niedziela, 24 maja 2015

Dziewczyna ognia i cierni - Rae Carson



Tytuł: Dziewczyna ognia i cierni
Autor: Rae Carson
Seria: Trylogia ognia i cierni
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Ocena: 4++/6





Lucero-Elisa de Riqueza, druga księżniczka Orovalle została wybrana przez Boga do rzeczy wielkich, czego dowodem jest Boski Kamień, który nosi w pępku. Pierwszym krokiem na drodze ku przeznaczeniu okazuje się dla niej ślub z niesamowicie przystojnym Alejandro, królem sąsiedniego pustynnego kraju. U progu wojny z Inviernymi, młoda dziewczyna opuszcza rodzinny pałac udając się do stolicy królestwa męża, gdzie nikt nawet nie wie o ich zaślubinach. Dla nieśmiałej, zawstydzonej swoją nadwagą Elisy nie będzie to specjalnie udana przeprowadzka. Tym bardziej, że mąż nie wydaje się nią zainteresowany w sposób, na jaki liczyła. Nowe życie niesie ze sobą także nieliczne pozytywne wydarzenia, lecz nimi dziewczyna nie ma czasu się nacieszyć. Zupełnie przypadkowo na jaw wychodzi fakt, iż jest posiadaczką cennego Boskiego Kamienia, a wraz z tą wiedzą całe życie młodej królowej kolejny raz wykonuje obrót o 180 stopni. Niestety tym razem nie ma mowy o bezpiecznym pałacu i ochronie strażników. Elisa będzie musiała spojrzeć w twarz niebezpieczeństwu, które kryje się na każdym kroku i tylko czyha na klejnot, który otrzymała od Boga.

Powieść młodzieżowa stosunkowo rzadko sięga po tęgie główne bohaterki i zdecydowanie częściej lubuje się w ideałach, których wady często nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdziwymi wadami. Mam jednak wrażenie, że najgorzej pod tym względem wypada fantastyka, która wydaje się wręcz uciekać od zbędnych kilogramów kobiecego ciała. Naturalnie nie chodzi o to, by każdą piękną bohaterkę zastępować jej tęższym odpowiednikiem, niemniej jednak, na dłuższą metę jest to irytujące. Pośród setek cudownych kobiecych postaci z trudem odnajdujemy kogoś naprawdę wartego naszej uwagi, prawdziwego, podobnego do nas. W gruncie rzeczy, podobne ujednolicanie kobiet w literaturze młodzieżowej pozwala nam na wrzucenie wielu powieściowych bohaterek do jednego worka, ponieważ wydają się takie same, pozbawione cech szczególnych. Taki stan rzeczy czyni Elisę postacią wyjątkową i jedyną w swoim rodzaju, jako że jest ona prawdziwym klejnotem, pośród jakże licznych zgrabnych lub nudnych, normalnych dziewcząt. Muszę jednak zaznaczyć, iż same zbędne kilogramy to nie wszystko, co przemawia za Dziewczyną ognia i cierni. Autorka nie tylko stworzyła księżniczkę odstającą od innych wyglądem zewnętrznym, ale także dopasowała do niej styl swojej powieści. Elisa doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak wygląda i co na ten temat mogą myśleć inni, czuje się gorsza od siostry, nieatrakcyjna i te myśli prześladują ją, bezustannie powracając, na co ogromny wpływ ma jej brak pewności siebie. Tym samym, w narracji pierwszoosobowej mamy do czynienia z częstym podkreślaniem faktu otyłości oraz rozwodzeniem się nad jedzeniem. Jest to zupełnie normalne i podkreśla psychikę tej postaci. Warto jednak wspomnieć, iż z czasem możemy zauważyć pod tym względem subtelne zmiany, które idą w parze z dorastaniem i ewolucją bohaterki. Świadczy to o niewątpliwej staranności, z jaką autorka tworzyła ten tom powieści, czym zasługuje na pełne uznanie.

Niezwykle interesujący wydaje mi się fakt, iż pisząc swoją powieść Rae Carson w dużej mierze skupiła się na temacie religii, która jest motorem napędowym wszystkich istotnych dla bohaterów wydarzeń. Idąc śladami Elisy, nie tylko poznajemy niektóre założenia jej wiary, ale również zostajemy wkręceni w wir interpretacji świętych tekstów, różnych odłamów tej samej religii, sprzecznych idei. Bóg, w którego wierzy bohaterka jest tajemniczy i milczący, co budzi w niej wątpliwości, podobnie jak Boski Kamień będący częścią jej ciała. W ten właśnie sposób poznajemy duszę stworzonego przez autorkę świata, zaś nasze myśli zaczynają krążyć wokół problemu, który na co dzień raczej omijamy szerokim łukiem. Przyznaję, że bardzo interesuje mnie to, co w tym temacie mają nam do zaoferowania kolejne tomy, toteż będę czekać niecierpliwie na rozwiązanie zagadki przeznaczenia Elisy oraz prawdziwych intencji Boga, w którego wierzy.

