ich życie do góry nogami. Świat nigdy nie będzie już dla nich taki sam.

Pisarze są kucharzami światów. Każdy z nich ma swój indywidualny, niezastąpiony styl, swoje własne przepisy, swoje sprawdzone proporcje składników, z których powstaje książkowe niebo dla podniebienia. Kiedy na talerzu wyląduje Księga Portali, jak myślicie, jaki będzie miała smak? Z przyjemnością zdradzę Wam tę tajemnicę. Głównym składnikiem tej powieści jest misternie tworzony przez autorkę wszechświat, który kręci się wokół portali, to one są żyłami Daruzji, podczas gdy sercem państwa jest Akademia. Do tego Laura Gallego dodaje szczyptę romansu, szklankę przygody, trzy łyżki tajemnicy i jedną dramatu. Wszystko razem tworzy wyjątkowe literackie danie, którego warto spróbować, choć – jak to z oryginalnymi daniami bywa – nie każdemu przypadnie ono do gustu. W końcu mamy do czynienia z powieścią, w której wszystkie wątki wydają się zmierzać ku temu, by czytelnik możliwie najdokładniej poznał świat przedstawiony. A naprawdę jest co poznawać, ponieważ autorka bezsprzecznie przyłożyła się do stworzenia tego uniwersum kawałek po kawałku, zasada po zasadzie i portal po portalu. Wydarzenie po wydarzeniu coraz lepiej poznajemy to miejsce i wsiąkamy w jego problemy, postać po postaci bliższe stają się nam zasady kierujące Daruzją. Myślę, że jest to naprawdę godne podziwu, choć dominacja wszechświata nad fabułą może budzić kontrowersje. Możemy mieć nawet wrażenie, że to właśnie on jest głównym bohaterem.

Naturalnie bez bohaterów nie byłoby Księgi Portali, więc i o nich warto napisać kilka słów. Na samym początku wypada zaznaczyć, że wiemy o nich stosunkowo niewiele, jeśli weźmiemy pod uwagę ich rolę w całej historii. Niemniej jednak, nie są nam całkiem obcy. Istotny wydaje mi się fakt, iż należą do różnych grup społecznych i pełnią inne role dla portali. W końcu w grę wchodzą między innymi wieśniak-zleceniodawca, górnik-wydobywca kruszcu, mieszczanin-stróż portalu, ubogi prymus-student Akademii, arystokratka-studentka Akademii oraz profesorowie. Każdy z bohaterów jest inny, ale wspólnie tworzą historię tego świata, jak również poruszają szeroko pojęty temat tolerancji. Nie są stylizowani przez autorkę na ideały, posiadają różnorodne wady i zalety, dzięki czemu czytelnik musi zaakceptować swojego faworyta nie tylko z jego jasną, ale i z ciemną stroną, a to wcale nie jest takie łatwe.

Przyznaję, że autorka nie rozwodzi się specjalnie nad psychiką swoich postaci, chociaż w kilku przypadkach z pewnością mamy w nią jako taki wgląd. Jedną z najważniejszych pod tym względem osób jest Tabit, chłopak niezwykle uczynny i miły, ale jednocześnie trzymający się podstawowych zasad nawet kosztem innych osób. W jego przypadku dokładnie widzimy fundamenty, na których zbudowany został jego świat, toteż gdyby je naruszył wszystko ległoby w gruzach. Akademia, która stała się dla niego domem, nawet skorumpowana stoi ponad przyjacielską bezinteresownością. Jest pod tym względem zupełnym przeciwieństwem silnego Tasha, którego świat zawalił się wraz z odkryciem jego, czy raczej jej, tajemnicy. Zresztą, Tabit to bohater, jakich raczej niewielu znajdzie się w literaturze, a to za sprawą jego układności i wręcz niepojętego trzymania się akademickich zasad. Oj, nie łatwo z nim współdziałać, jednakże poznając go bliżej zaczynamy rozumieć, co nim kieruje.

Na koniec zostawiłam dla Was małe starcie, albowiem zanim usiadłam do tej recenzji, rzuciłam okiem na inne opinie na temat Księgi Portali i jakież było moje zdziwienie, kiedy trafiłam na zdanie zupełnie odmienne od mojego, a mianowicie zaliczenie tej pozycji do grona książek dla młodszych czytelników. Osobiście postawiłabym ten tytuł na miejscu powieści dla starszej młodzieży, a to z kilku istotnych powodów. Po pierwsze, dominacja kreacji świata przedstawionego nad rzeczywistą akcją, która wymaga dojrzałości pozwalającej na docenienie tego misternie tkanego uniwersum. Po drugie, wolno posuwające się do przodu intrygi, które wymagają odnalezienia w sobie pewnych pokładów cierpliwości. A dalej już nawet sama objętość tego tomu, która ucieszy książkowego konesera, ale zdystansuje młodego czytelnika, który nie potrafi poświęcić się lekturze na dłużej. Wszystko to razem, jak również kilka innych, mniej znaczących elementów, skłania mnie do opinii, iż Księga Portali bliższa będzie starszym niźli młodszym.


Podsumowując, Księga Portali to powieść, której esencję stanowi bardzo interesujący, dokładnie tworzony świat i właśnie dlatego, powieść z pewnością zasługuje na uznanie. Niemniej jednak, akcja posuwa się do przodu stosunkowo wolno, co nie wbija nas w fotel i w pewnym momencie nie pozwala na niecierpliwe drżenie w oczekiwaniu na ciąg dalszy wydarzeń. Sądzę więc, że opinie na temat tej pozycji mogą być bardzo podzielone, toteż każdy powinien przekonać się sam, jak smakuje to książkowe danie Laury Gallego.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za zostawienie po sobie śladu!