Skoro mamy do czynienia z powieścią młodzieżową, to nie może tu zabraknąć romantycznych uniesień. Większość pozycji oferuje nam gorącą miłość, która pojawia się nagle i zostaje odwzajemniona, opiera się na pierwszym wrażeniu, a dopiero później na bliskim poznaniu. W Dziewczynie ognia i cierni sprawy wyglądają zupełnie inaczej! Przede wszystkim widzimy tutaj dwa miłosne oblicza – jedno opiera się na wzroku i zostaje odrzucone, drugie na poznaniu wnętrza i to ono zostaje zaakceptowane. Nasza bohaterka odgrywa tutaj niezwykle istotną rolę, ponieważ jest gruba, potulna i pozbawiona wiary w siebie, przez co raczej nie może liczyć na wzbudzenie pożądania, a co więcej, sama traci głowę dla przystojnego męża, którego nawet dobrze nie zna. Autorka oszczędza jej jednak poniżenia, ponieważ pozwala by Elisa poznała również to drugie oblicze uczuć, albowiem budzi miłość w drugim człowieku i sama zaczyna kochać. Jej wygląd przestaje mieć znaczenie, a charakter nabiera wyraźniejszych kształtów i w ten właśnie sposób otwiera drogę miłości. Pierwszy tom trylogii nie jest jednak końcem miłosnych rewelacji, ponieważ nasza bohaterka stając na końcu jednej drogi znajduje się również na początku kolejnej. Myślę, że w jej życiu uczuciowym wiele będzie się jeszcze działo, a już teraz ma za sobą niejedno.

Sądzę, że warto wspomnieć również o problemie wiary w siebie, który w tym tomie odegrał swoją istotną rolę. Przyznam, że w Dziewczynie ognia i cierni bardzo spodobało mi się to, że Elisa na początku jest tak naprawdę nikim, ponieważ godzi się na to i nie ma sił by zmienić cokolwiek. Uważa nawet, że Boski Kamień musiał wybrać kogoś tak pozbawionego znaczenia jak ona, aby uczynić z niej kogoś więcej. To dzięki temu jesteśmy świadkami tego, jak wciąż pełna obaw i wahania, zmienia się, nabiera pewności siebie, usiłuje nie popełniać błędów osoby, której początkowo nie podejrzewałaby o tchórzostwo. Ewolucja postaci Elisy jest tym ważniejsza, iż pokazuje nam ogromną przepaść dzielącą wiarę w siebie oraz jej brak. Tym samym, możemy wyciągnąć z powieści jakąś lekcję dla siebie, ponieważ znajdzie się wśród nas nie jedna osoba, której postać Lucero-Elisy będzie bliższa niżbyśmy się tego spodziewali. I właśnie za to najbardziej cenię tę powieść Rae Carson.

Co się zaś tyczy minusów pierwszego tomu Trylogii ognia i cierni, to jest ich niewiele i nie zasługują na przesadne rozpisywanie się. Akcja początkowo rozwija się powoli, ponieważ ustępuje miejsca budowaniu świata i dokładnemu oddawaniu wnętrza najistotniejszych dla tego tomu postaci. Czy naprawdę można to więc uznać za wadę? Nie sposób zdecydować. Mam jednak wrażenie, że śmierć niektórych postaci wywiera zbyt mały wpływ na Elisę i tym samym na samego czytelnika. Może przyzwyczaiłam się do wielkich dramatów, o które nie trudno w wielu współczesnych powieściach młodzieżowych, a może to nasza młoda bohaterka jest osobą twardszą niżby się wydawało i dlatego trzyma się nadzwyczajnie dobrze. Jakakolwiek nie byłaby odpowiedź, brakuje mi tej uczuciowości w obliczu śmierci.

Podsumowując, Dziewczyna ognia i cierni to naprawdę dobry początek interesującej trylogii fantasy dla młodych czytelników, która ukazuje nam zupełnie nową bohaterkę i podchodzi do tematu miłości w sposób bardziej wewnętrzny niż inne powieści. Piękna okładka to naprawdę nie wszystko, co ma nam do zaoferowania ten tytuł i dlatego polecam go osobom, dla których literatura jest nie tylko zabawą, ale również szkołą życia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za zostawienie po sobie śladu!